Archive for the ‘agentura’ Category

 

Irena Dziedzic (ur. 20 czerwca 1925 r. w Kołomyi) – dziennikarka i prezenterka telewizyjna, twórczyni pierwszego polskiego talk-show Tele-Echo.

Irena dziedzic1

Przed II wojną światową była uczennicą żeńskiej szkoły podstawowej, wychowanką w internacie s. Felicjanek przy ul. Janowskiej we Lwowie. Po zajęciumiasta przez wojska radzieckie uczęszczała do koedukacyjnej szkoły średniej (tzw. dziesięciolatki) w dawnym gimnazjum żeńskim SS Notre Dame przy ul. Ochronek 8. Maturę zdała eksternistycznie w Krakowie.

Pracę zawodową rozpoczęła 1946 w „Echu Krakowa” (najpierw jako maszynistka, następnie reporterka). Później krótko pracowała we wrocławskim „Słowie Polskim”. Od 1948 w Warszawie, gdzie początkowo pracowała jako depeszowiec w „Głosie Ludu”, a następnie w „Expressie Wieczornym” (depesze, działy: zagraniczny i kultury). Od 1952 w Polskim Radio.

Od 1956 w TVP, gdzie przez 25 lat (do kwietnia 1981) prowadziła program publicystyczno-rozrywkowy Tele-Echo, w latach 1965–1968 była także jedną z trojga osób prowadzących Dziennik Telewizyjny. W latach 1977–1981 była ponadto twórczynią i kierowniczką redakcji kulturalnej w Dzienniku Telewizyjnym. Po dwuipółrocznej przerwie, od października 1983 do września 1991 prowadziła program Wywiady Ireny Dziedzic.

Towarzysko traktując propozycje, wystąpiła w dwóch filmach: Jutro premiera (1962) i Polowanie na muchy (1969). Grała siebie samą w produkcjach filmowych i telewizyjnych, m.in. Wojna domowa (1965), Kłopotliwy gość (1971) i Szczur (1995). Jest autorką książki Teraz Ja. 99 pytań do mistrzyni telewizyjnego wywiadu (1992).

W latach 1977–1980 była gospodynią Festiwalu Interwizji w Sopocie.

Przez 4 lata (2002–2006) co tydzień można było słuchać jej publicystycznych felietonów Punkt widzenia w Programie I Polskiego Radia (w audycji: Muzyka i aktualności). Po felietonie, w którym mówiła o lustracji, ze współpracy zrezygnowano.

30 listopada 2010 Sąd Okręgowy Warszawa-Praga uznał ją za kłamcę lustracyjnego.

za Wikipedią


Warszawa, dnia 15 września 1971 r.

TAJNE

Egz. Nr 1

NOTATKA SŁUŻBOWA

Z-ca Dyrektora Biura Kadr w Komitecie ds. Radia i TV E. Sanecki powiadomił mnie w dniu dzisiejszym, że kilka dni temu do jego gabinetu w TV przyszedł osobnik, który zachowaniem swym zwrócił uwagę iż może być chory psychicznie na tle seksualnym. Zażądał on mianowicie aby V-Dyr. Sanecki odebrał red. Irenie Dziedzic i spikerce Jadwidze Piątkowskiej, „maszynki” które powodują, że nie może on spać gdyż ma z nimi stosunki płciowe. Jeżeli nie odbierze się im tych „maszynek” to on sam może to zrobić lub je zgwałcić itp.

Na pytanie gdzie można nabyć takie „maszynki”, oświadczył, że znając hasło, może je nabyć na Poczcie Głównej.

Zagroził, że jeśli Sanecki tego dnia załatwił to zwróci się w tej sprawie do kierownictwa Kom. do V-Prezesa Stefańskiego i Sokorskiego, a wtedy będzie gorzej.

Poproszony o dowód, okazał dowód osobisty na nazwisko Józef Sobolewski s. Józefa zam. Warszawa, zatrudniony w Centrali Handlu Sprzętem Rolniczym Warszawa, Telefoniczne ustalenia Dyr. Soneckiego o w/w osobniku w C-li Handlowej wykazały, że J. Sobolewski jest psychicznie chory i przez pół roku przebywał w Zakładzie dla nerwowo-chorych.

Uważam za wskazane przekazać powyższą informację Kom. Głównej MO m.in. w związku ze sprawą „Anna”.

Inspektor Wydz. IV Dep. III MSW

ppłk Wojciech MADEJ

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 37


 

Warszawa, dnia 29.06.1956 r.

ŚCIŚLE TAJNE

DO NACZELNIKA WYDZIAŁU VII DEPARTAMENTU II

MJR. GRUBERA

RAPORT

o nawiązanie kontaktu służbowego z

DZIEDZIC IRENA

c. Antoniego, ur. 20.06.1925 r. Kołomyja

z zawodu dziennikarz, wykształcenie niepełne wyższe, zatrudniona w Telewizji, zamieszkała w W-wie

Zgodnie z telefoniczną umową w dniu 19. bm. udałem się do prywatnego mieszkania Dziedzicówny i przedstawiłem się jej jako oficer służby kontrwywiadowczej MSW. Po wstępnej rozmowie, która dotyczyła szeregu nieistotnych z punktu widzenia KW problemów, przeszedłem do tematu zasadniczego wyjaśniając Dziedzicównie cel mojej wizyty. Na propozycję moją zareagowała ona zupełnie naturalnie, stwierdzając, że chętnie w miarę swoich możliwości udzieli nam pomocy, gdyż będąc członkiem partii od 12 lat absolutnie rozumiała konieczność pomagania organom BP. Przy czym powiedziała, że bardzo cieszy się z naszego spotkania, gdyż ma następującą sprawę: otóż otrzymała ona od swojej przyjaciółki z Londynu DZIERŻYŃSKIEJ – żony polskiego attache handlowego w Anglii pocztówkę rekomendującą jej Amerykanina polskiego pochodzenia Biltona. Również ona otrzymała list od Biltona, który powołując się na znajomość z DZIERŻYŃSKĄ prosi Dziedzicównę o spotkanie w Warszawie. Dziedzicówna powiedziała, że mając duże zaufanie do rodziny DZIERŻONIOWSKICH nie uważa, aby ci poważni ludzie mogli kontaktować się z jakimś podejrzanym typem. Dziedzicówna powiedziała, że spotkała się już z Biltonem w hotelu, ale krótko, ze względu na ograniczoną ilość czasu, a ponadto miała sama dzwonić do tow. JADCZYKA z MSW aby poinformować go o tej całej sprawie, ponieważ może to być interesujące dla Org. BP. Następnie Dziedzicówna powiedziała, że Bilton chce się z nią umówić na kolację i zapytała mnie jak ona ma postąpić. Powiedziałem jej, że ze swojej strony nie widzę przeszkód, a raczej jeśli będzie miała czas to niech się z Biltonem umówi, a następnie podzieli ze mną swymi spostrzeżeniami na temat jego osoby. Dziedzicówna powiedziała również swoim kolegom z telewizji o znajomości z Biltonem i być może uda się jej przeprowadzić z nim wywiad, ponieważ koledzy uważają, że wywiad taki można zaaranżować, gdyż Bilton jako działacz Polonii chce pomagać Polakom w kraju. Stwierdziłam, że jeżeli przeprowadzi wywiad z Biltonem to będzie jeszcze jedna okazja do porozmawiania z nim i bliższego poznania jego zamiarów i zainteresowań w kraju. Dlatego też uważam, że pomysł przeprowadzenia wywiadu telewizyjnego z naszego punktu widzenia jest dobry.

W dyskusji zorientowałem się, że Dziedzicówna zna (nieczytelne) z Ambasady USA w Warszawie. Jeśli chodzi natomiast o dziennikarzy zagranicznych to Dziedzicówna zna osobiście tylko Grusonów, a z opowiadań Filipa Bena i Hans’a Stehle, którego kochanką jest Rojewska Joanna, koleżanka Dziedzicówny. Rojewska według Dziedzicówny jest kobietą bardzo zdolną jako reżyser filmowy, ale nieszczęśliwą gdyż przeżyła ona wielką tragedię, ponieważ przyjaciel jej Turowicz rzucił ją odmawiając powrotu do kraju podczas pobytu za granicą. Rojewska mówiła Dziedzicównie, że ma zamiar wyjechać służbowo do Francji. Rojewska ma na utrzymaniu 11-letnią córkę.

Kierownikiem Wydziału Zagranicznego Telewizji Warszawskiej jest Trepka, który reprezentuje telewizję w rozmowach z cudzoziemcami. Według Dziedzicówny jest to poważny człowiek, bardzo inteligentny, dobry organizator pracy, władający kilkoma językami.

Trepka jest członkiem partii. W trakcie rozmowy wyjaśniłem Dziedzicównie szczegółowo dlaczego interesują mnie dziennikarze z państw kapitalistycznych i te osoby spośród Polaków, które kontaktują się z nimi.

Nawiązanie kontaktu służbowego z Dziedzicówną nastąpiło po uprzednim omówieniu i uzgodnieniu z tow. KOREPTA.

Of. oper. Wydz. VII Dep. II

/LIPIŃSKI – por./

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 5-7


irena dziedzic2

Warszawa,

dnia 22 października 1957 r.

NOTATKA SŁUŻBOWA

Dziedzic Sylwia Irena c. Antoniego-Marcela i Aleksandry z d. Zajączkowskiej, ur. 20.6.1925 r. w Kołomyi /ZSRR/ obywatelstwa i narodowości polskiej, wykształcenie średnie – 1 rok prawa, zawód wyuczony dziennikarstwo pracowała w „Expresie Wieczornym” na stanowisku redaktora.

Do 1939 r. zamieszkiwała we Lwowie.

Po wyzwoleniu zamieszkała w Krakowie /brak bliższego adresu/ a następnie w Warszawie.

W 1949 r. była delegowana przez redakcję „Trybuny Ludu” do Pragi jako redaktor do obsługi Wyścigu Kolarskiego Praga-Warszawa.

Według ankiety personalnej 25.4.1951 r. zawarła związek małżeński z Januszem Marią Bałaban ur. 14.8.1923 r. w Warszawie z zawodu inżynier mechanik.

W kartotece Biura Ewidencji Operacyjnej Dziedzic nie figuruje.

Z uzyskanych danych agenturalnych przez Dep. III MSW wynika, że w środowisku dziennikarskim dość powszechnie mówi się o osobie spośród dziennikarzy współpracującej „za grube pieniądze” z korespondentem amerykańskim Musonem. Konkretne dane o tej osobie posiada ob. Dziedzic – spikerka Warszawskiej Telewizji. Wydaje się, że można z nią rozmawiać na ten temat /not. sł. z dnia 10.10.1957 r./.

Opracował: Kapuściński

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 8


 

Warszawa, dnia 21 III 1958 r.

Ściśle tajne

Egz. Nr 1

NOTATKASŁUŻBOWA

ze spotkania z inf.

ps. „Monika”

W dniu 20 bm odbyłem spotkanie z inf. ps. „Monika”. W rozmowie na temat spikerki Telewizji Warszawskiej DZIEDZIC Ireny, „Monika” poinformowała, że DZIEDZIC Irena pochodzi ze Lwowa. Po wyzwoleniu pracowała w Krakowie w charakterze barmanki w lokalu „Feniks”. Tam „odkrył ją” redaktor DUDA i przywiózł do Warszawy. W Warszawie DZIEDZIC Irena początkowo pracowała w redakcji „Expressu Wieczornego” następnie drogą konkursu została zatrudniona w charakterze spikerki w Telewizji Warszawskiej, gdzie pracuje do chwili obecnej.

Dziedzic Irena jest rozwódką. „Monika” nie zna nazwiska jej byłego męża.

„Monika” charakteryzuje DZIEDZIC Irenę jako kobietę ładną, która lubi i może podobać się zwłaszcza jeżeli jej na tym zależy. DZIEDZIC zna język niemiecki /występowała jako spikerka telewizji polskiej podczas uroczystości 5-ciolecia istnienia telewizji w NRD w Lipsku/. DZIEDZIC ma wiele znajomych ze środowiska inteligencji warszawskiej, adwokatów, lekarzy, dziennikarzy, artystów pisarzy itd. Bywa na różnych przyjęciach prywatnych. Zapraszana jest również na oficjalne i prywatne przyjęcia do ambasad państw obcych w Warszawie, chodzi na filmy od Ambasady USA i zna attache kulturalnego Ambasady USA SYMSA.

Szczególną cechą jej charakteru jest śmiałość decyzji, duże obycie w towarzystwie i umiejętność znalezienia się w każdym towarzystwie. Połączone to często jest z jej ambicją i rolą dopięcia do określonego przez nią samą celu. Jest materialistką i to bez skrupułów. Potrafi „przepychać się do wytyczonego celu łokciem” nie zważając na usuwane przeszkody. Na terenie Telewizji Warszawskiej utarło się przekonanie, że jest ona jedną z trzech kobiet w Warszawie, które wszystko potrafią. Zapytana o pracownika Telewizji Warszawskiej TREPKĘ „Monika” poinformował, że TREPKA jest kierownikiem działu wymiany z zagranicą. W związku z tym ma szerokie kontakty z cudzoziemcami polegające na załatwieniu wymiany filmów, opracowań i audycji dla Telewizji Warszawskiej. Filmy te otrzymuje TREPKA z ambasad państw obcych w Warszawie i następnie po zakwalifikowaniu nadaje się je przez telewizję. Między innymi TREPKA zna osobiście attache kulturalnego Ambasady USA SYMSA’A. SYMS często dzwoni do telewizji i przesyła zaproszenia na filmy wyświetlane w kinie ambasady. „Monika” była na jednym z tych filmów i po zakończeniu seansu zauważyła, że TREPKA rozmawiał z SYMS’EM. Treści rozmowy nie udało się jej ustalić, przypuszcza, że rozmowa dotyczyła wyświetlonego filmu.

„Monika” podała, że zna bardzo dobrze pracownicę Telewizji Warszawskiej FISZER Janinę i była zapraszana przez nią do domu. Zaproszenia jednak nie przyjęła wymawiając się brakiem czasu.

Wobec tego poleciłem jej, przy najbliższej okazji odwiedzić FISZER i poprzez nią starać się zbliżyć do GRUSON’A.

Podczas rozmowy na temat DZIEDZIC Ireny zapytałem „Monikę”, czy zna jej ostatnią sympatię AZDEREALA „Monika” odpowiedziała, że nie zna mężczyzny o takim nazwisku, natomiast może delikatnie dowiedzieć się coś o nim od swych znajomych.

Of. Operac. Wydz. VII Dep. II

/Kapuściński, por./

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 9-10


 

Warszawa, dnia 15 maja 1962 r.

Źródło: t. wsp. „Marian”

Przyjął: Budzyn J. mjr

TAJNE

Egz. Nr 1

O Irenie Dziedzic i jej sprawach wiem najwięcej od Jadwigi Prolińskiej i Tadeusza Szafara. Zdanie Prolińskiej o Irenie Dziedzic jest zdecydowanie subiektywne, gdyż w zażyłej kiedyś przyjaźni ich stosunki przemieniły się w dozgonną nienawiść. Tadeusz Szafar u Dziedzic podkreśla przede wszystkim jej inteligencję i znajomość zawodu – bowiem razem pracowali.

Otóż Irena Dziedzic ongiś flirt ze spikerem TV Suzinem zamieniła w dużą miłość. Mówi się, że nawet mieszkali razem. Idylla trwał chyba rok. W okresie „pogodnych dni” Suzin za namową i protekcją Dziedzic kupił na raty samochód „P-70″. Sprawę załatwiła od początku do końca Irena na swoje nazwisko, Suzin jedynie płacił. Po zerwaniu z Suzinem, Dziedzicówna zabrała mu samochód sprzedała a pieniądze całe wzięła sobie. Posunięcie to motywowała ponoć następująco:

Po pierwsze nie będzie Suzin woził byle „dziwek” samochodem, którym kiedyś jeździła Irena Dziedzic.

Po drugie, w okresie płacenia rat Suzin był bez grosza, u niej mieszkał, u niej jadł za jej pieniądze, a więc wóz jest jej.

Poręczycielami przy zawieraniu transakcji kupna samochodu na raty był Suzin i jeden z jego kolegów z TV. W momencie kiedy się skończyła historia między Dziedzic a Suzinem i kiedy Irena sprzedała samochód, raty nie były jeszcze zapłacone. Po przeprowadzeniu sprzedaży Irena nie spłaciła rat wobec czego komornik egzekwował należność za raty u Suzina i jego kolegi. W TV zaczęło być głośno na ten temat. Naczelny Pański wezwał Irenę. Wyjaśniła, że nie miała pieniędzy na zapłacenie raty, wobec czego dostała natychmiast premię 3.000 zł na pokrycie długu. Dziedzicówna wzięła pieniądze, ale raty nie zapłaciła, a kupiła sobie jakiś „ciuch”.

Przed świętami opowiadał mi Szafar, że sprawa Dziedzicówny weszła na forum egzekutywy POP. Podobno mówiono o wykluczeniu z Partii, a nawet ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, co równałoby się z utratą posady. Rozmawiałem z Szafarem wczoraj tj. 14 V 62 r., ale nic nie wiedział na temat Ireny Dziedzic.

„Marian”

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 11-12


 

Warszawa, dnia 12 czerwca 1964 r.

TAJNE

Egz. Nr 1

INFORMACJA

dot.: Alicji Hohn, Ireny Dziedzic

1/ Podczas dzisiejszej rozmowy z tow. „A” dowiedziałem się co następuje:

Półtora roku temu wyjechała prywatnie za granicę inspicjentka telewizji warszawskiej Alicja Hohn. Mimo prywatnego charakteru wyjazdu, normalnie pozostawała na etacie. Dopiero interwencja jej telewizyjnego zwierzchnika spowodowała przerwanie bezprawnie wypłacanej pensji. Zarówno w kadrach Komitetu do spraw Radia i TV jak i w otoczeniu prezesa dawano do zrozumienia, by Hohn pozostawić w spokoju, gdyż wyjechała ona z polecenia kogoś b. odpowiedzialnego.

Prezes Sokorski zagadnięty w tej sprawie wyjaśnił, że wyjazd Hohn zorganizowany został przez MSW.

Zdaniem „A” jeśli prawdą jest to co mówił Sokorski to charakter wyjazdu Hohn nie stanowi żadnej tajemnicy nawet wobec ludzi absolutnie do tego nie powołanych.

2/ Wkrótce wyjeżdża na 2 miesiące do USA Irena Dziedzic na zaproszenie jednej z tamtejszych uczelni. O Dziedzic co pewien czas krążą różne plotki w radio i telewizji m.in. wersja, że jest ona współpracownikiem MSW.

W maju br. podczas rozmowy z dyr. Biura kadr komitetu do spraw Radia i TV B. Hakman odnośnie jednego z pracowników radiowych usłyszałem następujący zwrot: „Okazuje się, że czasem nie znam jednak ludzi. Mówią, że Irena Dziedzic to także współpracownik MSW”. Zdanie to wypowiedziała w formie, która raczej nie pozostawia wątpliwości co do pewności twierdzenia.

Zarówno Hohn jak i Dziedzic rejestrowane są przez Dep. II /Hohn Wydz. VIII – Dziedzic Wydz. VII/.

/Ofic. Oper. Wydz. IV Dep. III MSW

/St. Abramczyk/

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 14


irena dziedzic3

Warszawa, dnia 20 sierpnia 1965 r.

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

Egz. Nr 1

NOTATKA

W dniu 11 VI br. odbyłem spotkanie z t.w. „Marlena”. Podczas rozmowy zwróciłem jej ostrą uwagę w związku z niedotrzymywaniem terminów zwrotu pożyczonych pieniędzy. Stwierdziłem, że systematyczne uchylanie się od zwrotu pożyczonych pieniędzy może poderwać zupełnie zaufanie naszego aparatu w stosunku do jej osoby.

Uwagi moje zdenerwowały ją mocno. Przepraszała mnie, prosząc o zrozumienie, gdyż od dłuższego czasu jest w dużych kłopotach finansowych itd. Poprosiłem ją, aby na piśmie zobowiązała się w jakim czasie zwróci dług, ponieważ przez dłuższy okres będę nieobecny w kraju i muszę mieć tą pewność, że sprawa zostanie ostatecznie załatwiona /zobowiązanie w załączeniu/.

Uzgodniłem, że po odbiór pieniędzy zgłosi się mój kolega mjr Zieliński /tow. Korepta/, który będzie mógł w razie potrzeby nawiązać z nią kontakt w sprawach operacyjnych.

/W. LIPIŃSKI – KPT./

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 15


 

Warszawa, dnia 9 X 1965 r.

TAJNE

Egz. Nr 1

NOTATKA

Zgodnie z umową /vide poprzednia notatka z rozmów telefonicznych/ „Marlena” zatelefonowała do mnie ponownie w dniu 5 bm. i zaproponowała spotkanie w swoim prywatnym mieszkaniu o godz. 18.30.

Spotkanie trwało około 2 godzin. Znaczną jego część wypełniły rozmowy wokół osobistych spraw „Marleny”, np. niedawno spędzony przez nią urlop częściowo w ZSRR i częściowo nad naszym morzem, urządzenie mieszkania i dalsze projekty rozwiązania wnętrza, kłopoty wynikające z uporczywego charakteru i złośliwości b. żony jej męża, sytuacja własna w miejscu pracy itp., itd.

W odpowiednim punkcie rozmowy podjąłem sprawę jej współpracy z nami, uzgadniając w toku dłuższej dyskusji, że w najbliższym okresie będzie zbierała i przekazywała nam informacje o interesujących nas osobach, zwłaszcza ze środowisk twórczych /opozycja literacka/. Ponieważ po przyjeździe z urlopu nie zdołała w pełni odnowić swojego normalnego życia towarzyskiego, postara się uczynić to w najbliższym czasie. Na podstawie dotychczasowego rozpoznania środowiska literackiego oraz w oparciu o celowo zebrane informacje w międzyczasie, opracuje możliwie wyczerpującą relację pisemną na temat aktualnej sytuacji wśród literatów – opozycjonistów oraz ew. innych osób grupujących się np. w kawiarni PIW, Czytelnik i w SPATiFie. Dla wykonania tego zadania poprosiła o 2-tygodniowy termin.

Mimo początkowych obiekcji zgodziła się na pisemne opracowanie materiałów dla nas. Z uwagi na niebezpieczeństwo dekonspiracji naszych kontaktów zarówno w jej mieszkaniu jak również w lokalach, sama wysunęła propozycję przeniesienia spotkań w odpowiednie miejsce /przyrzekłem/.

Wszystkie zagadnienia poruszane w tej części rozmowy stawiałem świadomie konkretnie i bez niedomówień.

Podczas powyższego spotkania ani „Marlena” ani ja nie nawiązywaliśmy do sprawy pożyczonych przez nią od nas pieniędzy.

Przekazaną przez nią dość ciekawą informację na temat A. Ważyka opracowałem oddzielnie.

„Marlena” ma zadzwonić do mnie po wykonaniu zdania.

Inspektor Wydz. VIII Dep. II MSW

/L. Korepta – mjr/

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 16-17


irenadziedzic5

Warszawa, dnia 29 I 1966 r.

TAJNE

Egz. Nr 1

NOTATKA

ze spotkania z tw. „Marlena” w dniu 26 bm.

Spotkanie odbyło się z inicjatywy „Marleny”, która tego dnia zatelefonowała do mnie. Głównym powodem był zwrot pozostałej sumy /9.000 zł/, jaką swego czasu pożyczyła od nas.

Rozmowę celowo kilkakrotnie kierowała na temat sytuacji w środowiskach teatralnych, a konkretnie tych, w których znajduje się jej mąż. Sugerowała przy tym, niedwuznacznie, że pomimo tych wątpliwości wobec niego z propozycją objęcia stanowiska dyrektora jednego z warszawskich teatrów.

Ponadto poinformowała mnie, że w 1957 r. wyjechał na Zachód i omówił powrotu do kraju nj. ŻUKOWSKI Grzegorz, lat około 47 /obecnie/. Wkrótce po nim wyjechała jego przyjaciółka, która również tam pozostała. W pierwszym okresie Żukowski zamieszkiwał we Frankfurcie n/Menem, a następnie przeniósł się do Monachium, gdzie do chwili obecnej prowadzi kawiarnię oraz biuro pisania podań. Jest on z zawodu adwokatem. Przed wyjazdem z Polski nie podejmował pracy dla podkreślenia swojej niezależności i demonstracji postawy politycznej. Ojciec Żukowskiego, z zawodu sędzia, mieszka w Komorowie. Tw. poznała G. Żukowskiego u Gallów. Od chwili wyjazdu przysyła on jej krótkie okolicznościowe listy lub karty.

Ostatnio tw. odnalazła swoją ciotkę nazwiskiem Krupska, która była dotąd uznana za zmarłą. Jest to samotna już osoba, która po wielu perypetiach wojennych znalazła się w Argentynie, gdzie w Buenos Aires prowadzi pracownię krawiecką. Korzystając z jej zaproszenia tw. wraz z mężem planują wyjechać do niej w bieżącym roku na dwa miesiące /lipiec i sierpień/. Potem Krupska ma wrócić do kraju na stałe, gdzie urządziłaby się przy pomocy tw.

Zadań, które zostały uzgodnione na poprzednim spotkaniu tw. nie wykonała. Zarówno na poprzednim jak i na obecnym spotkaniu, a także w rozmowach telefonicznych nieustannie podnosi ona sprawy typu osobistego, domagając się ich załatwienia lub okazania pomocy w innej formie. Dla realizacji naszych zadań i to nawet omówionych i uzgodnionych – nie wyraża większego zainteresowania lub przechodzi do porządku dziennego. Biorąc pod uwagę powyższe oraz fakt, że przez cały okres współpracy cechowała ją analogiczna postawa i że w chwili obecnej nie posiada ona bezpośrednich możliwości dotarcia do interesujących nas operacyjnie cudzoziemców – proponuję przerwać z nią współpracę, a jej teczkę personalną i roboczą przekazać do archiwum Biura „C”.

Inspektor Wydz. III Dep. II MSW

/Korepta L. – mjr/

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 19-20


Warszawa, dnia 20 kwietnia 1966 r.

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

Egz. poj.

NOTATKASŁUŻBOWA

dotycząca t/w ps. „Marlena”

DZIEDZIC-GOGOLEWSKA vel BAŁŁABAN Sylwia Irena

(…)

Wymieniona została pozyskana do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa MSW w czerwcu 1958 r. Współpraca z t/w „Marlena” miała charakter doraźny i dot. znanych jej cudzoziemców z państw kapitalistycznych oraz obywateli polskich pozostających w zainteresowaniu Służby Bezpieczeństwa.

Mimo pewnych możliwości operacyjnych posiadanych przez wymienioną oraz jej cech osobistych jak śmiałość, obycie towarzyskie, łatwość w nawiązywaniu kontaktów z interesującymi nas osobami itp., t/w „Marlena” zawiodła pokładane w niej nadzieje, gdyż przez cały okres utrzymywania z nią kontaktów tj. do stycznia 1966 r., zawsze na pierwszy plan wysuwały się jej „skomplikowane” sprawy osobiste oraz wieczna pogoń za pieniędzmi, których brak stale odczuwała.

Mimo pomocy finansowej z naszej strony /15.000 zł/ oraz udzielonej jej pożyczki w wysokości 9.000 zł nie potrafiła do tej pory rozwiązać tych spraw. Udzieloną jej pożyczkę w 1962 r. zdołano z wielkimi trudnościami wyegzekwować dopiero w 1966 r.

W okresie współpracy uzyskano kilka informacji dot. „Marleny”, z których wynikało, że jest ona niespłacalną dłużniczką wielu osób. Charakteryzowano ją przy tym jako osobę bez skrupułów i intrygantkę.

W 1964 r. uzyskano informację, że na terenie Komitetu ds. Radia i Telewizji krążą plotki jakoby wymieniona była współpracownikiem MSW.

Przebywająca w 1965 r. obywatelka USA polskiego pochodzenia WOLIŃSKA Lee, na której zaproszenie „Marlena” przebywała w 1964 r. na stypendium w USA, w rozmowie z pracownikiem SRC w Warszawie podała następujące dane, które wysoce kompromitują zachowanie się „Marleny” w USA:

„Marlena” przebywając w USA w środowisku polonijnym starała się uchodzić w tym otoczeniu za osobę znajdującą się w trudnej sytuacji materialnej, co jak tłumaczyła w rozmowach, wynika z niewłaściwej polityki władz kulturalnych w Polsce, które nie pozwalają na otrzymanie wystarczającej sumy dewiz na potrzeby wyjazdowe. Podkreślała przy tym stale, że suma 18 dolarów przyznawana jej tygodniowo w ramach stypendium jest stanowczo niewystarczająca. Wytworzywszy taką atmosferę wokół swojej osoby zaciągnęła szereg pożyczek od różnych znanych jej osób /od Wolińskiej pożyczyła sumę ok. 200 dolarów/. Wolińska po przybyciu do Warszawy skontaktowała się z „Marleną” i pod jej usilną namową pożyczyła jej jeszcze 350 dolarów. Sumę tę „Marlena” zobowiązała się zwrócić w krótkim terminie. Mimo nalegań Wolińskiej, „Marlena” nie wywiązała się ze zobowiązań i dopiero pod silną presją, że powiadomi o tym W. SOKORSKIEGO lub SRC wręczyła jej sumę 3.500 złotych zaznaczając, że cala suma jaką zamierza zwrócić wynosi 8.000 zł a więc w relacji 1$=24 zł.

(stopień i podpis nieczytelne)

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 21-23


irenadziedzic6

Warszawa, dnia 26 lipca 1968 r.

TAJNE

NOTATKA SŁUŻBOWA

W roku 1966 została złożona przez Wydz. VII Dep. II-go sprawa operacyjnego sprawdzenia krypt. „Spiegiel” na obyw. Irenę Dziedzic /numer archiwalny 44116/b/1 i 44116/b/2/ w związku z jej kontaktami z dziennikarzem zachodnioberlińskim Heinem Tiede, który jesienią 1966 r. przebywał kilka dni w Warszawie. Tu spotkał się z poznaną uprzednio na Węgrzech I. Dziedzic, z którą odbył w bardzo konspiracyjnych warunkach rozmowę. Prowadzona kontrola kontaktów I. Dziedzic z Tiedem stwierdziła, że kontakty te miały charakter matrymonialny i z czasem zaczęły się rozluźniać, aż wreszcie ustały zupełnie. W związku z tym sprawę zakończono i przesłano ją do archiwum w dniu 10 XII 1967 r. W dniu 16 IX 1967 r. u I. Dziedzic w związku z w/wym. sprawą przeprowadzono tajną rewizję w mieszkaniu. W materiałach, które sfilmowano, nie ma śladu ażeby I. Dziedzic miała jakikolwiek kontakt ze Szwecją, czy nawet krajami skandynawskimi. Nie ma również śladu pisania czy przechowywania przez nią jakichkolwiek materiałów o tematyce wrogiej ustrojowi PRL.

Według oświadczenia por. Janusza Rudnickiego, który tajną rewizję przeprowadzał nie spotkał się on z żadnymi materiałami o tej treści. W całości sprawy /inwigilacja korespondencji, komunikaty PP, PP, doniesienia agenturalne/ także nie ma żadnej wzmianki na ten temat.

W materiałach archiwalnych Nr 7922/I /były t.w. w okresie od 1957 do 1966 r. wyeliminowany z powodu braku czasu i trudności spotkań/ brak jest również jakiejkolwiek informacji odnośnie interesującego nas problemu.

UWAGI:

W sprawie krypt. „Spiegiel” wykorzystywany był t.w. krypt. „Gierczyńska”, który jest dobrym znajomym I. Dziedzic. T.w. „Gierczyńska” jest na kontakcie ppłk. C. Banasia z W. IV Dep. II-go.

W dniu 25 VII b.r. przeprowadziłem rozmowę z tow. Banasiem, który się zobowiązał po przyjeździe t.w. „Gierczyński” do Polski /obecnie przebywa za granicą, przyjazd jego nastąpi pod koniec sierpnia b.r./ dać zadanie t.w. „Gierczyńska” w zakresie uzyskania informacji o pobycie I. Dziedzic na terenie Szwecji.

Inspektor Wydz. I Dep. II MSW

/por. J. Romański/

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 26-27


 

WYCIĄG

z doniesienia ag. z dnia 25 stycznia 1965 r.

źródło „Rolski”

„…Pani R. ma wyraźną awersję do Ireny i opowiadała mi historię z pobytu Ireny w USA. Otóż podobno, Irena podczas pobytu tam poznała pewną Polkę, obywatelkę USA, która ma rodzinę w Polsce. Polka ta dała Irenie 300 dol. z tym, że Irena w kraju zapłaci rodzinie po 100 zł za dolar. Upłynął rok od powrotu Ireny, a rodzina nic nie dostała. Ta Polka przyjechała do Warszawy i zaczęła naciskać Irenę o zwrot pieniędzy. Po kilkudniowym wykręcaniu się Irena podobno powiedziała, że zgodnie z przepisami dewizowymi w Polsce może zwrócić po 24 zł.

Ta Polka podobno bardzo się awanturowała, ale nic nie mogła zdziałać. Według opinii p. R. Irena jest wszędzie, gdzieś coś komuś winna /to się zgadza, bo mnie jest winna już 6 lat 500 zł, o które już się nawet nie upominam/.

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 28

Rozpatrzywszy materiały zawarte w teczce Nr 3132 pseudonim „Marlena” stwierdziłem co następuje:

W okresie współpracy tj. od 1958 r. t/w „Marlena” była wykorzystywana doraźnie do udzielania informacji o znanych jej cudzoziemcach i obywatelach polskich pozostających w zainteresowaniu Służby Bezpieczeństwa.

W okresie współpracy na pierwszy plan stawiała zawsze swoje „skomplikowane” sprawy osobiste, domagając się ich załatwienia przez nas lub okazanie pomocy w innej formie. Do realizacji naszych zadań nie wyraziła większego zainteresowania lub przechodziła nad nimi do porządku dziennego. Ostatnio uzyskano o t/w „Marlena” informacje, z których wynika, że podczas pobytu w 1964 r. w USA zachowywała się tam skandalicznie, naciągając szereg osób na pożyczki, których nie zwróciła.

Biorąc powyższe pod uwagę oraz fakt, że t/w „Marlena” nie posiada aktualnie bezpośredniego kontaktu z pozostającymi w naszym zainteresowaniu osobami, stawiam wniosek o zaniechanie dalszej współpracy.

Materiały Biura „I” znajdujące się w teczce winny pozostać.

23 XI 67 (podpis nieczytelny)

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 24-25


 

 

(…) w dzienniku telewizyjnym /odbierany przez około 10 mil. ludzi/ przez pierwsze dni konfliktu obsadzony był wyłącznie przez ekipę ludzi pochodzenia żydowskiego. O obsadzie tej zadecydował (nieczytelne), dyrektor zakładu produkcji filmów telewizyjnych. Zespół ten, obok montowania tendencyjnych filmów uwypuklających potęgę Izraela, przekazywał telefonicznie do określonych środowisk (nieczytelne) informacje z biuletynów PAP-u i Specjalnego.

W środowisku dziennikarzy Telewizji pochodzenia żydowskiego, na wieść o sukcesach Izraela, zapanowała powszechna euforia. Córki Haliny Elczewskiej odbierając w domu telefon mówiły wesoło tu Kair a potem dopiero przedstawiały się.

W dniach konfliktu zbrojnego, kierownik dziennika T. Haluch, całość obsługi zagranicznej powierzył Anszelowi Furmańskiemu /azjatysta, w 1966 r. zwrócił legitymację partyjną, zajmuje postawę jawnie antypartyjną/. Furmański decydował o tym, że dziennik zakupował w Eurowizji materiały filmowe kosztujące (nieczytelne) dolarów dziennie. Filmy te, w sposób drastyczny uwypuklające siłę oręża izraelskiego, nie szły na antenę. Były natomiast wyświetlane na prywatnych seansach w żydowskich domach warszawskich. Ginęły również materiały PAP-owskie nie przeznaczone do druku.

W wyniku interwencji red. Kaczmarskiego obsada pochodzenia żydowskiego została z montażu usunięta /z chwilą oddalenia jednej pozostałe, na znak protestu, same odeszły/.

Irena Dziedzic, w czasie dyżuru w Telewizji dnia 12.06.67 r. oświadczyła, że nie zgadza się z decyzją Partii i Rządu o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Izraelem i informacji tej nie chciała odczytać w dzienniku. Zdając sobie sprawę, że jawnie nie może odmówić odczytania oświadczenia, na kilka minut przed rozpoczęciem emisji dziennika wywołała awanturę z reżyserem światła. Po próbie opuszczenia studia, weszła na wizję smutna oraz obrażona i drżącym głosem odczytała oświadczenie o zerwaniu stosunków. Mimo jaskrawego wykroczenia dyscyplinarnego żadne konsekwencje nie zostały wyciągnięte.

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 30-31


irennadziedzic4

NOTATKA SŁUŻBOWA

Z polecenia red. T. Halucha przesłuchałem w dn. 20 czerwca taśmy kontrolne dźwięku dzienników głównych nadanych w dn. 6, 11, 12, 15 czerwca br. i dokładnie porównałem utrwaloną na taśmie treść z tekstami zatwierdzonymi przez Kierownictwo Redakcji. Porównania dotyczyły informacji związanych z konfliktem bliskowschodnim.

Teksty zawierają szereg poprawek i skrótów redakcyjnych co uznałem za korekty adiustacyjne – stylistyczne i merytoryczne redakcji. Nie ustaliłem czy korekty te zostały naniesione na inne egzemplarze tekstów.

Teksty prezenterskie w zasadzie pokrywają się z treścią utrwaloną na taśmie kontrolnej.

W dzienniku z 6 VI podczas czytania oświadczenia rządu PRL prezenter kilkakrotnie mylił się i poprawiał. Tekst jednak poszedł na antenę w całości tak jak zatwierdziła go Redakcja. Podczas czytania tego tekstu głos prezentera dwukrotnie załamywał się. Znać jest zdenerwowanie prezentera.

Pomyłka prezentera wynikająca ze źle „wrzuconego” zdjęcia. Prezenter zaczyna czytać niewłaściwy tekst, po chwili przeprasza, czyta właściwy. W tym samym dzienniku opuszczone zdanie: „Dziś stan wojny z Izraelem proklamowały Libia i Arabia Saudyjska”.

W dzienniku z 11 VI – nie ma żadnych istotnych rozbieżności między taśmą a tekstem.

W dzienniku z 12 VI – nie ma również rozbieżności. Oświadczenie rządu PRL o zerwaniu stosunków w Izraelem czytane dobrze.

W dzienniku z dn. 15 VI opuszczony został jeden podpis pod zdjęciem. Prezenter nie otrzymał widocznie tego zdjęcia na wizji.

We wszystkich czterech omawianych dziennikach – poza wyżej wymienionymi – istnieją drobne odchylenia od tekstu, są one jednak zupełnie nie istotne i nie zmieniają w niczym sensu informacji.

(podpis nieczytelny)

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 32-33


 

Warszawa, dnia 2 sierpnia 1968 roku

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

Egz. Nr 1

NOTATKA

W dniach 14-29 lipca 1968 roku przebywał narodowości żydowskiej NICHOLS Józef vel (nieczytelne), urodzony 15 maja 1920 roku, pracownik telewizji ONZ w Nowym Jorku, zam. na stale w USA.

Wymieniony przyjechał wraz z żoną i dziećmi w odwiedziny do swej matki – STAŃCZYK Anastazji c. Adama i Heleny, ur. 23 marca 1900 roku w Warszawie, zamieszkałej w Warszawie.

NICHOLS na terenie kraju został poddany kontroli operacyjnej, w trakcie, której ustalono następujące kontakty:

– prof. dr Askanas Zdzisław, ur. 1.06.1910 r. w Warszawie, zam. Warszawa, dyrektor instytutu oraz kierownik kliniki /bliższych danych brak/;

– Kwiatkowska Irena, ur. 17.09.1912 r. w Warszawie, zam. Warszawa, aktorka Teatru „Syrena”.

Prof. dr Askanas wraz ze swą żoną w dniu 23 lipca b.r. kontaktował się z NICHOLSAMI w jednym z hoteli sopockich. Wymienieni wspólnie z ob. Stańczyk zwrócili się z prośbą do NICHOLSA o zaprotegowanie, bądź przyjęcie do pracy w telewizji amerykańskiej Ireny Dziedzic z telewizji warszawskiej, wysoko ceniąc zarówno jej walory osobiste jak i zawodowe. NICHOLS w odpowiedzi poinformował, iż sam osobiście nie może w tej sprawie decydować, ale postara się udzielić poparcia w omawianej sprawie.

W dniu 24 lipca b.r. NICHOLASÓW odwiedziła Irena Kwiatkowska, która zaproponowała sprzedaż skórek norkowych w cenie 60 dolarów. Skórki te wymieniona posiadała przy sobie. Równocześnie Kwiatkowska wyjaśniła w jaki sposób należy skórki pakować, a także dodała, że za jedną taką skórkę w Paryżu płaciła 350 franków, natomiast za płaszcz karakułowy 1200 dolarów. Stańczykowi zapytała następnie, kiedy Kwiatkowska będzie powrotem w Warszawie – chodzi jej koniecznie o sfinalizowanie transakcji.

Powyższe dane pochodzą z „PP” z hotelu w Sopocie.

Inspektor Wydziału I

Dep. II MSW

/Por. L. Rakowski/

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 34-35


Sumę 60 dol. us. kwituję.

Zł 6 000 (sześć) kwituję.

 

 


 

ODPIS

Warszawa, dnia 25 XI 1971 r.

NOTATKA SŁUŻBOWA

W dniu 22 XI 1971 r. o godz. 10.00 byliśmy wraz z wartownikiem Szubą Tadeuszem na posterunku Nr 1. wchodziła pani Dziedzic, ja prosiłem o okazanie legitymacji. Pani Dziedzic odpowiedziała „nas legitymujecie, a wchodzą na zakład k… i złodziejki których nie kontrolujecie”, więc ja odpowiedziałem, że nie ma żadna napisane na plecach byleby okazała legitymację. Na hollu było dużo osób wchodzących, które słyszały te słowa.

St. wartownik

Dzieciątko Czesław

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 38


 

12 lipca 1973

Irena Dziedzic

Nacz. Red. Publicystyki TV

Program: TELE ECHO

Szanowny Towarzyszu Prezesie,

w związku z osobistą rozmową z Towarzyszem Prezesem, pozwalam sobie załączyć wykaz moich prywatnych obciążeń za służbowe rachunki telefoniczne.

Firma zwraca mi wyłącznie za zamawiane w centrali rozmowy międzymiastowe, na które przedstawiam dowody w postaci kwitów przesyłanych przez Urząd Opłat Telekomunikacyjnych. Na rozmowy przeprowadzone przy pomocy automatów międzymiastowych nie ma takich kwitów a zatem obciążają mnie one prywatnie.

Jak już miałam okazję wyjaśnić Towarzyszowi Prezesowi, ze względu na brak miejsca w redakcji, obciążenie centrali, nocne pory połączeń przy organizowaniu programu, pracuje w domu i korzystam z aparatu prywatnego.

Od kilku miesięcy, tzn. od kiedy w Centrali Miejskiej wprowadzono komputery, rachunki telefoniczne wzrosły o 200-300 procent w całym mieście, a w moim przypadku zaczęły obciążać mnie prywatnie. Zalegam z opłatami na sumę 7.972.00 zł za ostatnie 5 miesięcy, a ponieważ w ogóle jestem w kłopotach finansowych i cierpię na chroniczny ostatnio niedobór środków płatniczych, grozi mi za kilka dni wyłączenie aparatu. Byłaby to katastrofa również zawodowa. Błagam Towarzysza Prezesa o pomoc, może w formie pożyczki lub jakiejkolwiek innej, a na dowód, że zwracałam się w tej sprawie do Firmy już wcześniej a bezskutecznie, załączam moją korespondencję z Jej biurami.

Z pełną ufnością

w pomoc Szefa

Irena Dziedzic

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 40


 

DO DYREKTORA

GENERALNEGO TVP

w/m

Zwracam się do Towarzysza Dyrektora z uprzejmą prośbą o uznanie moich rachunków telefonicznych /rozmów miejscowych/ za służbowe i podlegające rozliczeniu z Finansami Telewizji. Za rachunki służbowe międzymiastowe otrzymuję z UPT pokwitowania na podstawie których następuje rozliczenie. Jednakże obecnie, po podwyższeniu opłat telefonicznych, rozmowy miejscowej i zamiejscowej sięgają sum kilkusetzłotowych i nie jestem w stanie, a także brak powodu abym pokrywała je z własnych funduszów.

Proponuję, abym mogła przedstawiać w Wydz. Finansowym całość rachunków z UPT i otrzymywała zwrot kosztów tzw. rozmów licznikowych w tej wysokości, która przekracza 100 złotowy ryczałt.

Jak Towarzyszowi Dyrektorowi wiadomo, z braku miejsca w redakcji pracuję w domu i z domowego telefonu załatwiam wszystkie sprawy służbowe. Dla przykładu: rachunek za (nieczytelne) – wyniósł 491 zł poza ryczałtem.

Proszę uprzejmie o wydanie odpowiedniego polecenia w tej (nieczytelne).

Irena Dziedzic

(podpis odręczny)

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 42


 

14 grudnia 1972

Irena Dziedzic

DO DYREKTORA

GENERALNEGO TVP

Zwróciłam się przed kilkoma dniami do Dyrektora Generalnego z prośbą o wzięcie pod uwagę, że podwyższona taryfa opłat telefonicznych, zmusza mnie do finansowania służbowych rozmów z własnej kieszeni, oraz że są to sumy: w pierwszym miesiącu ponad 400.- zł, obecnie zaś, za grudzień 72 – 711.- zł.

Z Biura Ekonomiczno-Finansowego TV otrzymałam pismo, powiadamiające że „przepisy nie pozwalają rachunków telefonicznych załatwiać ryczałtem, itd.”.

Proszę Generalnego dyrektora, aby jego Biuro Ekonomiczno-Finansowe, jeśli ma jeszcze jakieś zajęcia, przestało się bawić z pracownikami w kotka i myszkę. Nie po to zwracam się z pismem, aby dowiedzieć się jakie są przepisy, bo je znam równie dobrze jak Biuro Ekonomiczne, ale po to, aby Biuro Ekonomiczne zastanowiło się, jak zinterpretować stare przepisy w nowej sytuacji, w której pracownik nie ma obowiązku dofinansowywać działalności Instytucji. Przepisy są starsze od nowej taryfy.

Dyrektorowi Generalnemu jest wiadome, że nie mam nie tylko pokoju do pracy i tysięcznych rozmów w TV, ale nie mam nawet własnej szuflady w jednym z licznych biurek. W tej sytuacji pracuję w domu i z prywatnego telefonu załatwiam służbowe rozmowy. Ilość 100 rozmów wg nowej taryfy – całkowicie starcza mi na potrzeby prywatne.

Proszę Generalnego Dyrektora, aby polecił Biuru Ekonomicznemu znaleźć wyjście z sytuacji, abym nie musiała jako w dodatku jeden z nie najwyżej w Instytucji płatnych pracowników, dofinansowywać jej działalności. Nie stać mnie na to. Po prostu.

Z poważaniem

Irena Dziedzic

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 44

Dopłaty do telefonów służbowych

  • listopad 72 –  432.-
  • grudzień 72 –  711.-
  • styczeń 73 –  317.60
  • luty 73 –  779.90
  • marzec 73 –  1.135.60
  • kwiecień 73 –  490.-
  • maj 73 –  488.-
  • czerwiec 73 –  804.-
  • lipiec 73 –  692.-

5.596.-

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 41

dziedzic syjoniści uniewiniają TW

 

Kto osądzi syjonistycznych sędziów broniących TW?!

Reklamy

UWAGA byli pracownicy Instytutu Badań Jądrowych w Świerku


Warszawa 1986-11-06
TAJNE SPEC. ZNACZENIA
Egz. pojedynczy
CHARAKTERYSTYKA
TW ps. „JACEK” nr ewid. 36812
– Sławomir ROTTER
s. Zbigniewa i Barbary zd. Oszczepalińska
ur. 25.09.2954 r. w Warszawie
zam. Warszawa
narodowość i obywatelstwo polskie
Tajny Współpracownik ps. „JACEK” został pozyskany doraźnie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa przez kpt. M. PATELSKIEGO w dniu 18.10.1982 r. na podstawie dobrowolności. Przewidziany był do uzyskania informacji ze środowiska byłych aktywnych działaczy NSZZ „Solidarność” w Instytucie Badań Jądrowych oraz informowania o przejawach wrogiej działalności w obiekcie. Z TW „JACEK” odbyto jedenaście spotkań i pięć rozmów telefonicznych.
Na pierwsze spotkanie TW przybył punktualnie nie przekazując jednak żadnych informacji interesujących Służbę Bezpieczeństwa. Tłumaczył to faktem silnej depresji psychiczno-nerwowej i załamaniem moralnym wynikającym z posiadania zobowiązania o współpracy. Dwa razy nie stawił się na umówione wcześniej spotkania a próby podejmowane przez oficera operacyjnego, aby nawiązać z nim kontakt spotkały się z niechęcią z jego strony.
Niemożność uczestniczenia w spotkaniach TW tłumaczył nawarstwiającymi się problemami natury rodzinnej oraz złym stanem zdrowia.
Na przełomie lutego i marca 1983 r. TW „JACEK” podjął starania zmierzające do zmiany miejsca pracy. Zabiegi czynione w kierunku podjęcia pracy w charakterze elektronika w Zespole Artystycznym WOP zakończyły się fiaskiem z przyczyn mu nieznanych. W czasie odbywanych z nim spotkań /ostatnie w dniu 23.11.1984 r./ TW przekazywał ustne informacje natury ogólnej, które nie miały operacyjnej wartości. Spotkania miały miejsce w godzinach popołudniowych w samochodzie oficera operacyjnego /dwa spotkania odbyły się w kawiarni/.

 

 

TW nie przekazywał w swoich słownych relacjach nazwisk konkretnych osób. Jak to sam twierdził podczas spotkania „…musi się kontrolować aby nie powiedzieć czegoś o jakiejś osobie czym mógłby ją skrzywdzić”. W czasie spotkań sugerował swoją nieprzydatność do współpracy z powodu braku odpowiednich predyspozycji. Przekazywane informacje były (nieczytelne) ale wiele konkretnych faktów zataił przed oficerem operacyjnym – konkretne informacje należało „z niego wyciągnąć”. TW „JACEK” nie był kontrolowany przy wykorzystaniu techniki operacyjnej. Nie był szkolony i nie odbyto spotkania (nieczytelne) z udziałem przełożonego. Nie był również wynagradzany – przekazywane informacje nie były przydatne w prowadzonych sprawach operacyjnych. Z dniem 15.01.1985 r. zwolnił się z pracy na własną prośbę, gdyż zamierzał podjąć pracę prawdopodobnie w sektorze (nieczytelne).
Kier. Sekcji
Por. W. (nieczytelne)
Źródło: IPN BU 001134/2480, s. 4-5

Julian Goldenberg z Warszawy


ZOBOWIĄZANIE


Ja Goldenberg Julek zobowiązuję się dobrowolnie z organami Służby Bezpieczeństwa M.S.W. współpracować.


Zobowiązuję się równocześnie dostarczać organom Służby Bezpieczeństwa wszelkich informacji, zgodnie z obiektywną prawdą.


Jestem zorientowany, że w razie udzielania wspomnianym wyżej organom nieprawdziwych informacji zostanę pociągnięty do odpowiedzialności sądowej.



Warszawa, dnia 9.XI.1959 r.


Ściśle Tajne


NOTATKA SŁUŻBOWA


z przeprowadzonej rozmowy z ob. GOLDENBERGEM Julianem w dniu 9.IX.1959 r.


GOLDENBERG został zwolniony w ostatnim okresie czasu z więzienia przez Komisję Rehabilitacyjną. W więzieniu siedział pięć i pół roku. Podejrzany był o działalność wywiadowczą na rzecz wywiadu państw zachodnich. Podczas prowadzonego śledztwa jak twierdzi nie zdołano udokumentować mu tych zarzutów, gdyż rzekomo tymi sprawami się nigdy nie zajmował.


Jako rekompensata za nie uzasadnione przetrzymywanie go w więzieniu na wniosek Komisji Rehabilitacyjnej otrzymał mieszkanie w Warszawie.


Wyżej wymieniony jest narodowości żydowskiej z Polski wyemigrował jeszcze przed 1939 r. do Palestyny. W Palestynie pracował jako marynarz statku pasażerskiego przez okres sześciu lat. Podczas jego pracy zapoznał wiele osób w różnych portach zajmujących się działalnością przestępczą, handel narkotykami, walutą itp.


Po zwolnieniu się ze statku przebywał na terenie Francji. Na terenie Francji miał zajmować się sprawami hochsztaplerskimi i przez to samo był znany policji francuskiej jako osobnik, który trudni się pośrednictwem przy załatwianiu różnych afer, gdzie wchodziły w grę poważne sumy pieniędzy i nic to nie miało wspólnego z żadnym morderstwem, lub przestępstwem politycznym, ażeby nie otrzymał dużego wyroku kary w razie jakiegoś procesu.


Dość pobieżnie scharakteryzował swoje postępowanie w okresie pobytu za granicą, swoją znajomość z różnego rodzaju ludźmi o znanym pochodzeniu w Paryżu, Nicei lub Lionie. Znajomości te wynikały z przeprowadzenia różnych transakcji bądź też z racji tej, że był on stałym bywalcem różnych lokali restauracji reprezentacyjnych.


Znajomości te dotyczyły również policji francuskiej. Jaki charakter miały te znajomości nie określił, może z tego powodu, że była to pierwsza rozmowa. Na terenie Polski nie prowadził żadnej działalności przed zatrzymaniem go.


Obecnie zdołał już nawiązać kontakty z osobami zajmującymi się kombinatorstwem, w szczególności waluciarstwem. Osobnicy Ci wywodzą się ze środowiska żydowskiego.


W czasie rozmowy oznajmił, że gdyby na terenie Warszawy milicja pozwoliła mu złożyć w „Polonii” lub innej restauracji tzw. „dołek” to on gwarantuje, że w przeciągu krótkiego czasu, będzie wiedział o każdej większej aferze, kto tego przestępstwa się dopuścił, bo w ten sposób pracuje policja francuska, która pozwala prowadzić jakieś interesy znanym gangsterom, aby od nich mieć informacje.


Jego znajomość obecna na terenie Warszawy z ludźmi tego pokroju datuje się jeszcze z okresu pobytu w więzieniu.


W więzieniu jak twierdzi miał opinię wśród więźniów jako bardzo twardego człowieka. Uzasadniał to tym, że kiedy w celi zaistniało jakieś przekroczenie to do niego zwracano się jako do grupowego o wydanie kto tego dokonał. On mimo, że wiedział to nigdy nikogo nie wydał, choć zawsze za to musiał nie raz po kilka dni przebywać w karcu. Dlatego obecnie ma duże zaufanie u osób tego środowiska. Bardzo często przebywa w restauracjach „Polonii”, „Grandzie” tam z nimi się spotyka, znany jest również i obsłudze tych lokali.


Utrzymuje się on z przesyłek otrzymywanych rzekomo od swoje rodziny z Australii. Częściowo zajmuje się udzielaniem lekcji języków obcych, organizowanych u siebie w mieszkaniu. Zna następujące języki: angielski, francuski, hiszpański, niemiecki, hebrajski, arabski. Posiada średnie wykształcenie. Obecnie chce żeby dopomóc mu w otrzymaniu pracy w którymś z większych hoteli w szczególności w Grand Hotelu obojętnie na jakie stanowisko, tam będzie miał możność spotykania się z cudzoziemcami, a on w zamian za to udzieli nam pomocy w udzielaniu informacji.


Należy nadmienić, że jak wynika z wstępnej rozmowy w czasie której był obecny pracownik służby kryminalnej tow. RYDEL zajmujący się sprawami przestępczości dewizowej i waluciarstwa wskazane przez niego osoby właściwie są im znane z uwagi, iż zajmują się tymi sprawami.


Umie on bardzo szybko nawiązywać różnego rodzaju znajomości. W tym okresie zapoznał się z dyrektorem „Jonitu” i niektórymi placówkami Poselstwa Izraelskiego. Większączęść czasu wolnego spędza w lokalach.


W związku z tym na następną rozmowę umówił się z nami na dzień 17.XI.br. osobiście ażeby można było w tym okresie czasu sprawdzić go i zapoznać się z materiałami o co właściwie podejrzany i na podstawie znajomości sprawy rozpytać go o niektórych faktach.


Co do dalszych konkretnych wniosków przedłożę po przeprowadzeniu wstępnej rozmowy.


Oficer operacyjny Wydziału II-go


SYSIAK St.



Warszawa, dnia 18.XI.1959 r.


Ściśle Tajne


NOTATKA SŁUŻBOWA


z przeprowadzonej rozmowy z ob. GOLDENBERG JULIAN


GOLDENBERG do Polski został internowany w 1952 r. przez władze bezpieczeństwa Czechosłowacji.


Charakteryzując swoją działalność, podał że z Polski wyemigrował jeszcze w 1936 r. W okresie działa wojennych drugiej wojny światowej był w Londynie zatrudniony w kabinie radiowej jako tłumacz. Po wyzwoleniu miał się zetknąć z wywiadem angielskim. Jeden z oficerów nazwiska sobie nie mógł przypomnieć zaangażował go do współpracy z wywiadem angielskim. Od oficera tegoż miał otrzymać 500 dolarów jako rekompensatę za wysłanie go do Szwecji celem wykonania zadania. Jakie miało być to zadanie nie potrafił szczegółowo sprecyzować, a raczej unikał dokładnego wyjaśnienia. W wypadku tym może obawiał się odnowienia jego sprawy z czego został zrehabilitowany.


Po otrzymaniu tych pieniędzy zamiast udać się do Szwecji pojechał do Hiszpanii i tam przepuścił wszystkie pieniądze. Twierdził, że ten oficer go odszukał, ale nie mógł mu zwrócić tych pieniędzy, w zamian za co miał zrobić dla niego jakąś robotę. Miał to być jedyny kontakt jego z wywiadem w czasie pobytu na terenie państw zachodnich. O tym wszystkim mówił bardzo mało w sposób wykrętny.


Zaznaczył przy tym, że właśnie jego sprawa jaka była prowadzona podciągano ją pod szpiegostwo, ale oficerowie śledczy nie mieli żadnych dowodów i argumentów, które by wskazywały, że on zajmował się działalnością szpiegowską skierowaną przeciw Polsce.


W związku z tym w rozmowie bardzo oględnie te rzeczy poruszył twierdząco, że jego kariera życiowa na zachodzie to sprawy natury kryminalnej.


Nawiązując do sprawy co było powodem obrania drogi nielegalnego przekroczenia granicy polskiej, oznajmił, że w 1952 r. postanowił powrócić do Polski ze względu jak się wyraził, że tam było już dla niego za gorąco, mianowicie miał dokonać nadużyć finansowych. Wobec takiej sytuacji postanowił zbiec z Wiednia do Czechosłowacji a następnie do Polski. Po przekroczeniu granicy czeskiej w Bratysławie miał oddać się w ręce miejscowej milicji. Z Bratysławy został przekazany władzom bezpieczeństwa polski. Od tej pory siedział w więzieniu do 1956 r.


Podstawą do przetrzymywania go w więzieniu miało być to, że on znał pięć języków obcych i dlatego tą drogą powracał do Polski.


W dalszym ciągu oświadcza, że do Polski nie szedł skierowany przez wywiad, a tylko konieczność go zmusiła, że nie mógł tam dłużej pozostać.


Mówiąc o zdecydowaniu się na powrót do Polski wspomniał, że kontaktował się z bogatym Żydem – nazwiska nie pamięta w Wiedniu i od niego pobrał kilkaset dolarów, gdyż zobowiązał się przeprowadzić jego syna z Polski do Austrii.


W wypadku tym chodziło mu o zdobycie pieniędzy nie traktował tej sprawy poważnie.


Na terenie Wiednia zamieszkuje jego narzeczona oraz posiada wielu znajomych. Zaznaczył, że dobrym jego kolegą był adwokat z Wiednia, który prowadził biuro zajmując się sprawami odszkodowań dla Żydów, nazwiska też nie mógł sobie przypomnieć.


Po umorzeniu śledztwa w 1956 r. i wyjściu na wolność, otrzymał pracę w Delikatesach jako kierownik skupu towarów z paczek P.K.O. W okresie kilku miesięcy powstało manco 100 tyś. złotych. Jako kierownik tego działu został zatrzymany i skazany na 3 lata więzienia za niedopełnienie obowiązków. Siedział tylko osiem miesięcy.


Obecnie twierdzi, że chciałby pracować w Grand Hotelu i zwrócił się z prośbą, że jeżeli my byśmy jemu dopomogli otrzymać jakąkolwiek pracę, to on postarałby się dla nas dużo zrobić.


Wspomniał, że jego dobry znajomy WACHRFIG Michał zajmuje się wymianą czeków z zagranicy przy udziale osób wyjeżdżających z Polski w szczególności w sprawach służbowych.


Obecnie wyjechał on w okolice Szczecina i tam założył jakąś knajpę. Twierdził, że on zajmuje się przerzutem za granicę różnych rzeczy. Dlatego mimo, iż mieszka w Warszawie otworzył knajpę w okolicach Szczecina, aby mógł być bliżej granicy.


W rozmowie tej wymienił szereg osób, które na terenie Warszawy trudnią się waluciarstwem i innymi kombinacjami. Między innymi poruszył sprawę pułkownika z M.O.N., który pobrał pieniądze przed wyjazdem za granicę od DZWINKOWSKIEGO na załatwienie prawdopodobnie jakiegoś interesu handlowego, po przyjeździe z zagranicy nie zwrócił pieniędzy a przywłaszczył sobie. Po odbiór tych pieniędzy DZWIONKOWSKI wysłał jego, a ostatnio kiedy został zatrzymany była żona DZWIONKOWSKIEGO i otrzymała od tegoż pułkownika 2 tys. złotych na adwokata. Nazwisko i adres ma podać na następnym spotkaniu.


Starszy oficer operacyjny Wydziału II-go.


SYSIAK St. kpt.



Warszawa, 19.VII.1960 r.


Zobowiązanie


Ja, Goldenberg Anna Maria zobowiązuję się do pomagania mężowi Julianowi Goldenbergowi we współpracy z Organami Służby Bezpieczeństwa MSW w każdej dziedzinie według zleceń i instrukcji otrzymywanych od pracownika, z którym kontaktuje się mój mąż.


Pakt współpracy mego męża z organami MSW oraz mojej współpracy zobowiązuję się zachować w głębokiej tajemnicy będąc uprzedzona o tym, że w razie rozgłoszenia powyższego będę pociągała do odpowiedzialności sądowej.


Goldenberg Anna Maria



Warszawa, 31.III.60 r.


ZOBOWIĄZANIE


Ja Goldenberg Julek zobowiązuję się dobrowolnie z organami Służby Bezpieczeństwa M.S.W. współpracować.


Zobowiązuję się równocześnie dostarczać organom Służby Bezpieczeństwa wszelkich informacji, zgodnie z obiektywną prawdą.


Jestem zorientowany, że w razie udzielania wspomnianym wyżej organom nieprawdziwych informacji zostanę pociągnięty do odpowiedzialności sądowej.


O powyższym zostałem uprzedzony.


Jednocześnie zostałem uprzedzony, że fakt współpracy z organami Służby Bezpieczeństwa muszę zachować w głębokiej tajemnicy, w wypadku zdradzenia tego faktu przed kimkolwiek będę odpowiadał sądownie za zdradę tajemnicy państwowej.


Wszelkie udzielane informacje organom Służby Bezpieczeństwa będę podpisywał pseudo „Julian”. Powyższe zobowiązanie napisałem własnoręcznie.


Julek Goldenberg