Archive for the ‘archiwaipn’ Category

 

Irena Dziedzic (ur. 20 czerwca 1925 r. w Kołomyi) – dziennikarka i prezenterka telewizyjna, twórczyni pierwszego polskiego talk-show Tele-Echo.

Irena dziedzic1

Przed II wojną światową była uczennicą żeńskiej szkoły podstawowej, wychowanką w internacie s. Felicjanek przy ul. Janowskiej we Lwowie. Po zajęciumiasta przez wojska radzieckie uczęszczała do koedukacyjnej szkoły średniej (tzw. dziesięciolatki) w dawnym gimnazjum żeńskim SS Notre Dame przy ul. Ochronek 8. Maturę zdała eksternistycznie w Krakowie.

Pracę zawodową rozpoczęła 1946 w „Echu Krakowa” (najpierw jako maszynistka, następnie reporterka). Później krótko pracowała we wrocławskim „Słowie Polskim”. Od 1948 w Warszawie, gdzie początkowo pracowała jako depeszowiec w „Głosie Ludu”, a następnie w „Expressie Wieczornym” (depesze, działy: zagraniczny i kultury). Od 1952 w Polskim Radio.

Od 1956 w TVP, gdzie przez 25 lat (do kwietnia 1981) prowadziła program publicystyczno-rozrywkowy Tele-Echo, w latach 1965–1968 była także jedną z trojga osób prowadzących Dziennik Telewizyjny. W latach 1977–1981 była ponadto twórczynią i kierowniczką redakcji kulturalnej w Dzienniku Telewizyjnym. Po dwuipółrocznej przerwie, od października 1983 do września 1991 prowadziła program Wywiady Ireny Dziedzic.

Towarzysko traktując propozycje, wystąpiła w dwóch filmach: Jutro premiera (1962) i Polowanie na muchy (1969). Grała siebie samą w produkcjach filmowych i telewizyjnych, m.in. Wojna domowa (1965), Kłopotliwy gość (1971) i Szczur (1995). Jest autorką książki Teraz Ja. 99 pytań do mistrzyni telewizyjnego wywiadu (1992).

W latach 1977–1980 była gospodynią Festiwalu Interwizji w Sopocie.

Przez 4 lata (2002–2006) co tydzień można było słuchać jej publicystycznych felietonów Punkt widzenia w Programie I Polskiego Radia (w audycji: Muzyka i aktualności). Po felietonie, w którym mówiła o lustracji, ze współpracy zrezygnowano.

30 listopada 2010 Sąd Okręgowy Warszawa-Praga uznał ją za kłamcę lustracyjnego.

za Wikipedią


Warszawa, dnia 15 września 1971 r.

TAJNE

Egz. Nr 1

NOTATKA SŁUŻBOWA

Z-ca Dyrektora Biura Kadr w Komitecie ds. Radia i TV E. Sanecki powiadomił mnie w dniu dzisiejszym, że kilka dni temu do jego gabinetu w TV przyszedł osobnik, który zachowaniem swym zwrócił uwagę iż może być chory psychicznie na tle seksualnym. Zażądał on mianowicie aby V-Dyr. Sanecki odebrał red. Irenie Dziedzic i spikerce Jadwidze Piątkowskiej, „maszynki” które powodują, że nie może on spać gdyż ma z nimi stosunki płciowe. Jeżeli nie odbierze się im tych „maszynek” to on sam może to zrobić lub je zgwałcić itp.

Na pytanie gdzie można nabyć takie „maszynki”, oświadczył, że znając hasło, może je nabyć na Poczcie Głównej.

Zagroził, że jeśli Sanecki tego dnia załatwił to zwróci się w tej sprawie do kierownictwa Kom. do V-Prezesa Stefańskiego i Sokorskiego, a wtedy będzie gorzej.

Poproszony o dowód, okazał dowód osobisty na nazwisko Józef Sobolewski s. Józefa zam. Warszawa, zatrudniony w Centrali Handlu Sprzętem Rolniczym Warszawa, Telefoniczne ustalenia Dyr. Soneckiego o w/w osobniku w C-li Handlowej wykazały, że J. Sobolewski jest psychicznie chory i przez pół roku przebywał w Zakładzie dla nerwowo-chorych.

Uważam za wskazane przekazać powyższą informację Kom. Głównej MO m.in. w związku ze sprawą „Anna”.

Inspektor Wydz. IV Dep. III MSW

ppłk Wojciech MADEJ

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 37


 

Warszawa, dnia 29.06.1956 r.

ŚCIŚLE TAJNE

DO NACZELNIKA WYDZIAŁU VII DEPARTAMENTU II

MJR. GRUBERA

RAPORT

o nawiązanie kontaktu służbowego z

DZIEDZIC IRENA

c. Antoniego, ur. 20.06.1925 r. Kołomyja

z zawodu dziennikarz, wykształcenie niepełne wyższe, zatrudniona w Telewizji, zamieszkała w W-wie

Zgodnie z telefoniczną umową w dniu 19. bm. udałem się do prywatnego mieszkania Dziedzicówny i przedstawiłem się jej jako oficer służby kontrwywiadowczej MSW. Po wstępnej rozmowie, która dotyczyła szeregu nieistotnych z punktu widzenia KW problemów, przeszedłem do tematu zasadniczego wyjaśniając Dziedzicównie cel mojej wizyty. Na propozycję moją zareagowała ona zupełnie naturalnie, stwierdzając, że chętnie w miarę swoich możliwości udzieli nam pomocy, gdyż będąc członkiem partii od 12 lat absolutnie rozumiała konieczność pomagania organom BP. Przy czym powiedziała, że bardzo cieszy się z naszego spotkania, gdyż ma następującą sprawę: otóż otrzymała ona od swojej przyjaciółki z Londynu DZIERŻYŃSKIEJ – żony polskiego attache handlowego w Anglii pocztówkę rekomendującą jej Amerykanina polskiego pochodzenia Biltona. Również ona otrzymała list od Biltona, który powołując się na znajomość z DZIERŻYŃSKĄ prosi Dziedzicównę o spotkanie w Warszawie. Dziedzicówna powiedziała, że mając duże zaufanie do rodziny DZIERŻONIOWSKICH nie uważa, aby ci poważni ludzie mogli kontaktować się z jakimś podejrzanym typem. Dziedzicówna powiedziała, że spotkała się już z Biltonem w hotelu, ale krótko, ze względu na ograniczoną ilość czasu, a ponadto miała sama dzwonić do tow. JADCZYKA z MSW aby poinformować go o tej całej sprawie, ponieważ może to być interesujące dla Org. BP. Następnie Dziedzicówna powiedziała, że Bilton chce się z nią umówić na kolację i zapytała mnie jak ona ma postąpić. Powiedziałem jej, że ze swojej strony nie widzę przeszkód, a raczej jeśli będzie miała czas to niech się z Biltonem umówi, a następnie podzieli ze mną swymi spostrzeżeniami na temat jego osoby. Dziedzicówna powiedziała również swoim kolegom z telewizji o znajomości z Biltonem i być może uda się jej przeprowadzić z nim wywiad, ponieważ koledzy uważają, że wywiad taki można zaaranżować, gdyż Bilton jako działacz Polonii chce pomagać Polakom w kraju. Stwierdziłam, że jeżeli przeprowadzi wywiad z Biltonem to będzie jeszcze jedna okazja do porozmawiania z nim i bliższego poznania jego zamiarów i zainteresowań w kraju. Dlatego też uważam, że pomysł przeprowadzenia wywiadu telewizyjnego z naszego punktu widzenia jest dobry.

W dyskusji zorientowałem się, że Dziedzicówna zna (nieczytelne) z Ambasady USA w Warszawie. Jeśli chodzi natomiast o dziennikarzy zagranicznych to Dziedzicówna zna osobiście tylko Grusonów, a z opowiadań Filipa Bena i Hans’a Stehle, którego kochanką jest Rojewska Joanna, koleżanka Dziedzicówny. Rojewska według Dziedzicówny jest kobietą bardzo zdolną jako reżyser filmowy, ale nieszczęśliwą gdyż przeżyła ona wielką tragedię, ponieważ przyjaciel jej Turowicz rzucił ją odmawiając powrotu do kraju podczas pobytu za granicą. Rojewska mówiła Dziedzicównie, że ma zamiar wyjechać służbowo do Francji. Rojewska ma na utrzymaniu 11-letnią córkę.

Kierownikiem Wydziału Zagranicznego Telewizji Warszawskiej jest Trepka, który reprezentuje telewizję w rozmowach z cudzoziemcami. Według Dziedzicówny jest to poważny człowiek, bardzo inteligentny, dobry organizator pracy, władający kilkoma językami.

Trepka jest członkiem partii. W trakcie rozmowy wyjaśniłem Dziedzicównie szczegółowo dlaczego interesują mnie dziennikarze z państw kapitalistycznych i te osoby spośród Polaków, które kontaktują się z nimi.

Nawiązanie kontaktu służbowego z Dziedzicówną nastąpiło po uprzednim omówieniu i uzgodnieniu z tow. KOREPTA.

Of. oper. Wydz. VII Dep. II

/LIPIŃSKI – por./

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 5-7


irena dziedzic2

Warszawa,

dnia 22 października 1957 r.

NOTATKA SŁUŻBOWA

Dziedzic Sylwia Irena c. Antoniego-Marcela i Aleksandry z d. Zajączkowskiej, ur. 20.6.1925 r. w Kołomyi /ZSRR/ obywatelstwa i narodowości polskiej, wykształcenie średnie – 1 rok prawa, zawód wyuczony dziennikarstwo pracowała w „Expresie Wieczornym” na stanowisku redaktora.

Do 1939 r. zamieszkiwała we Lwowie.

Po wyzwoleniu zamieszkała w Krakowie /brak bliższego adresu/ a następnie w Warszawie.

W 1949 r. była delegowana przez redakcję „Trybuny Ludu” do Pragi jako redaktor do obsługi Wyścigu Kolarskiego Praga-Warszawa.

Według ankiety personalnej 25.4.1951 r. zawarła związek małżeński z Januszem Marią Bałaban ur. 14.8.1923 r. w Warszawie z zawodu inżynier mechanik.

W kartotece Biura Ewidencji Operacyjnej Dziedzic nie figuruje.

Z uzyskanych danych agenturalnych przez Dep. III MSW wynika, że w środowisku dziennikarskim dość powszechnie mówi się o osobie spośród dziennikarzy współpracującej „za grube pieniądze” z korespondentem amerykańskim Musonem. Konkretne dane o tej osobie posiada ob. Dziedzic – spikerka Warszawskiej Telewizji. Wydaje się, że można z nią rozmawiać na ten temat /not. sł. z dnia 10.10.1957 r./.

Opracował: Kapuściński

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 8


 

Warszawa, dnia 21 III 1958 r.

Ściśle tajne

Egz. Nr 1

NOTATKASŁUŻBOWA

ze spotkania z inf.

ps. „Monika”

W dniu 20 bm odbyłem spotkanie z inf. ps. „Monika”. W rozmowie na temat spikerki Telewizji Warszawskiej DZIEDZIC Ireny, „Monika” poinformowała, że DZIEDZIC Irena pochodzi ze Lwowa. Po wyzwoleniu pracowała w Krakowie w charakterze barmanki w lokalu „Feniks”. Tam „odkrył ją” redaktor DUDA i przywiózł do Warszawy. W Warszawie DZIEDZIC Irena początkowo pracowała w redakcji „Expressu Wieczornego” następnie drogą konkursu została zatrudniona w charakterze spikerki w Telewizji Warszawskiej, gdzie pracuje do chwili obecnej.

Dziedzic Irena jest rozwódką. „Monika” nie zna nazwiska jej byłego męża.

„Monika” charakteryzuje DZIEDZIC Irenę jako kobietę ładną, która lubi i może podobać się zwłaszcza jeżeli jej na tym zależy. DZIEDZIC zna język niemiecki /występowała jako spikerka telewizji polskiej podczas uroczystości 5-ciolecia istnienia telewizji w NRD w Lipsku/. DZIEDZIC ma wiele znajomych ze środowiska inteligencji warszawskiej, adwokatów, lekarzy, dziennikarzy, artystów pisarzy itd. Bywa na różnych przyjęciach prywatnych. Zapraszana jest również na oficjalne i prywatne przyjęcia do ambasad państw obcych w Warszawie, chodzi na filmy od Ambasady USA i zna attache kulturalnego Ambasady USA SYMSA.

Szczególną cechą jej charakteru jest śmiałość decyzji, duże obycie w towarzystwie i umiejętność znalezienia się w każdym towarzystwie. Połączone to często jest z jej ambicją i rolą dopięcia do określonego przez nią samą celu. Jest materialistką i to bez skrupułów. Potrafi „przepychać się do wytyczonego celu łokciem” nie zważając na usuwane przeszkody. Na terenie Telewizji Warszawskiej utarło się przekonanie, że jest ona jedną z trzech kobiet w Warszawie, które wszystko potrafią. Zapytana o pracownika Telewizji Warszawskiej TREPKĘ „Monika” poinformował, że TREPKA jest kierownikiem działu wymiany z zagranicą. W związku z tym ma szerokie kontakty z cudzoziemcami polegające na załatwieniu wymiany filmów, opracowań i audycji dla Telewizji Warszawskiej. Filmy te otrzymuje TREPKA z ambasad państw obcych w Warszawie i następnie po zakwalifikowaniu nadaje się je przez telewizję. Między innymi TREPKA zna osobiście attache kulturalnego Ambasady USA SYMSA’A. SYMS często dzwoni do telewizji i przesyła zaproszenia na filmy wyświetlane w kinie ambasady. „Monika” była na jednym z tych filmów i po zakończeniu seansu zauważyła, że TREPKA rozmawiał z SYMS’EM. Treści rozmowy nie udało się jej ustalić, przypuszcza, że rozmowa dotyczyła wyświetlonego filmu.

„Monika” podała, że zna bardzo dobrze pracownicę Telewizji Warszawskiej FISZER Janinę i była zapraszana przez nią do domu. Zaproszenia jednak nie przyjęła wymawiając się brakiem czasu.

Wobec tego poleciłem jej, przy najbliższej okazji odwiedzić FISZER i poprzez nią starać się zbliżyć do GRUSON’A.

Podczas rozmowy na temat DZIEDZIC Ireny zapytałem „Monikę”, czy zna jej ostatnią sympatię AZDEREALA „Monika” odpowiedziała, że nie zna mężczyzny o takim nazwisku, natomiast może delikatnie dowiedzieć się coś o nim od swych znajomych.

Of. Operac. Wydz. VII Dep. II

/Kapuściński, por./

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 9-10


 

Warszawa, dnia 15 maja 1962 r.

Źródło: t. wsp. „Marian”

Przyjął: Budzyn J. mjr

TAJNE

Egz. Nr 1

O Irenie Dziedzic i jej sprawach wiem najwięcej od Jadwigi Prolińskiej i Tadeusza Szafara. Zdanie Prolińskiej o Irenie Dziedzic jest zdecydowanie subiektywne, gdyż w zażyłej kiedyś przyjaźni ich stosunki przemieniły się w dozgonną nienawiść. Tadeusz Szafar u Dziedzic podkreśla przede wszystkim jej inteligencję i znajomość zawodu – bowiem razem pracowali.

Otóż Irena Dziedzic ongiś flirt ze spikerem TV Suzinem zamieniła w dużą miłość. Mówi się, że nawet mieszkali razem. Idylla trwał chyba rok. W okresie „pogodnych dni” Suzin za namową i protekcją Dziedzic kupił na raty samochód „P-70″. Sprawę załatwiła od początku do końca Irena na swoje nazwisko, Suzin jedynie płacił. Po zerwaniu z Suzinem, Dziedzicówna zabrała mu samochód sprzedała a pieniądze całe wzięła sobie. Posunięcie to motywowała ponoć następująco:

Po pierwsze nie będzie Suzin woził byle „dziwek” samochodem, którym kiedyś jeździła Irena Dziedzic.

Po drugie, w okresie płacenia rat Suzin był bez grosza, u niej mieszkał, u niej jadł za jej pieniądze, a więc wóz jest jej.

Poręczycielami przy zawieraniu transakcji kupna samochodu na raty był Suzin i jeden z jego kolegów z TV. W momencie kiedy się skończyła historia między Dziedzic a Suzinem i kiedy Irena sprzedała samochód, raty nie były jeszcze zapłacone. Po przeprowadzeniu sprzedaży Irena nie spłaciła rat wobec czego komornik egzekwował należność za raty u Suzina i jego kolegi. W TV zaczęło być głośno na ten temat. Naczelny Pański wezwał Irenę. Wyjaśniła, że nie miała pieniędzy na zapłacenie raty, wobec czego dostała natychmiast premię 3.000 zł na pokrycie długu. Dziedzicówna wzięła pieniądze, ale raty nie zapłaciła, a kupiła sobie jakiś „ciuch”.

Przed świętami opowiadał mi Szafar, że sprawa Dziedzicówny weszła na forum egzekutywy POP. Podobno mówiono o wykluczeniu z Partii, a nawet ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, co równałoby się z utratą posady. Rozmawiałem z Szafarem wczoraj tj. 14 V 62 r., ale nic nie wiedział na temat Ireny Dziedzic.

„Marian”

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 11-12


 

Warszawa, dnia 12 czerwca 1964 r.

TAJNE

Egz. Nr 1

INFORMACJA

dot.: Alicji Hohn, Ireny Dziedzic

1/ Podczas dzisiejszej rozmowy z tow. „A” dowiedziałem się co następuje:

Półtora roku temu wyjechała prywatnie za granicę inspicjentka telewizji warszawskiej Alicja Hohn. Mimo prywatnego charakteru wyjazdu, normalnie pozostawała na etacie. Dopiero interwencja jej telewizyjnego zwierzchnika spowodowała przerwanie bezprawnie wypłacanej pensji. Zarówno w kadrach Komitetu do spraw Radia i TV jak i w otoczeniu prezesa dawano do zrozumienia, by Hohn pozostawić w spokoju, gdyż wyjechała ona z polecenia kogoś b. odpowiedzialnego.

Prezes Sokorski zagadnięty w tej sprawie wyjaśnił, że wyjazd Hohn zorganizowany został przez MSW.

Zdaniem „A” jeśli prawdą jest to co mówił Sokorski to charakter wyjazdu Hohn nie stanowi żadnej tajemnicy nawet wobec ludzi absolutnie do tego nie powołanych.

2/ Wkrótce wyjeżdża na 2 miesiące do USA Irena Dziedzic na zaproszenie jednej z tamtejszych uczelni. O Dziedzic co pewien czas krążą różne plotki w radio i telewizji m.in. wersja, że jest ona współpracownikiem MSW.

W maju br. podczas rozmowy z dyr. Biura kadr komitetu do spraw Radia i TV B. Hakman odnośnie jednego z pracowników radiowych usłyszałem następujący zwrot: „Okazuje się, że czasem nie znam jednak ludzi. Mówią, że Irena Dziedzic to także współpracownik MSW”. Zdanie to wypowiedziała w formie, która raczej nie pozostawia wątpliwości co do pewności twierdzenia.

Zarówno Hohn jak i Dziedzic rejestrowane są przez Dep. II /Hohn Wydz. VIII – Dziedzic Wydz. VII/.

/Ofic. Oper. Wydz. IV Dep. III MSW

/St. Abramczyk/

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 14


irena dziedzic3

Warszawa, dnia 20 sierpnia 1965 r.

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

Egz. Nr 1

NOTATKA

W dniu 11 VI br. odbyłem spotkanie z t.w. „Marlena”. Podczas rozmowy zwróciłem jej ostrą uwagę w związku z niedotrzymywaniem terminów zwrotu pożyczonych pieniędzy. Stwierdziłem, że systematyczne uchylanie się od zwrotu pożyczonych pieniędzy może poderwać zupełnie zaufanie naszego aparatu w stosunku do jej osoby.

Uwagi moje zdenerwowały ją mocno. Przepraszała mnie, prosząc o zrozumienie, gdyż od dłuższego czasu jest w dużych kłopotach finansowych itd. Poprosiłem ją, aby na piśmie zobowiązała się w jakim czasie zwróci dług, ponieważ przez dłuższy okres będę nieobecny w kraju i muszę mieć tą pewność, że sprawa zostanie ostatecznie załatwiona /zobowiązanie w załączeniu/.

Uzgodniłem, że po odbiór pieniędzy zgłosi się mój kolega mjr Zieliński /tow. Korepta/, który będzie mógł w razie potrzeby nawiązać z nią kontakt w sprawach operacyjnych.

/W. LIPIŃSKI – KPT./

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 15


 

Warszawa, dnia 9 X 1965 r.

TAJNE

Egz. Nr 1

NOTATKA

Zgodnie z umową /vide poprzednia notatka z rozmów telefonicznych/ „Marlena” zatelefonowała do mnie ponownie w dniu 5 bm. i zaproponowała spotkanie w swoim prywatnym mieszkaniu o godz. 18.30.

Spotkanie trwało około 2 godzin. Znaczną jego część wypełniły rozmowy wokół osobistych spraw „Marleny”, np. niedawno spędzony przez nią urlop częściowo w ZSRR i częściowo nad naszym morzem, urządzenie mieszkania i dalsze projekty rozwiązania wnętrza, kłopoty wynikające z uporczywego charakteru i złośliwości b. żony jej męża, sytuacja własna w miejscu pracy itp., itd.

W odpowiednim punkcie rozmowy podjąłem sprawę jej współpracy z nami, uzgadniając w toku dłuższej dyskusji, że w najbliższym okresie będzie zbierała i przekazywała nam informacje o interesujących nas osobach, zwłaszcza ze środowisk twórczych /opozycja literacka/. Ponieważ po przyjeździe z urlopu nie zdołała w pełni odnowić swojego normalnego życia towarzyskiego, postara się uczynić to w najbliższym czasie. Na podstawie dotychczasowego rozpoznania środowiska literackiego oraz w oparciu o celowo zebrane informacje w międzyczasie, opracuje możliwie wyczerpującą relację pisemną na temat aktualnej sytuacji wśród literatów – opozycjonistów oraz ew. innych osób grupujących się np. w kawiarni PIW, Czytelnik i w SPATiFie. Dla wykonania tego zadania poprosiła o 2-tygodniowy termin.

Mimo początkowych obiekcji zgodziła się na pisemne opracowanie materiałów dla nas. Z uwagi na niebezpieczeństwo dekonspiracji naszych kontaktów zarówno w jej mieszkaniu jak również w lokalach, sama wysunęła propozycję przeniesienia spotkań w odpowiednie miejsce /przyrzekłem/.

Wszystkie zagadnienia poruszane w tej części rozmowy stawiałem świadomie konkretnie i bez niedomówień.

Podczas powyższego spotkania ani „Marlena” ani ja nie nawiązywaliśmy do sprawy pożyczonych przez nią od nas pieniędzy.

Przekazaną przez nią dość ciekawą informację na temat A. Ważyka opracowałem oddzielnie.

„Marlena” ma zadzwonić do mnie po wykonaniu zdania.

Inspektor Wydz. VIII Dep. II MSW

/L. Korepta – mjr/

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 16-17


irenadziedzic5

Warszawa, dnia 29 I 1966 r.

TAJNE

Egz. Nr 1

NOTATKA

ze spotkania z tw. „Marlena” w dniu 26 bm.

Spotkanie odbyło się z inicjatywy „Marleny”, która tego dnia zatelefonowała do mnie. Głównym powodem był zwrot pozostałej sumy /9.000 zł/, jaką swego czasu pożyczyła od nas.

Rozmowę celowo kilkakrotnie kierowała na temat sytuacji w środowiskach teatralnych, a konkretnie tych, w których znajduje się jej mąż. Sugerowała przy tym, niedwuznacznie, że pomimo tych wątpliwości wobec niego z propozycją objęcia stanowiska dyrektora jednego z warszawskich teatrów.

Ponadto poinformowała mnie, że w 1957 r. wyjechał na Zachód i omówił powrotu do kraju nj. ŻUKOWSKI Grzegorz, lat około 47 /obecnie/. Wkrótce po nim wyjechała jego przyjaciółka, która również tam pozostała. W pierwszym okresie Żukowski zamieszkiwał we Frankfurcie n/Menem, a następnie przeniósł się do Monachium, gdzie do chwili obecnej prowadzi kawiarnię oraz biuro pisania podań. Jest on z zawodu adwokatem. Przed wyjazdem z Polski nie podejmował pracy dla podkreślenia swojej niezależności i demonstracji postawy politycznej. Ojciec Żukowskiego, z zawodu sędzia, mieszka w Komorowie. Tw. poznała G. Żukowskiego u Gallów. Od chwili wyjazdu przysyła on jej krótkie okolicznościowe listy lub karty.

Ostatnio tw. odnalazła swoją ciotkę nazwiskiem Krupska, która była dotąd uznana za zmarłą. Jest to samotna już osoba, która po wielu perypetiach wojennych znalazła się w Argentynie, gdzie w Buenos Aires prowadzi pracownię krawiecką. Korzystając z jej zaproszenia tw. wraz z mężem planują wyjechać do niej w bieżącym roku na dwa miesiące /lipiec i sierpień/. Potem Krupska ma wrócić do kraju na stałe, gdzie urządziłaby się przy pomocy tw.

Zadań, które zostały uzgodnione na poprzednim spotkaniu tw. nie wykonała. Zarówno na poprzednim jak i na obecnym spotkaniu, a także w rozmowach telefonicznych nieustannie podnosi ona sprawy typu osobistego, domagając się ich załatwienia lub okazania pomocy w innej formie. Dla realizacji naszych zadań i to nawet omówionych i uzgodnionych – nie wyraża większego zainteresowania lub przechodzi do porządku dziennego. Biorąc pod uwagę powyższe oraz fakt, że przez cały okres współpracy cechowała ją analogiczna postawa i że w chwili obecnej nie posiada ona bezpośrednich możliwości dotarcia do interesujących nas operacyjnie cudzoziemców – proponuję przerwać z nią współpracę, a jej teczkę personalną i roboczą przekazać do archiwum Biura „C”.

Inspektor Wydz. III Dep. II MSW

/Korepta L. – mjr/

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 19-20


Warszawa, dnia 20 kwietnia 1966 r.

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

Egz. poj.

NOTATKASŁUŻBOWA

dotycząca t/w ps. „Marlena”

DZIEDZIC-GOGOLEWSKA vel BAŁŁABAN Sylwia Irena

(…)

Wymieniona została pozyskana do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa MSW w czerwcu 1958 r. Współpraca z t/w „Marlena” miała charakter doraźny i dot. znanych jej cudzoziemców z państw kapitalistycznych oraz obywateli polskich pozostających w zainteresowaniu Służby Bezpieczeństwa.

Mimo pewnych możliwości operacyjnych posiadanych przez wymienioną oraz jej cech osobistych jak śmiałość, obycie towarzyskie, łatwość w nawiązywaniu kontaktów z interesującymi nas osobami itp., t/w „Marlena” zawiodła pokładane w niej nadzieje, gdyż przez cały okres utrzymywania z nią kontaktów tj. do stycznia 1966 r., zawsze na pierwszy plan wysuwały się jej „skomplikowane” sprawy osobiste oraz wieczna pogoń za pieniędzmi, których brak stale odczuwała.

Mimo pomocy finansowej z naszej strony /15.000 zł/ oraz udzielonej jej pożyczki w wysokości 9.000 zł nie potrafiła do tej pory rozwiązać tych spraw. Udzieloną jej pożyczkę w 1962 r. zdołano z wielkimi trudnościami wyegzekwować dopiero w 1966 r.

W okresie współpracy uzyskano kilka informacji dot. „Marleny”, z których wynikało, że jest ona niespłacalną dłużniczką wielu osób. Charakteryzowano ją przy tym jako osobę bez skrupułów i intrygantkę.

W 1964 r. uzyskano informację, że na terenie Komitetu ds. Radia i Telewizji krążą plotki jakoby wymieniona była współpracownikiem MSW.

Przebywająca w 1965 r. obywatelka USA polskiego pochodzenia WOLIŃSKA Lee, na której zaproszenie „Marlena” przebywała w 1964 r. na stypendium w USA, w rozmowie z pracownikiem SRC w Warszawie podała następujące dane, które wysoce kompromitują zachowanie się „Marleny” w USA:

„Marlena” przebywając w USA w środowisku polonijnym starała się uchodzić w tym otoczeniu za osobę znajdującą się w trudnej sytuacji materialnej, co jak tłumaczyła w rozmowach, wynika z niewłaściwej polityki władz kulturalnych w Polsce, które nie pozwalają na otrzymanie wystarczającej sumy dewiz na potrzeby wyjazdowe. Podkreślała przy tym stale, że suma 18 dolarów przyznawana jej tygodniowo w ramach stypendium jest stanowczo niewystarczająca. Wytworzywszy taką atmosferę wokół swojej osoby zaciągnęła szereg pożyczek od różnych znanych jej osób /od Wolińskiej pożyczyła sumę ok. 200 dolarów/. Wolińska po przybyciu do Warszawy skontaktowała się z „Marleną” i pod jej usilną namową pożyczyła jej jeszcze 350 dolarów. Sumę tę „Marlena” zobowiązała się zwrócić w krótkim terminie. Mimo nalegań Wolińskiej, „Marlena” nie wywiązała się ze zobowiązań i dopiero pod silną presją, że powiadomi o tym W. SOKORSKIEGO lub SRC wręczyła jej sumę 3.500 złotych zaznaczając, że cala suma jaką zamierza zwrócić wynosi 8.000 zł a więc w relacji 1$=24 zł.

(stopień i podpis nieczytelne)

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 21-23


irenadziedzic6

Warszawa, dnia 26 lipca 1968 r.

TAJNE

NOTATKA SŁUŻBOWA

W roku 1966 została złożona przez Wydz. VII Dep. II-go sprawa operacyjnego sprawdzenia krypt. „Spiegiel” na obyw. Irenę Dziedzic /numer archiwalny 44116/b/1 i 44116/b/2/ w związku z jej kontaktami z dziennikarzem zachodnioberlińskim Heinem Tiede, który jesienią 1966 r. przebywał kilka dni w Warszawie. Tu spotkał się z poznaną uprzednio na Węgrzech I. Dziedzic, z którą odbył w bardzo konspiracyjnych warunkach rozmowę. Prowadzona kontrola kontaktów I. Dziedzic z Tiedem stwierdziła, że kontakty te miały charakter matrymonialny i z czasem zaczęły się rozluźniać, aż wreszcie ustały zupełnie. W związku z tym sprawę zakończono i przesłano ją do archiwum w dniu 10 XII 1967 r. W dniu 16 IX 1967 r. u I. Dziedzic w związku z w/wym. sprawą przeprowadzono tajną rewizję w mieszkaniu. W materiałach, które sfilmowano, nie ma śladu ażeby I. Dziedzic miała jakikolwiek kontakt ze Szwecją, czy nawet krajami skandynawskimi. Nie ma również śladu pisania czy przechowywania przez nią jakichkolwiek materiałów o tematyce wrogiej ustrojowi PRL.

Według oświadczenia por. Janusza Rudnickiego, który tajną rewizję przeprowadzał nie spotkał się on z żadnymi materiałami o tej treści. W całości sprawy /inwigilacja korespondencji, komunikaty PP, PP, doniesienia agenturalne/ także nie ma żadnej wzmianki na ten temat.

W materiałach archiwalnych Nr 7922/I /były t.w. w okresie od 1957 do 1966 r. wyeliminowany z powodu braku czasu i trudności spotkań/ brak jest również jakiejkolwiek informacji odnośnie interesującego nas problemu.

UWAGI:

W sprawie krypt. „Spiegiel” wykorzystywany był t.w. krypt. „Gierczyńska”, który jest dobrym znajomym I. Dziedzic. T.w. „Gierczyńska” jest na kontakcie ppłk. C. Banasia z W. IV Dep. II-go.

W dniu 25 VII b.r. przeprowadziłem rozmowę z tow. Banasiem, który się zobowiązał po przyjeździe t.w. „Gierczyński” do Polski /obecnie przebywa za granicą, przyjazd jego nastąpi pod koniec sierpnia b.r./ dać zadanie t.w. „Gierczyńska” w zakresie uzyskania informacji o pobycie I. Dziedzic na terenie Szwecji.

Inspektor Wydz. I Dep. II MSW

/por. J. Romański/

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 26-27


 

WYCIĄG

z doniesienia ag. z dnia 25 stycznia 1965 r.

źródło „Rolski”

„…Pani R. ma wyraźną awersję do Ireny i opowiadała mi historię z pobytu Ireny w USA. Otóż podobno, Irena podczas pobytu tam poznała pewną Polkę, obywatelkę USA, która ma rodzinę w Polsce. Polka ta dała Irenie 300 dol. z tym, że Irena w kraju zapłaci rodzinie po 100 zł za dolar. Upłynął rok od powrotu Ireny, a rodzina nic nie dostała. Ta Polka przyjechała do Warszawy i zaczęła naciskać Irenę o zwrot pieniędzy. Po kilkudniowym wykręcaniu się Irena podobno powiedziała, że zgodnie z przepisami dewizowymi w Polsce może zwrócić po 24 zł.

Ta Polka podobno bardzo się awanturowała, ale nic nie mogła zdziałać. Według opinii p. R. Irena jest wszędzie, gdzieś coś komuś winna /to się zgadza, bo mnie jest winna już 6 lat 500 zł, o które już się nawet nie upominam/.

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 28

Rozpatrzywszy materiały zawarte w teczce Nr 3132 pseudonim „Marlena” stwierdziłem co następuje:

W okresie współpracy tj. od 1958 r. t/w „Marlena” była wykorzystywana doraźnie do udzielania informacji o znanych jej cudzoziemcach i obywatelach polskich pozostających w zainteresowaniu Służby Bezpieczeństwa.

W okresie współpracy na pierwszy plan stawiała zawsze swoje „skomplikowane” sprawy osobiste, domagając się ich załatwienia przez nas lub okazanie pomocy w innej formie. Do realizacji naszych zadań nie wyraziła większego zainteresowania lub przechodziła nad nimi do porządku dziennego. Ostatnio uzyskano o t/w „Marlena” informacje, z których wynika, że podczas pobytu w 1964 r. w USA zachowywała się tam skandalicznie, naciągając szereg osób na pożyczki, których nie zwróciła.

Biorąc powyższe pod uwagę oraz fakt, że t/w „Marlena” nie posiada aktualnie bezpośredniego kontaktu z pozostającymi w naszym zainteresowaniu osobami, stawiam wniosek o zaniechanie dalszej współpracy.

Materiały Biura „I” znajdujące się w teczce winny pozostać.

23 XI 67 (podpis nieczytelny)

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 24-25


 

 

(…) w dzienniku telewizyjnym /odbierany przez około 10 mil. ludzi/ przez pierwsze dni konfliktu obsadzony był wyłącznie przez ekipę ludzi pochodzenia żydowskiego. O obsadzie tej zadecydował (nieczytelne), dyrektor zakładu produkcji filmów telewizyjnych. Zespół ten, obok montowania tendencyjnych filmów uwypuklających potęgę Izraela, przekazywał telefonicznie do określonych środowisk (nieczytelne) informacje z biuletynów PAP-u i Specjalnego.

W środowisku dziennikarzy Telewizji pochodzenia żydowskiego, na wieść o sukcesach Izraela, zapanowała powszechna euforia. Córki Haliny Elczewskiej odbierając w domu telefon mówiły wesoło tu Kair a potem dopiero przedstawiały się.

W dniach konfliktu zbrojnego, kierownik dziennika T. Haluch, całość obsługi zagranicznej powierzył Anszelowi Furmańskiemu /azjatysta, w 1966 r. zwrócił legitymację partyjną, zajmuje postawę jawnie antypartyjną/. Furmański decydował o tym, że dziennik zakupował w Eurowizji materiały filmowe kosztujące (nieczytelne) dolarów dziennie. Filmy te, w sposób drastyczny uwypuklające siłę oręża izraelskiego, nie szły na antenę. Były natomiast wyświetlane na prywatnych seansach w żydowskich domach warszawskich. Ginęły również materiały PAP-owskie nie przeznaczone do druku.

W wyniku interwencji red. Kaczmarskiego obsada pochodzenia żydowskiego została z montażu usunięta /z chwilą oddalenia jednej pozostałe, na znak protestu, same odeszły/.

Irena Dziedzic, w czasie dyżuru w Telewizji dnia 12.06.67 r. oświadczyła, że nie zgadza się z decyzją Partii i Rządu o zerwaniu stosunków dyplomatycznych z Izraelem i informacji tej nie chciała odczytać w dzienniku. Zdając sobie sprawę, że jawnie nie może odmówić odczytania oświadczenia, na kilka minut przed rozpoczęciem emisji dziennika wywołała awanturę z reżyserem światła. Po próbie opuszczenia studia, weszła na wizję smutna oraz obrażona i drżącym głosem odczytała oświadczenie o zerwaniu stosunków. Mimo jaskrawego wykroczenia dyscyplinarnego żadne konsekwencje nie zostały wyciągnięte.

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 30-31


irennadziedzic4

NOTATKA SŁUŻBOWA

Z polecenia red. T. Halucha przesłuchałem w dn. 20 czerwca taśmy kontrolne dźwięku dzienników głównych nadanych w dn. 6, 11, 12, 15 czerwca br. i dokładnie porównałem utrwaloną na taśmie treść z tekstami zatwierdzonymi przez Kierownictwo Redakcji. Porównania dotyczyły informacji związanych z konfliktem bliskowschodnim.

Teksty zawierają szereg poprawek i skrótów redakcyjnych co uznałem za korekty adiustacyjne – stylistyczne i merytoryczne redakcji. Nie ustaliłem czy korekty te zostały naniesione na inne egzemplarze tekstów.

Teksty prezenterskie w zasadzie pokrywają się z treścią utrwaloną na taśmie kontrolnej.

W dzienniku z 6 VI podczas czytania oświadczenia rządu PRL prezenter kilkakrotnie mylił się i poprawiał. Tekst jednak poszedł na antenę w całości tak jak zatwierdziła go Redakcja. Podczas czytania tego tekstu głos prezentera dwukrotnie załamywał się. Znać jest zdenerwowanie prezentera.

Pomyłka prezentera wynikająca ze źle „wrzuconego” zdjęcia. Prezenter zaczyna czytać niewłaściwy tekst, po chwili przeprasza, czyta właściwy. W tym samym dzienniku opuszczone zdanie: „Dziś stan wojny z Izraelem proklamowały Libia i Arabia Saudyjska”.

W dzienniku z 11 VI – nie ma żadnych istotnych rozbieżności między taśmą a tekstem.

W dzienniku z 12 VI – nie ma również rozbieżności. Oświadczenie rządu PRL o zerwaniu stosunków w Izraelem czytane dobrze.

W dzienniku z dn. 15 VI opuszczony został jeden podpis pod zdjęciem. Prezenter nie otrzymał widocznie tego zdjęcia na wizji.

We wszystkich czterech omawianych dziennikach – poza wyżej wymienionymi – istnieją drobne odchylenia od tekstu, są one jednak zupełnie nie istotne i nie zmieniają w niczym sensu informacji.

(podpis nieczytelny)

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 32-33


 

Warszawa, dnia 2 sierpnia 1968 roku

TAJNE SPEC. ZNACZENIA

Egz. Nr 1

NOTATKA

W dniach 14-29 lipca 1968 roku przebywał narodowości żydowskiej NICHOLS Józef vel (nieczytelne), urodzony 15 maja 1920 roku, pracownik telewizji ONZ w Nowym Jorku, zam. na stale w USA.

Wymieniony przyjechał wraz z żoną i dziećmi w odwiedziny do swej matki – STAŃCZYK Anastazji c. Adama i Heleny, ur. 23 marca 1900 roku w Warszawie, zamieszkałej w Warszawie.

NICHOLS na terenie kraju został poddany kontroli operacyjnej, w trakcie, której ustalono następujące kontakty:

– prof. dr Askanas Zdzisław, ur. 1.06.1910 r. w Warszawie, zam. Warszawa, dyrektor instytutu oraz kierownik kliniki /bliższych danych brak/;

– Kwiatkowska Irena, ur. 17.09.1912 r. w Warszawie, zam. Warszawa, aktorka Teatru „Syrena”.

Prof. dr Askanas wraz ze swą żoną w dniu 23 lipca b.r. kontaktował się z NICHOLSAMI w jednym z hoteli sopockich. Wymienieni wspólnie z ob. Stańczyk zwrócili się z prośbą do NICHOLSA o zaprotegowanie, bądź przyjęcie do pracy w telewizji amerykańskiej Ireny Dziedzic z telewizji warszawskiej, wysoko ceniąc zarówno jej walory osobiste jak i zawodowe. NICHOLS w odpowiedzi poinformował, iż sam osobiście nie może w tej sprawie decydować, ale postara się udzielić poparcia w omawianej sprawie.

W dniu 24 lipca b.r. NICHOLASÓW odwiedziła Irena Kwiatkowska, która zaproponowała sprzedaż skórek norkowych w cenie 60 dolarów. Skórki te wymieniona posiadała przy sobie. Równocześnie Kwiatkowska wyjaśniła w jaki sposób należy skórki pakować, a także dodała, że za jedną taką skórkę w Paryżu płaciła 350 franków, natomiast za płaszcz karakułowy 1200 dolarów. Stańczykowi zapytała następnie, kiedy Kwiatkowska będzie powrotem w Warszawie – chodzi jej koniecznie o sfinalizowanie transakcji.

Powyższe dane pochodzą z „PP” z hotelu w Sopocie.

Inspektor Wydziału I

Dep. II MSW

/Por. L. Rakowski/

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 34-35


Sumę 60 dol. us. kwituję.

Zł 6 000 (sześć) kwituję.

 

 


 

ODPIS

Warszawa, dnia 25 XI 1971 r.

NOTATKA SŁUŻBOWA

W dniu 22 XI 1971 r. o godz. 10.00 byliśmy wraz z wartownikiem Szubą Tadeuszem na posterunku Nr 1. wchodziła pani Dziedzic, ja prosiłem o okazanie legitymacji. Pani Dziedzic odpowiedziała „nas legitymujecie, a wchodzą na zakład k… i złodziejki których nie kontrolujecie”, więc ja odpowiedziałem, że nie ma żadna napisane na plecach byleby okazała legitymację. Na hollu było dużo osób wchodzących, które słyszały te słowa.

St. wartownik

Dzieciątko Czesław

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 38


 

12 lipca 1973

Irena Dziedzic

Nacz. Red. Publicystyki TV

Program: TELE ECHO

Szanowny Towarzyszu Prezesie,

w związku z osobistą rozmową z Towarzyszem Prezesem, pozwalam sobie załączyć wykaz moich prywatnych obciążeń za służbowe rachunki telefoniczne.

Firma zwraca mi wyłącznie za zamawiane w centrali rozmowy międzymiastowe, na które przedstawiam dowody w postaci kwitów przesyłanych przez Urząd Opłat Telekomunikacyjnych. Na rozmowy przeprowadzone przy pomocy automatów międzymiastowych nie ma takich kwitów a zatem obciążają mnie one prywatnie.

Jak już miałam okazję wyjaśnić Towarzyszowi Prezesowi, ze względu na brak miejsca w redakcji, obciążenie centrali, nocne pory połączeń przy organizowaniu programu, pracuje w domu i korzystam z aparatu prywatnego.

Od kilku miesięcy, tzn. od kiedy w Centrali Miejskiej wprowadzono komputery, rachunki telefoniczne wzrosły o 200-300 procent w całym mieście, a w moim przypadku zaczęły obciążać mnie prywatnie. Zalegam z opłatami na sumę 7.972.00 zł za ostatnie 5 miesięcy, a ponieważ w ogóle jestem w kłopotach finansowych i cierpię na chroniczny ostatnio niedobór środków płatniczych, grozi mi za kilka dni wyłączenie aparatu. Byłaby to katastrofa również zawodowa. Błagam Towarzysza Prezesa o pomoc, może w formie pożyczki lub jakiejkolwiek innej, a na dowód, że zwracałam się w tej sprawie do Firmy już wcześniej a bezskutecznie, załączam moją korespondencję z Jej biurami.

Z pełną ufnością

w pomoc Szefa

Irena Dziedzic

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 40


 

DO DYREKTORA

GENERALNEGO TVP

w/m

Zwracam się do Towarzysza Dyrektora z uprzejmą prośbą o uznanie moich rachunków telefonicznych /rozmów miejscowych/ za służbowe i podlegające rozliczeniu z Finansami Telewizji. Za rachunki służbowe międzymiastowe otrzymuję z UPT pokwitowania na podstawie których następuje rozliczenie. Jednakże obecnie, po podwyższeniu opłat telefonicznych, rozmowy miejscowej i zamiejscowej sięgają sum kilkusetzłotowych i nie jestem w stanie, a także brak powodu abym pokrywała je z własnych funduszów.

Proponuję, abym mogła przedstawiać w Wydz. Finansowym całość rachunków z UPT i otrzymywała zwrot kosztów tzw. rozmów licznikowych w tej wysokości, która przekracza 100 złotowy ryczałt.

Jak Towarzyszowi Dyrektorowi wiadomo, z braku miejsca w redakcji pracuję w domu i z domowego telefonu załatwiam wszystkie sprawy służbowe. Dla przykładu: rachunek za (nieczytelne) – wyniósł 491 zł poza ryczałtem.

Proszę uprzejmie o wydanie odpowiedniego polecenia w tej (nieczytelne).

Irena Dziedzic

(podpis odręczny)

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 42


 

14 grudnia 1972

Irena Dziedzic

DO DYREKTORA

GENERALNEGO TVP

Zwróciłam się przed kilkoma dniami do Dyrektora Generalnego z prośbą o wzięcie pod uwagę, że podwyższona taryfa opłat telefonicznych, zmusza mnie do finansowania służbowych rozmów z własnej kieszeni, oraz że są to sumy: w pierwszym miesiącu ponad 400.- zł, obecnie zaś, za grudzień 72 – 711.- zł.

Z Biura Ekonomiczno-Finansowego TV otrzymałam pismo, powiadamiające że „przepisy nie pozwalają rachunków telefonicznych załatwiać ryczałtem, itd.”.

Proszę Generalnego dyrektora, aby jego Biuro Ekonomiczno-Finansowe, jeśli ma jeszcze jakieś zajęcia, przestało się bawić z pracownikami w kotka i myszkę. Nie po to zwracam się z pismem, aby dowiedzieć się jakie są przepisy, bo je znam równie dobrze jak Biuro Ekonomiczne, ale po to, aby Biuro Ekonomiczne zastanowiło się, jak zinterpretować stare przepisy w nowej sytuacji, w której pracownik nie ma obowiązku dofinansowywać działalności Instytucji. Przepisy są starsze od nowej taryfy.

Dyrektorowi Generalnemu jest wiadome, że nie mam nie tylko pokoju do pracy i tysięcznych rozmów w TV, ale nie mam nawet własnej szuflady w jednym z licznych biurek. W tej sytuacji pracuję w domu i z prywatnego telefonu załatwiam służbowe rozmowy. Ilość 100 rozmów wg nowej taryfy – całkowicie starcza mi na potrzeby prywatne.

Proszę Generalnego Dyrektora, aby polecił Biuru Ekonomicznemu znaleźć wyjście z sytuacji, abym nie musiała jako w dodatku jeden z nie najwyżej w Instytucji płatnych pracowników, dofinansowywać jej działalności. Nie stać mnie na to. Po prostu.

Z poważaniem

Irena Dziedzic

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 44

Dopłaty do telefonów służbowych

  • listopad 72 –  432.-
  • grudzień 72 –  711.-
  • styczeń 73 –  317.60
  • luty 73 –  779.90
  • marzec 73 –  1.135.60
  • kwiecień 73 –  490.-
  • maj 73 –  488.-
  • czerwiec 73 –  804.-
  • lipiec 73 –  692.-

5.596.-

Źródło: IPN BU 002086/264, s. 41

dziedzic syjoniści uniewiniają TW

 

Kto osądzi syjonistycznych sędziów broniących TW?!

Reklamy

Riese
Pamięci ofiar Syjonizmu
Premiera : 01.grudnia.2012r
Zamówienia : ligaswiata@gmail.com
http://facebook.com/archiwaipn
https://archiwaipn.wordpress.com

20121102-213633.jpg

UWAGA byli pracownicy Instytutu Badań Jądrowych w Świerku


Warszawa 1986-11-06
TAJNE SPEC. ZNACZENIA
Egz. pojedynczy
CHARAKTERYSTYKA
TW ps. „JACEK” nr ewid. 36812
– Sławomir ROTTER
s. Zbigniewa i Barbary zd. Oszczepalińska
ur. 25.09.2954 r. w Warszawie
zam. Warszawa
narodowość i obywatelstwo polskie
Tajny Współpracownik ps. „JACEK” został pozyskany doraźnie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa przez kpt. M. PATELSKIEGO w dniu 18.10.1982 r. na podstawie dobrowolności. Przewidziany był do uzyskania informacji ze środowiska byłych aktywnych działaczy NSZZ „Solidarność” w Instytucie Badań Jądrowych oraz informowania o przejawach wrogiej działalności w obiekcie. Z TW „JACEK” odbyto jedenaście spotkań i pięć rozmów telefonicznych.
Na pierwsze spotkanie TW przybył punktualnie nie przekazując jednak żadnych informacji interesujących Służbę Bezpieczeństwa. Tłumaczył to faktem silnej depresji psychiczno-nerwowej i załamaniem moralnym wynikającym z posiadania zobowiązania o współpracy. Dwa razy nie stawił się na umówione wcześniej spotkania a próby podejmowane przez oficera operacyjnego, aby nawiązać z nim kontakt spotkały się z niechęcią z jego strony.
Niemożność uczestniczenia w spotkaniach TW tłumaczył nawarstwiającymi się problemami natury rodzinnej oraz złym stanem zdrowia.
Na przełomie lutego i marca 1983 r. TW „JACEK” podjął starania zmierzające do zmiany miejsca pracy. Zabiegi czynione w kierunku podjęcia pracy w charakterze elektronika w Zespole Artystycznym WOP zakończyły się fiaskiem z przyczyn mu nieznanych. W czasie odbywanych z nim spotkań /ostatnie w dniu 23.11.1984 r./ TW przekazywał ustne informacje natury ogólnej, które nie miały operacyjnej wartości. Spotkania miały miejsce w godzinach popołudniowych w samochodzie oficera operacyjnego /dwa spotkania odbyły się w kawiarni/.

 

 

TW nie przekazywał w swoich słownych relacjach nazwisk konkretnych osób. Jak to sam twierdził podczas spotkania „…musi się kontrolować aby nie powiedzieć czegoś o jakiejś osobie czym mógłby ją skrzywdzić”. W czasie spotkań sugerował swoją nieprzydatność do współpracy z powodu braku odpowiednich predyspozycji. Przekazywane informacje były (nieczytelne) ale wiele konkretnych faktów zataił przed oficerem operacyjnym – konkretne informacje należało „z niego wyciągnąć”. TW „JACEK” nie był kontrolowany przy wykorzystaniu techniki operacyjnej. Nie był szkolony i nie odbyto spotkania (nieczytelne) z udziałem przełożonego. Nie był również wynagradzany – przekazywane informacje nie były przydatne w prowadzonych sprawach operacyjnych. Z dniem 15.01.1985 r. zwolnił się z pracy na własną prośbę, gdyż zamierzał podjąć pracę prawdopodobnie w sektorze (nieczytelne).
Kier. Sekcji
Por. W. (nieczytelne)
Źródło: IPN BU 001134/2480, s. 4-5

Ujawniamy życiowe credo śp. Jacka Kuronia:
„KTO ANTYSEMITA BIJ W MORDĘ”

I to za czasów, gdy niepodzielnie rządziła stalinowska żydokomuna. Gdy na 17 szefów Wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego wszyscy byli z

bolszewizowanymi Żydami, mordującymi polskich patriotów. Gdy ponad 80 proc. kierownictwa UB i PZPR stanowili wybrańcy Stalina spod gwiazdy Dawida, do mordowania ostatniego polskiego powstania, ostatnich wiernych Rzeczypospolitej, żołnierzy wyklętych. Tym właśnie hasłem wspierał stalinowskich zbrodniarzy reżimu, stojąc na czele trockistowskich drużyn walterowskich. Jacek Kuroń przeciętnemu zjadaczowi chleba w III RP kojarzy się – dzięki „michnikowskim” mediom – z zatroskanym krzywdą ludzką, dobrotliwym ministrem pracy i polityki społecznej, serwującym publicznie zupki zwane „kuroniówkami”, a potem zasiłki dla bezrobotnych. Z archiwów IPN wyłania się jednak inny jego wizerunek.

Warszawa, dnia 16 grudnia 1963 r.
TAJNE

INFORMACJA

dot. KURONIA Jacka – Jana s. Henryka, ur. 3.III.1934 r. wykształcenie wyższe. czł. PZPR, kierownik Działu Pracy z Młodzieżą w Głównej Kwaterze ZHP. Zam. W-wa
W październiku 1962 r. z inicjatywy Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego oraz grupy „młodzież lewicującej z okresu października” powstał Polityczny Klub Dyskusyjny przy Uniwersytecie Warszawskim. Określając cel Klubu organizatorzy stwierdzili, że powstał on po to aby rozruszać i zaktywizować młodzież w zakresie politycznym. Młodzież uniwersytecka zaangażowana politycznie stanowiłaby wg ich oceny – „grupę nacisku” na władze rządowe i KC, wysuwałaby postulaty polityczne, ekonomiczne i inne żądając ich realizacji. Jako program naprawy widząc konieczność stworzenia klimatu społecznego postulowania, szczególnie w kwestii ekonomicznej, walki z kompromisowymi posunięciami władz na odcinku realizacji postulatów października odnoszących się do systemu zarządzania gospodarką narodową itp.
Na szczególną uwagę zasługuje Jacek Kuroń, który z wrogich pozycji rewizjonistycznych, przy każdej okazji przedstawia aktualną sytuację polityczną i ekonomiczną w kraju. Twierdzi on, że obecny ustrój widząc trudne problemy, nie usiłuje ich rozwiązać, a dąży do ich zamaskowania. Obecny system socjalistyczny w Polsce trzeszczy w szwach i już niedługo musi runąć. Konieczna jest rewolucja. On sam jest zwolennikiem rewolucji.
W dniu 15.III.1963 r. występując w Politycznym Klubie Dyskusyjnym przy Uniwersytecie Warszawskim Kuroń powiedział:
„…Dyskusja na temat patriotyzmu wywołana została celowo, aby odwrócić uwagę społeczeństwa od spraw obecnie istotnych i aktualnych – sytuacji w naszym kraju, sytuacji ekonomicznej, aby stępić aktywność społeczeństwa w rozwiązywaniu tych spraw”.
W dniu 22 V 63 r. na spotkaniu w tym samym Klubie Kuroń zabierając głos przypomniał, że na terenie Politechniki Warszawskiej rozrzucono ulotki. Przytoczył ich treść i dalej stwierdził:
„… niezależnie od tego kto pisał te ulotki, gówniarze czy pewien Urząd Polski Ludowej to wiele haseł w nich zawartych jest słusznych” i dalej „w Polsce nacjonalizm jest wspólny zarówno Episkopatowi jak Rządowi oraz KC”.
Tego rodzaju wypowiedzi przynoszą szkodę, budzą ferment i zaniepokojenie wśród młodzieży.
Na zebraniu POP PZPR przy Uniwersytecie Warszawskim skrytykowano nieodpowiedzialne wystąpienie Kuronia i udzielono mu upomnienia. Kuroń przyrzekł, że więcej nie powtórzą się tego rodzaju wystąpienia.
Jednak już w dniu 20 IX 63 r. Jacek Kuroń przeprowadził rozmowę z drużynowym 182 WDH Miecznikowskim Januszem, b. drużynowym Andziakiem Zbigniewem i Magdziarzem Andrzejem.
W wyniku tej rozmowy w dniu 22 IX 1963 r. przyszedł na zbiórkę 182 WDH, która odbyła się w mieszkaniu Miecznikowskiego i przeprowadził pogadankę, która sprowadzała się do następujących zagadnień:
– jakie było Twoje największe przeżycie w ciągu ostatniego roku?
– ocenił drużynę jako zgrany zespół i zadał pytanie czy widzę co taki zespół jest w stanie zrobić np. w fabryce?
– usiłował przedstawić byłe drużyny „walterowskie” jako ofiarę niesprawiedliwych zarządzeń Kierownictwa Partii.
Rozwijając ten temat powiedział, że stworzyli hufiec „walterowców” ich hasłem było „kto antysemita bij w mordę”, chcieli stworzyć republikę dziecinną /Targówek, Marymont/. W okresie największego rozkwitu posiadali 500 instruktorów „walterowskich”, ale Partia rozwiązała hufiec. Obecnie zamierzają przejść do Hufca – Ochota, gdyż tam z uwagi na dużą ilość zakładów produkcyjnych będą mogli prowadzić właściwą działalność.
W dniu 29 IX 1963 r. odbyła się ponowna zbiórka drużyny w udziałem Jacka Kuronia, który rozpoczął od pytania – co się Wam najbardziej nie podoba? Jeden z uczestników spotkania Magdziarz stwierdzi, że nie podoba mu się polityka Ch.RL. Odpowiadając Kuroń stwierdził, że aby wyrobić sobie zdanie na ten temat trzeba mieć informację z trzech źródeł – czytać naszą prasę, prasę radziecką i biuletyny KPCh, które bez trudu można otrzymać w ambasadzie chińskiej. KPCh jest partią lewicy marksistowskiej. Natomiast Rosjanie gdyby mogli nie popieraliby walki narodowowyzwoleńczej, gdyż chcą zawrzeć status quo z USA. Dążą do podziału świata pomiędzy siebie i USA. Takie dążenia mogą doprowadzić do upadku rewolucji na Kubie. Rosjanie zdławili Ruch rewolucyjny na Węgrzech. Opowiadał obszernie o wypadkach w Nowoczerkasku. Przekonywał zebranych, że sytuacja ekonomiczna jest w Polsce katastrofalna i wyrażał zdziwienie, że robotnicy nie organizują strajków protestacyjnych. Uważa jednak, że nadchodzący kryzys ekonomiczny spowoduje wystąpienie robotników w Polsce.
Mówiąc na temat Związku Radzieckiego stwierdził, że w ZSRR po rewolucji spory ideologiczne rozstrzygnięto siłą, rozstrzeliwano trockistów. Powstały obozy na Syberii, w których zesłańcy na wzór obozów hitlerowskich byli numerowani, zresztą obozy te były „ulepszane” w oparciu o wzory hitlerowskie. Numery wybijano więźniom na kolanach, ręku, czole i plecach. Ma kolegów, którzy przyjechali z tamtych terenów i od nich o tym wie. W latach 50-tych w Związku Radzieckim był zastój gospodarczy, gdyż Stalin, Chruszczow, Malenkow i Mołotow rozprawiali się z Berią, wygrał Chruszczow i realizuje stare plany.
Kuroń omawiał również rozbieżność między KPZR i KPCh stwierdzając, że ze Stalina rozbieżności załatwiano „w cztery oczy”. Chiny nigdy nie były proradzieckie. Ruch narodowo-wyzwoleńczy w Chinach nie był nigdy popierany przez Stalina. Zalecał zebranym do przeczytania książkę Trockiego o rewolucji dodając przy tym, że KPP skłaniała się ku Trockiemu i dlatego przegrała, to samo dotyczy członków KP Ukrainy, których masowo rozstrzeliwano i dlatego na Ukrainie nastąpił rozwój „oddziałów UPA”.
W zebraniu uczestniczyło 14 członków drużyny „Krasnali” w wieku 17-20 lat, większość uczniowie techników.
Jest to tylko jedna z form „wychowawczych” Kuronia. Do tego rodzaju prelekcji Kuroń wykorzystuje każdą okazję a praca w GK ZHP zwiększa jego możliwości wpływania na młodzież zwłaszcza w czasie wizytacji obozów harcerskich.
Ponadto Kuroń zamieszcza artykuły w czasopismach harcerskich do których często redakcje mają zastrzeżenia, ale z „uwagi na ciekawą treść i formę” drukują.
Kuroń nawet w pisanych tekstach piosenek harcerskich usiłuje przemycić lansowane przez siebie poglądy.
Z uwagi na charakter działalność prowadzonej przez Jacka Kuronia uważamy, iż należy pozbawić go możliwość szkodliwego wpływu na młodzież harcerską i rozpatrzyć jego sprawę przez Komisję Kontroli Partyjnej.
W załączeniu odpisy:
1/ oświadczenie ob. Jana Hajdukiewicza
2/ oświadczenie ob. Wojciecha Zajączkowskiego
3/ tekst piosenki „O potrzebie busoli”.
Źródło: IPN BU 0330/327, t. 22
Warszawa, dnia listopada 1963 r.
Piosenka o potrzebie busoli
sł. J. Kuronia
1.
Coraz więcej różnych dróg przed nami
a gdy nam busoli dobrej brak,
kiedy droga zasnuje się mgłami,
bardzo łatwo w mgle zagubić szlak.
refren
Chcemy wiedzieć, że jest tam ląd
choć na mapie wciąż biała karta.
My możemy płynąć po prąd,
nam wystarczy, że busola jest coś warta.
2.
Tylko naprzód, wszystko będzie dobrze,
nie czekać, aż zmieni się wiatr.
Byle dalej, choć buty się podrą,
tylko naprzód, przed siebie w świat!
Chcemy wiedzieć…
3.
Tylko jak mamy znaleźć busolę
i drogę wśród ludzi, wspólny krok?
Może tego nauczą nas w szkole,
ale chyba aż na przyszły rok.
Chcemy wiedzieć…

II wersja 3 zwrotki
Tylko jak mamy znaleźć busolę
i drogę wśród ludzi i w czasie?
Może tego nauczą nas w szkole.
Ale pewnie – w trzynastej klasie.



Leszek Moczulski, właściwie Robert Leszek Moczulski (ur. 7 czerwca 1930 r. w Warszawie). Działacz opozycji w okresie PRL, wielokrotnie aresztowany, łącznie przez około sześć lat więziony w tym okresie z przyczyn politycznych.
We wrześniu 1979 roku założył Konfederację Polski Niepodległej, którą kierował w okresie PRL i następnie w III RP przez ponad 20 lat. W lutym 1980 był jedną z ośmiu osób, które KPN bez powodzenia usiłowała zarejestrować jako kandydatów w wyborach do Sejmu PRL.
W 1990 wystartował w wyborach prezydenckich. Zajął ostatnie, 6. miejsce, zdobywając 411 516 głosów, czyli 2,50%. W latach 1991–1997 sprawował mandat posła na Sejm I i II kadencji.
W 1992 został umieszczony na tzw. liście Macierewicza. Po uchwaleniu ustawy lustracyjnej w 1999 jako pierwszy w Polsce złożył wniosek do sądu o tzw. autolustrację. W 2005 sąd lustracyjny I instancji stwierdził, że Leszek Moczulski w latach 1969–1977 jednak był Tajnym Współpracownikiem SB i otrzymywał za to wynagrodzenie.
W 2005 obronił na Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku pracę doktorską pt. Geopolityka. Dzieje myśli i stan obecny dyscypliny, której promotorem był prof. Bronisław Geremek.



Przy okazji publikacji „Uchwały Krajowego Prowodu OUN” z 22 VI 1990 r. wyszła na jaw antypolska postawa Konfederacji Polski Niepodległej (KPN). Chodzi o akceptację rewindykacji obecnych wschodnich granic RP na korzyść Ukrainy! Co tu się zresztą dziwić, skoro jej wódz Leszek Moczulski był w czasach PRL-u Tajnym Współpracownikiem SB. Sprawa znana od lat, dlatego publikujemy tylko najważniejsze dokumenty z jego esbeckich teczek, a są ich setki.


PRL-owski komunistyczny reżim po wymordowaniu narodowych elit w czasach stalinowskich miał pod pełną kontrolą wszystkie pojawiające się opozycyjne grupy. Jedne skutecznie rozbijał, a pozostałe trzymał pod pełną kontrolą, jak właśnie KPN. Względną niezależnością od reżimu cieszył się jedynie KOR, kiełkujący w latach 60-tych ub.w. na bazie pogrobowców żydo-stalinowskich. Był on jednak postrzegany jako lewacka siła polityczna, z którą wcześniej czy później można się będzie dogadać w temacie podziału władzy i zapewnieniu bezkarności oraz niedopuszczeniu do dekomunizacji i lustracji, co też się stało w wyniku obrad Okrągłego Stołu.


Leszek Bubel





[Leszek Moczulski] Przedtem pracował kolejno w redakcjach jako dziennikarz w „Trybunie Ludu”

– „Życiu Warszawy”

– tyg. „Wieś”

– „Dookoła Świata” – (1955-1957 r.)

Oraz w wydawnictwie Książka i Wiedza.

Studia ukończył w 1950 r. na Wydziale Prawa UW. Obecnie robi doktorat na UW w Instytucie Historycznym.

Moczulski w niedawnym okresie czasu wydał książkę pt. „Polityka w (nieczytelne)” dotyczącą Bundeswehry NRF i tego i z tego tytułu był sprawdzany przez szefostwo WSW, czy materiałów do tej książki nie uzyskał za granicą.

Moczulski miał być za granica w Zw. Radzieckim i na Węgrzech (w Wydziale Paszportów KSMO nie figuruje).

Ins. Wydziału III KSMO

Por. M. Kijowski

(źródło: IPN BU 2420/2, t. 1)



Warszawa, dnia 28.11.1969 r.

Tajne spec. znaczenia

Egz. Nr 1

CHARAKTERYSTYKA

Tajnego Współpracownika ps. „Lech” nr rej. 4750

TW „Lech”, płeć męska, ur. W 1930 r. w Warszawie, poch. społ. interlig. prac. wykszt. wyższe prawnicze, pracuje jako dziennikarz w redakcji „Stolica” /kier. działu hist./ rozwiedziony, zam. Warszawa.

Wymieniony pozyskany został do współpracy 30.08.69 r. na zasadzie dobrowolności – do sprawy krypt. „Bar” nr rej. 970. Dotychczas odbyto z nim 7 spotkań. Podaje informacje charakteryzujące środowisko dziennikarskie, które znane jest mu z racji pełnionego zwodu. Z własnej inicjatywy podał informację o osobie znajdującej się w zainteresowaniu MSW. Informacji o figurancie dotychczas nie udzielił.

Podane przez niego dotychczas informacje polegają na prawdzie, sprawdzone zostały z informacjami uzyskanymi z innych źródeł oraz przez wykorzystanie środków pomocy Biura „T”.

TW „Lech” do współpracy z organami bezpieczeństwa jest chętny. Dotychczas udzielane przez niego informacje nie wymagały wykonywania przez niego zadań, które by absorbowały go czasowo. Obecnie TW „Lech” otrzymał zadanie w stosunku do figuranta, które będzie wymagać z jego strony zaangażowania się czasowo.

TW „Lech” w przeszłości w 1966 r. udzielił kilkakrotnie informacji dla pracownika Grupy „Zagubiony” przy MSW, co było związane bezpośrednio z artykułem w prasie opublikowanym przez TW „Lech”. Informacji tych udzielił chętnie.

Mimo wyrażonej chęci udzieleni pomocy organom bezpieczeństwa TW „Lech” nie pisze dotychczas osobiście przez siebie informacji, co może być powodem ostrożności w wiązaniu się z naszym aparatem. Na spotkania czasem się spóźnia oraz często odwołuje – jest to związane z nieunormowanym trybem pracy TW „Lech” i załatwianiem przez niego dużej liczby interesów.

Wynagradzany materialnie dotychczas nie był.

TW „Lech” od 1948 r. pracuje jako dziennikarz, pracował przedtem w „Trybunie Ludu”, „Życiu Warszawy”, „Dookoła Świata” i lektor prasy KW PZPR /organizacja gazetek zakładowych/. W okresie studiów na UW był czł. PZPR – 1951 r. został usunięty zarzekamy nacjonalizm. Do obecnego ustroju PRL jest ustosunkowany pozytywnie, patriotycznie.

W 1957 r. miał sprawę sądową, w której był oskarżony o dostarczanie informacji prasowych stanowiących tajemnicę państwową – dziennikarzowi Wołowskiemu Aleksandrowi, który to informacje te wykorzystał w paryskim tygodniku „Paris Match” będąc nieoficjalnym korespondentem tego pisma. Wyroku nie otrzymał.

TW „Lech” opublikował pracę na temat remilitaryzacji NRF. Obecnie zajmuje się historią kampanii 1939 r. Z tego powodu w środowisku dziennikarskim i kombatanckim uważany jest za patriotę. W artykułach prasowych unika gloryfikowania działalności b. org. AK, a uwypukla tradycje rewolucyjne Warszawy.

TW „Lech” posiadał łatwość nawiązywania kontaktów, formułuje swoje uwagi zrozumiale i w przystępny sposób, posiada bardzo dużo kontaktów w środowisku kombatanckim. Wśród osób, z którymi się styka, ma zaufanie – co może pozwalać mu na odzyskiwanie informacji o wrogiej działalności. Kontaktów poza granicami PRL nie posiada – i nie ma obecnie perspektyw na to aby można go było w tym kierunku wykorzystać.

W dalszym ciągu wykorzystywany będzie do sprawy krypt. „Bar” i środowiska dziennikarskiego. TW „Lech” rozszedł się niedawno /jesień br./ z żoną, ma z jej strony w dalszym ciągu pretensje natury finansowej, uzyskał sądownie rozwód, ale sprawa dot. roszczeń materialnych znajduje się aktualnie w sądzie.

Inspektor Wydziału III

/-/ por. M. Kijowski

(źródło: IPN BU 2420/2, t. 1)



Warszawa, dnia 24 X 1969 r.

Źródło: „Lech”

Przyjął: M. Kijowski

Miejsce – Hotel

Godzina: 16.00

Tajne

Egz. pojedynczy

DONIESIENIE

/spisane ze słów/

REDAKCJA „STOLICA”

1/ Leszek Wysznacki – Naczelny Redaktor, członek PPR – od 1943 r. Obecnie członek PZPR.

W okresie okupacji był pod Krakowem, potem w Ostrowcu Świętokrzyskim. Po wojnie pracował w 1951-1954 w KC – Biuro Prasy. Potem był Naczelnym Redaktorem „Expressu Wieczornego” – w latach 1954-1958.

W 1958 r. „Express” był główną tubą „grupy puławskiej” – ale sam Wysznacki nie zdawał sobie z tego sprawy, ponieważ za niego robili tę robotę inni jak: Tomasz Atkins /wyjechał nielegalnie z Polski – jest – prawdopodobnie w USA, miał kłopoty z b. MBP i w latach 1956-1957 był częstym gościem amb. Izraela – ale po cichu/. Jego bliski przyjaciel i to Żyd z Białegostoku, który był korespondentem N. Jork Taimsa /chodzi o Atkinsa/. Drugim wtedy był Krasuski Ludwik. Obecnie jest dziennikarzem w „Trybunie Ludu”. Atkins pierwszy rozpoczął w „Expressie”, w niepodpisanej notatce – atak na Piaseckiego. Związane to było z artykułem Piaseckiego „Instynkt Państwowy”. Wtedy poważny wpływ wywierał na kierunek polityczny „Expressu Wieczornego” Holland, który popełnił samobójstwo w trakcie aresztowania go przez funk. MSW.

W czasie rozdźwięków w „Expresie” do których dochodziło na tle różnic politycz. zwolennicy grupy „Puławskiej” pozbyli się Wysznackiego z „Expressu” i na jego miejsce przyszedł Bielski. Było to mniej więcej w roku 1958. Wpłynęło to na zapoczątkowanie procesu przemian ideowych u Wysznackiego i gdzieś w okresie 1958-1962 doszedł on do wniosku, że grupa „Puławska” zwłaszcza Zambrowski nie szczerze głosili program demokratyzacji.

Przeobrażenia ideowe doprowadziły, że odrzucił on kosmopolityzm grupy „Puławskiej” i stanął na pozycjach socjalistycznych i patriotycznych. Nie później niż od roku 1961/62 Wysznacki i redagowana przez niego gazeta, jako jedna z pierwszych zaczęła prostować program socjalistyczno-patriotyczny i walczyć z kosmopolityzmem, z postawami niezaangażowanymi, popularyzowanie postępowych treści walki wyzwoleńczej ostatniej wojny, a zwłaszcza GL, AL.

Wszystko to sprowadziło na „Stolicę” ataki innych gazet, a zwłaszcza „Przeglądu Kulturalnego”, a sam Wysznacki został prawie całkowicie potępiony w środowisku dziennikarskim, jako „stalinowiec” antysemita. Wysznacki ulega często wpływom innych – w tej chwili wpływom własnej żony, o poglądach raczej nacjonalistycznych ale także socjalistycznych – która pełni obowiązki z-cy Naczelnego /faktycznie Naczelnego/ w tyg. „Przyjaciółka”. W połowie lat 60-tych przyjaźnił się z Kłosiewiczem, Rumińskim – ale ostatnio kontakty te są osłabione.

2/ Marek Sadzewicz

Popularna postać w „Stolicy” – przedwojenny dziennikarz – /”Gazeta Polska” – organ Sanacji/. Podczas wojny w oflagu. Po wojnie w tygodniku „Tydzień”, w „Kurierze Codziennym” /organ SD/, a od 1954 r. w „Stolicy”.

W latach 50-tych odgrywał w „Stolicy” ważna rolę – miał duży wpływ na redagowanie pisma – gazetę wtedy prowadziły 3 osoby: Kobielski Dobrosław /był wtedy Naczelnym – obecnie „Perspektywy”/, Władysław Bartoszewski – który uchodził za jedną z czołowych postaci w środowisku akowskim w Warszawie i jest związany z „Tygodnikiem Powszechnym” i trzecią był właśnie Sadzewicz.

Podejrzewam, że wtedy ze środowiska tych 2 osób Bartoszewski lub Sadzewicz mogli mieć kontakty ze swoimi dawnymi znajomymi, którzy już wtedy byli i są w „Wolnej Europie”. Ma to być ktoś z dawnej „Gazety Polskiej”.

Natomiast w latach 60-tych Sadzewicz się rozpił, i w tej chwili jest pracownikiem oczekującym emerytury – ma zrujnowane zdrowie przez alkohol. Ma ograniczoną ilość znajomych, którymi się spotyka w kawiarni, ze środowisk przedwojennych dziennikarzy, literackich, naukowych. Jak np. Szwed – Szaniawski – emerytowany pułkownik. Zbrożek – dziennikarz z przed 1939 r. Przychodzą do niego niewiasty w starszym wieku w dużych ilościach.

Na spotkaniach autorskich – często przemawia będąc pod wpływem alkoholu i czasami od rzeczy.

Od kilku lat nie zdradza zainteresowania polityką.

Odnośnie poglądów politycznych – zwolennikiem obecnego ustroju nie jest ale się pogodził z obecnym stanem rzeczy. Wydal sporo książek, głównie o tematyce wojennej. Żona jego nie pracuje, mają adoptowaną córkę.

3/ Iwona Jacyna

Na przełomie lat 1940-1950, gdy pracowała w „Rolniku Polskim” uchodziła za zaufana osobę Ireny Grosz. Red. Naczelnego w owym czasie, żony Wiktora Grosza /nie żyje/, który był razem z żoną blisko związany z Bermanem i Radkiewiczem.

Potem pracowała /Jacyna/ w prasie dla wsi. Ostatnio w „Chłopskiej Drodze”.

Przyjęta została do „Stolicy” z własnym etatem, staraniem Grzybowskiego Edmunda z-cy Naczelnego, oraz podobno Róg-Swiostka, Nacz. „Chłopskiej Drogi”, który chciał się jej pozbyć z redakcji oraz tow. Adamiaka wówczas z-cy Kier. Biura Prasy KC.

Wysznacki przyjął ją pod warunkiem, że nie będzie przychodziła do Redakcji, a tylko przesyłała artykuły. Trwało to jakiś czas, a potem również staraniem Edmunda Grzybowskiego, zaczęła normalnie pracować.

Kilkakroć w rozmowach towarzyskich w redakcji dała do zrozumienia, że jej nie odpowiada linia ideowa pisma. W marcu 1968 r. jawnie ostro wystąpiła przeciwko rezolucji na zebraniu redakcyjnym, o potępienie sprawców „zajść marcowych” skrytykował linię pisma, która była jednoznaczna.

W okresie agresji Izraela na ZRA Jacyna była jedyną osobą w redakcji, która jawnie opowiadała się po stronie Izraela. Jest rozwódką, żyje z jakimś mężczyzną – mieszkają razem na Ochocie. Jej prywatne kontakty są troskliwie chronione przed współpracownikami redakcji.

Wpływu na linię pisma nie ma żadnego. Pisze materiały popularno-naukowe, obojętne politycznie. Wysznacki nie ma do niej zaufania. Jedyną osobą w redakcji, z którą utrzymuje bliższe stosunki i przez kogo jest forsowana – to jest Edmund Grzybowski. Przypuszczam, że ta przyjaźń spowodowana jest faktem, że E. Grzybowski i Jacyna przez parę lat razem pracowali w „Chłopskiej Drodze” a Grzybowski obawia się aby nie został z redakcji usunięty i może ją wykorzystać jako swoją osobę zaufaną wśród prac. Redakcji. Członek PZPR.

4/ Bogdan Juchniewicz

Nie pracuje w „Stolicy” – jest obecnie archiwistą „Życia Warszawy”. Utrzymuje dość bliskie stosunki z archiwistką „Stolicy” – Franciszką Gryką. Ponadto kiedyś razem z Gryką F. współpracowali przy przeprowadzaniu ankiet socjologicznych. Zewnętrznie jego związki Gryką są zawodowe – to znaczy dot.: współpracy archiwum, ale wg pogłosek łączy ich jakiś romans.

Juchniewicz podobno rozwodzi się z żoną z którą ma mieć dwoje dzieci. Łączą go jakieś nieznanego mi charakteru związki z Dobrosławem Kobielskim – Naczelnym „Perspektyw”.

5/ Edmund Grzybowski

Z-ca Naczelnego w „Stolicy”. Przed 1939 r. był dziennikarzem w „Kurierze Popularnym”. Miał bogatego ojca – jakiś bankowiec. Od 1944-45 w PPR – potem w PZPR. Naczelnik Wydziału Prasy w Urzędzie Wojewódzkim w Szczecinie /w 1945 r./ wówczas b. liski znajomy Berkowicza, ówczesnego wojewody szczecińskiego, przyjaciela Radkiewicza. Dziś nie chwali się tą znajomością, ale ona chyba trwa. Potem z-ca Naczelnego Red. „Sztandaru Ludu” w Lublinie, skąd odszedł wskutek jednego skandalu związanego z kobietami. Następnie Sekretarz Red. „:Chłopskiej Drogi” – od 1965 r. z-ca Naczelnego „Stolicy”. Jawnie i głośno opowiada się za obecną linią „Stolicy” choć na pewno robi to z przyczyn oportunistycznych. Lubi konne wyścigi. Powściągliwy w swym zachowaniu, spokojny w samej rzeczy – tchórz.

Jego przyjacielem – jest Adamiak obecny v-ce Prezes Radia, z-ca Sokorskiego.

6/ Leszek Moczulski

Kierownik Działu Historycznego. W latach 40-stych – członek ZWM i PPR m.in. po. kier. wydz. Propagandy KM PPR w Gdyni w 1948 r. W 1951 r. usunięty z PZPR za rzekomy nacjonalizm czyli tzw. „gomułkowszczyznę”. Dziennikarz od 1948 roku – „Trybuna Ludu”, „Życie Warszawy”, „Dookoła Świata”. Sektor prasy KW-wskiego PZPR /organizacja gazet zakładowych/.

Od 1961 w „Stolicy”. Przyczyniła się do gruntownej zmiany profilu materiałów historycznych „Stolicy” eliminując znacznie natłok materiałów glory6fikujących AK /co konsekwentnie czynił jego poprzednik – Bartoszewski/ wprowadzając na to miejsce przede wszystkim popularyzację z wojny 1939 r. – GL i AL., oraz tradycji rewolucyjnych i robotniczych Warszawy. Uchodził za człowieka, który wywarł dość istotny wpływ na przekształcenie profilu programowego „Stolicy” w pierwszej połowie lat 60-tych. W redakcji jest lubiany, jakkolwiek uważany jest za pracownika niezbyt słownego, który „nawala” terminy.

Odwiedza go duża ilość ludzi ze sfer kombatanckich, co związane jest z prowadzonym przez niego działem.

„Lech”

Zadane:

Dotyczy przygotowania przez niego charakterystyki pozostałych pracowników redakcji „Stolica”.

Uwagi:

Spotkanie z TW „Lech” odbyłem w hotelu. TW „Lech” na spotkanie nie przyniósł przygotowanego przez siebie materiału tłumacząc się brakiem czasu na przygotowanie tego w domu. Na spotkanie zarezerwował sobie trzy godziny czasu w celu podyktowania przez siebie charakterystyki osób ze środowiska dziennikarskiego. Osobiście pisać nie chciał, tłumacząc się tym, że pisze wolno i zawsze na maszynie.

Podyktowany przez siebie materiał podpisał ps. „Lech” – ale literami drukowanymi. Powyższe świadczy o tym, że wymieniony nie jest szczery w stosunku do naszych organów. W ostatnim okresie czasu TW „Lech” faktycznie był zaabsorbowany procesem rozwodowym ze swą żoną i jej roszczeniami finansowymi, oraz faktem przebywania od 1 września w szpitalu swej matki, której stan był ciężki – obecnie przebywa w szpitalu w dalszym ciągu.

Po przyjęciu od TW „Lech” charakterystyki znanych mu osób ze środowiska dziennikarskiego – przystąpić do wyjaśnienia jego powiązań z fig. Sprawy „Bar”.

W dalszym postępowaniu z TW „Lechem” dążyć do tego, aby przygotowywał na spotkania materiał opracowany przez siebie.

Na następnym spotkaniu – pobrać od niego zobowiązanie o współpracy. Skorzystać również z propozycji TW „Lech” dot.: odbywania spotkań u niego w mieszkaniu, lub w mieszkaniu jego siostry.

Inspektor Wydziału III-go

/-/ por. M. Kijowski

(źródło: IPN BU 2420/2, t. 1)



LIST OTWARTY DO NIEMIECKIEGO ŻYDA DONALDA TUSKA I AGENTA ROSJI BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO
W związku z podejmowanymi przez Pana i pana rząd, oraz posłów Platformy Obywatelskiej działań na niekorzyść Rzeczpospolitej oraz jej obywateli, miedzy innymi brak udzielania przez Sejm i rząd RP zgody na ratyfikacje Traktatu Reformującego z udziałem społeczeństwa Polski wyrażonego w drodze referendum, nadto szkalowaniem Polaków (twierdzenie, jakoby ci nie wiedzieli co zawierają zapisy Traktatu.), próba zwrotu mienia lub wypłaty rekompensaty osobom, które w czasie II wojny światowej kolaborowały z okupantem hitlerowskim (zaznaczam, iż podnosi Pan, ze projektowana ustawa miała by dotyczyć wszystkie te osoby, które do 1939 roku, posiadały obywatelstwo polskie, a więc i osoby narodowości żydowskiej lub niemieckiej, które chcąc uniknąć odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie porzuciły na terenie RP swoją własność i nigdy do 1972 roku nie podnosiły w tym zakresie roszczeń), następnie uchwalonej w jeden dzień w oczywistej sprzeczności z Konstytucja RP, w sposób wyczerpujący znamiona niedopełnienia przy stanowieniu prawa obowiązków służbowych, ustawy Karta Polaka, co po zestawieniu wszystkich tych argumentów wskazuje na wyczerpanie znamion czynu zabronionego – zbrodni zdrady stanu, spenalizowanej w art. 127 kodeksu karnego, przejawiającego się próbą scedowania znacznej części suwerenności RP – w sposób arbitralny, przez wąski krąg osób narodowości żydowskiej – którym pan, Donald Tusk,Bronisław Komorowski, oraz Marek Borowski, przewodzicie w sposób zorganizowany, działając wspólnie i porozumieniu z osobami z poza granic RP, na rzecz obcego, obecne projektowanego państwa – jakim miała by być zreformowana UE, zwracam się do Pana w formie listu otwartego z następującymi pytaniami: Jakiej narodowości było każde z Pana czworga dziadków?
Proszę podać pochodzenie etniczne, a nie jedynie to formalne wynikające z przynależności państwowej. Z dostępnych mi dokumentów wynika, iż wszystkie te osoby były narodowości żydowskiej, w tym Anna Liebke, matka Ewy Tusk z domu Dawidowska. Jakiego wyznania były w.w osoby? Jakiego wyznania jest Pan? Tu może Pan odpowiedzieć ale nie musi, zaznaczam jednak, iż awizował się Pan w czasie ubiegania o urząd prezydenta, iż zawarł Pan ślub kościelny, nadto uważam, iż społeczeństwo RP ma prawo wiedzieć, jakiego wyznania jest premier Rzeczpospolitej. Nie jest wystarczy twierdzenie, iż jest się chrześcijaninem bowiem jak Panu wiadomo, kościół Ewangelicko- Augsburski, w szczególności ten reformowany na ziemiach polskich to skupiska konwertowanych Żydów. Vide zbiór archiwalny w WBC – Bracia Czescy Czy Pana dziadkowie, zarówno ci ze strony matki Ewy Tusk z domu Dawidowska oraz Jozefa Tuska, podpisały tzw. Volkslistę i tym przyjęły od III Rzeszy niemiecką przynależność państwową ? Jeżeli tak, to z jaka datą? Ile osób, zarówno ze strony ojca i matki korzysta dziś z prawa do obywatelstwa nadanego na mocy konstytucji RFN, która takie osoby jak Pan traktuje jako Volksdeustchy. Zaznaczam, iż to pytanie jest jedynie formalności bowiem zarówno Tuskowie jak i Dawidowscy Volkslistę przyjęli Czy ktokolwiek z w.w osób zmieniał na wniosek brzmienie nazwiska, w szczególności rodzina Dawidowskich i Lalowskich? Czy może Pan wyrazić dla ogółu społeczeństwa RP zgodę na przeglądnie w zakresie w.w prawa zasobów Bundesarchiv w Berlinie oraz WASt (Wermacht Auskunftstele)?
Czy taką zgodę może Pan wyrazić w zakresie przeglądania zasób metrykalnych oraz USC, datowanych po 1908 roku? Jaki status miał w obozie koncentracyjnym Stuthoffu a następnie w Neuengame Jozef Tusk?
Z jaką datą i za jakimi powodami został przeniesiony z pierwszego do drugiego obozu Pana dziadek? Czy dysponuje pan jakąkolwiek korespondencją z tych obozów potwierdzającą, iż Jozef Tusk był jednie i tylko więźniem. W jakim trybie i w jakiej dacie każde z czworga dziadków przechodziło rehabilitacje w związku z odstąpieniem od narodowości Polskiej? Czy była to rehabilitacja, powiązana z podpisaniem deklaracji wierności, bo nie wszyscy mogli być polskiej przynależności państwowej lub narodowości polskiej, czy też było to nadania obywatelstwa Polskiego w drodze ustawy?
Czy szczególnie w przypadku Jozefa Tuska albo Franciszka Dawidowskiego ówczesne władze wszczynały jakakolwiek procedura karna, np. z przynależność do Wehrmachtu lub inna działalność na rzecz okupanta hitlerowskiego. Czy inne osoby z bliskiej rodziny, wujków, ciotek, podpisywały Volkslistę, zmieniały nazwiska na niemieckie? Na przykład Leon Lalowski! Takie samo pytanie dotyczy dziadków Pana małżonków. Ilu osób narodowości żydowskiej lub pochodzenia żydowskiego znajduje się w kierowanym przez Pana rządzie oraz klubie parlamentarnym ? Czy przy układaniu list wyborczych do Sejmu, Senatu, tworzeniu rządu, kierował się Pan kryterium etnicznym, to jest preferował Pan osoby pochodzenia żydowskiego, w tym w szczególności zaś tych, które mają prawo do obywatelstwa RFN lub Izraela? Takie samo pytanie dotyczy członków PO lub osób rekomendowanych do samorządu? Szczególnie rzuca się na pierwszy plan przypadek Gdańska, Warszawy, Łodzi oraz Wrocławia. Czy jest Pana znana wiedza, która mówi, ile osób z kierownictwa PO oraz innych liderów ma przodków, mających prawo do obywatelstwa RFN wynikającego z Volkslisty, lub dziadkowie albo rodzice czynnie współpracowali z okupantem hitlerowskim ?
W jakim czasie zostanie wprowadzony do porządku obrad Sejmu punkt związany ze zmianą ustawy Ordynacja Wyborcza do Sejmu, a mianowicie projekt zawierający opcją zmiany ordynacji wyborczej na mieszaną, tj. wprowadzenia prawa wyboru co najmniej polowy posłów w trybie większościowym? Czy jest Pan osobiście za tym, aby osoby publiczne, szczególnie parlamentarzyści oraz członkowie rządu mieli obowiązek ujawniania swojej narodowości, wyznania, posiadanego obywatelstwa i prawa do obywatelstwa krajów trzecich, również daty uzyskania polskiej przynależności państwowej przez przodków lub nich samych ? Kim się pan bardziej czuje – Niemcem, Żydem (osobą pochodzenia żydowskiego) czy też Polakiem? Czy kiedykolwiek publicznie wypowiadał się pan w sposób noszący znamiona antypolonizmu? Syndrom Kurta Waldheima… Dziadek Tuska, dziadek Klicha, Palkot, Sikorskiego i ojciec Wałęsy. Czy naszych polityków można szantażować? Nikt nie odpowiada za przodków! Można się jednak ich wstydzić. Obawiać się jak Kurt Waldheim? Syndrom Kurta Waldheima… kim byli dziadkowie?
WYKAZ KONFIDENTÓW GESTAPO W ŁÓDZI VOLKSDEUTSCHE -GDAŃSK TUSKi w Getto Łódz Gunter WALTZ, zbrodniarz hitlerowski. Jest śledztwo w sprawie Listy Dankowskiego. Dnia 12.12.2008 roku IPN wszczał śledztwo syg. S 61/06/ZK, o to, że funkcjonariusze SB, działając wbrew dyspozycjom par. 27 pkt. 3 Instrukcji o pracy opracyjnej SB resortu spraw wewnetrznych, kierowali wykonywaniem i podejmowali czynności wykonawcze, zlecone pismem Podsekretarza Stanu MSW z dnia 26.06 1989 r. Nr SVD- 001427/89, polegające na usunięciu z ewidencji operacyjnej informacji o osobach wybranych wówczas do Sejmu X kadencji i Senatu RP, zarejestrowanych jako TW i osobami nierejestrowanymi jako TW, ale z którymi utrzymywano kontakty operacyjne oraz prowadzenia poza ewidencją resortu kontaktów operacyjnych z opisanymi wyżej osobami, co stanowilo poświadczenie nieprawdy w ewidencji operacyjnej MSW co do okoliczności mających znaczenie prawne, na szkode intersu publicznego i prywatnego. W roku 1901 na wielkim wiecu Żydów poznańskich, znany działacz polityczny, Jaffe, powiedział do zebranych: „Zwracam uwagę na stanowisko, jakie my, Żydzi zajmujemy na pruskim wschodzie. Przed prawie tysiącem lat przodkowie nasi przed grozą prześladowań przywędrowali z Zachodu do Polski. Nigdy nie wyparli się sprawy niemieckiej, po niemiecku mówili, mówili niemczyzną swej francuskiej i szwabskiej ojczyzny, kiedy ojcowie niejednego, co nas odsądza od niemczyzny, głęboko jeszcze tkwili w słowiańszczyźnie. A kiedy ten tu kraj przyłączono do Prus, wtedy to ojcowie nasi przejęli na swoje barki wielką część kulturalnego dzieła. Jeżeli miasta poznańskie stały się głównie warowniami niemszczyzny, to właśnie ojcowie nasi spełnili w tym kierunku dobrą, a może najlepszą część pracy.
Tysiącami polonizowali się chrześcijańscy Niemcy, lecz żaden Żyd tego nie zrobił i nie zerwał związku swego z niemiecką ideą. Nie tylko więc stoimy na naszym prawie, ale stoimy też na szmacie ziemi, którą pomogliśmy zniemczyć, a na to dziś głównie kładziemy nacisk.” Dziadek Tuska, dziadek, Litwaka-żyda Sikorskiego,żyda-Litwaka Palikota,Myszkiewicza-Nussbaum-Niesiołowskiego, ojciec Wałęsy-Leiba Kohne,ojciec żyda Tadeusza Mazowieckiego ur.w PŁocku – Bronisława Mazowieckiego -wykładowcy szkółki rabinackiej i członka KPP i matki T.Mazowieckiego żydówki – Jadwiga Szempliński . Czy naszych polityków można szantażować? Nikt nie odpowiada za przodków! Można się jednak ich wstydzić. Wstydzić o to bardzo! Palikot to wie i selektywnie wykorzystuje. Fakty, mity, wątpliwości. Czy służby specjalne państw trzecich, np. Ameryka ,Niemcy,Rosja,Wielka Brytania lub Izrael wykorzystują przeciw polskim politykom poniemieckie dokumenty tzw BDC (Berlin Captured Dokuments) lub bezposrednio w zasobach CIA TUSK Dziadek Tuska nie został siłą wcielony do Wehrmachtu. Poszedł dobrowolnie bo był podobnie jak Franciszek Dawidowski, drugi dziadek byli „filcowanym Niemcami” zwykłymi folksdojczami Rdzennych Polaków, bez tzw. udziału krwi niemieckiej, nie przyjmowano na VL, co najwyżej byli kategoria – „LeistungsPole” i nie wcielano nigdy do wojska niemieckiego. Życiorysy przodków Tuska są o tyle przykre, że byli oni etnicznymi Żydami, zresztą drugi dziadek też był z narodu wybranego.
Tuskowie to nie żadni Kaszubi, to ród Żydów z okolic Bełchatowa, środkowej Polski Na przełomie XIX i XX wieku w tych okolicach żyło około 1000 osób o tym nazwisku. W getto Łódź około 50 osób narodowości żydowskiej o tym nazwisku zostało zamordowanych. Dziś wg portalu moikrewni.pl nie ma ani jednej osoby w tym regionie, zaś około 700 można wyszukać na północy Polski. W archiwum IPN znajduje się wiele akt paszportowych, które wskazują, ze Tuskowie masowo wyjeżdżali z Polski na pobyt stały do Niemiec. Jechali jaki folksdojcze. To nie są zarzuty! Może VL i Wehrmacht jest żadnym zarzutem, jednak otwartą kwestią pozostaje życiorys Josefa z lat 1939- 1944. Był rzekomo więźniem obozu koncentracyjnego w Stutthofie, następnie w Neuengame pod Hamburgiem. Komendantem tych obozów był folksdojcz Max Pauly. Ktoś powie Niemiec! W Polsce żyje obecnie 46 osób o takim nazwisku Bynajmniej nie na Pomorzu. W Tarnowskich Górach! . W 1942 ten Polak został przeniesiony do Hamburga. O dziwo, w tym samym czasie został też przeniesiony do tego obozu dziadek Tuska. Jako kto? Dlaczego wypuszczono i a zarazem przyjęto do Wehrmachtu?
Tu nasuwa kawał o dziadku w obozie… mój dziadek też był w obozie… ale na wieżyczce. Profesor Aleksander Lasik napisał niedawno w książce „Sztafety ochronne w systemie niemeckich obozów koncentracyjnych” że w załogach obozów służyło co najmniej 220 folksdojczy z Gdańska. Jak było z dziadkiem Tuska? Na prawdzie nie polega też twierdzenie, że dziadek z marszu zjawił się na progu domu. Albo kłamie premier, albo jego rodzina. Żeby moc przyjechać do Polski, trzeba było w takim przypadku złożyć deklaracje wierności bądź to w Konsulacie PRL lub jakieś Misji Wojskowej. Otwarta pozostaje kwestia powojennego życiorysu Tuska – dziadka. Jeżeli był w Wehrmachcie, to musiała zostać wdrożona jakaś procedura karna. Tego nie póki co nie wiemy, a Tusk – premier, z wykształcenia historyk, zamiłowany badacz historii Gdańska udaje, ze nic nie wie w tym temacie. A może mu wszystko darowano bo był Żydem. Nie można zapomnieć, iż przed sądami nie stanęło nigdy około 1800 osób z załogi obozów Stutthof i jego podobozów. Dlaczego? Byli zwykłymi Niemcami, czy tez zniemczonymi Żydami? Przeszłość Józefa przy poświeceniu mu odrobiny czasu wyjdzie jak szydło z worka. Myślę tez, ze nie premiera nie dotyczy syndrom Kurta Waldheima.. Jednak jak widzę, co jak platforma uchwaliła 9 marca br, ustawę o zwrocie obywatelstwa hitlerowcom, to nie byłby taki pewny. FRANEK DAVIDOWSKI Z jednej strony folksdojcz, z drugiej przymusowy robotnik w Gierłoży. Uległ wypadkowi, a leczony był w szpitalu Wehrmachtu, gdzie do zdrowia przywracał go głaskaniem sam Adolf Hitler. Jak mówimy o dziadku Kaczyńskim z KPP, to zapytajmy! Kiedy i w jakim trybie Matka Tuska i babcia po kądzieli otrzymali jako Niemcy w Polsce obywatelstwo!
Osobna kwestia jest to, ze Steinbach twierdzi, ze wypędziliśmy z Polski Niemców. Informacje, że Davidowski był folksdojczem podała Marta Tusk w rozmowie z „Wysokimi Obcasami” w kwietniu 2008 roku. BOLEK WAŁĘSA – LEIBA KOHNE-ojciec Lecha Wałęsy link do www I w tym przypadku jest masa wątpliwości. Ważniejszych wątpliwości…i nie z kategorii ojcostwa czy kapowania do SB. Ex prezydent twierdzi na forach w necie, że ojca w czerwcu 1945 roku zabili mu Niemcy. Z rożnych dokumentów wynika, ze miał jednak zejść z ziemskiego padołu w łóżku. Umarł w wieku lat 39. Umarł czy go zabito? Prezydent na to nie chce odpowiedzieć. Ojciec Bolek urodził się w 1907 roku w miejscowości Michałkowo koło Dobrzynia nad Wisłą. Kim był etnicznie? Kim była Matka Feliksa Kamińska, i babcia po kądzieli urodzona w 1916 roku, druga żona Leopolda Kamińskiego, nieznana z pochodzenia i dokumentów – Franciszka Glonek. Nieznanego pochodzenia bo wiemy tle, ze urodziła urodziła córkę Felixe w Ludwikowie. Zapewne w tym na wschód od Płocka. Genealodzy milczą w tej sprawie i podają – brak danych. Zatem nie wiemy nic na temat przodków Wałęsy od strony babci po kądzieli. Wschodnie okolice Płocka były siedzibą zboru ewangelickiego, dużą osada zniemczonych Żydów. (Maszewo) Czym było Michałkowo na początku XX wieku wieś w której na świat przyszedł Bolek? Było osadą kolonistów niemieckich. I nie chodzi tu bynajmniej o Niemców nawiezionych przez Himmlera oraz „polaka” Bach-Żelewskiego w ramach wzmacniania niemieckości i germanizacji Polski przez Einwandererzentrale Lietzmannstadt. Zarówno Dobrzyń nad Wisła i jego okolice, podobnie jak Wyszogród były ziemią obiecaną „niemieckich kolonizatorów… również zniemczonych Żydów. Ostatnio w archiwach „odnaleziono” metry archiwaliów dotyczących ziemi lipnowsko – dobrzyńskiej, które prawdopodobnie pokażą kim byli przodkowie Wałęsy.
Tych archiwaliów nie można było odszukać jeszcze dwa lata tamu. Do tego trzeba dodać, iż archiwalia dotyczące okresu międzywojnia wytworzone przez starostwa powiatowe dla tej części Kujaw prawie się nie zachowały. Służba w SS i obozach… była tego powodem? Konwersje Żydów? Są bogate obszerne zespoły prorosyjskie, ale tych polskich po 1919 brak. ZAGINEŁY!? Podobnie jest na Podlasiu! Zbór, w którym Piłsudski wziął ślub ewangelicki liczył 1500 takich Niemco-Zydów. Z lektury książki prof. Lasika wynika, że największy procent SSmanów do obozów koncentracyjny dostarczyli… kujawscy folksdojcze. Wałęsa chwali się drzewem genealogicznym po mieczu, specyfikuje przodków aż do 1800 roku, ale jakoś się nie kwapi do pokazania przodków Feliksy Kamińskiej. Ktoś jednak zrobił mu drzewko. Już jego pobieżna analiza i konfrontacja z bazą JEWISHGEN.org pokazuje, że Kamińscy po matkach byli Żydami. A kim była babcia Wałęsy… Franciszka Glonek?
W okolicy Włocławka żyje obecnie ponad 100 osób z takim nazwiskiem. Z bazy moikrewni.pl widać, iż największa ilość Glonków mieszka we… Włocławku. Inne miasta to takie typowo niemieckie: Tomaszów Mazowiecki, Piotrków Trybunalski, Sosnowiec. Można kpić z określenia tych miast jako niemieckie, ale uwaga! W Piotrkowie mieszkało 2 tys VD, w polskim Sosnowcu – 7 tyś, a jeszcze więcej w Będzinie i jego okolicach, prawdziwym zagłębiu zniemczonych Żydów. Co zatem w czasie II wojny robił Bolek Wałęsa, co robiła jego rodzina, jakie było prawdziwe nazwisko Wałęsów w XIX wieku? Dlaczego go zabito? Skąd filosemityzm Wałęsy i pokłady zaufania Rady Mędrców Europejskiego Syjonu? Zaufanie Sarkozego? Są rożne domniemania. Ja ich powtarzać póki co nie będę. To trzeba materialnie sprawdzić, wykluczyć albo potwierdzić. Czy byli na tej „niemieckiej ziemi” też niemieckim kręgiem kulturowym? To z tego powodu miłość Donka, niemieckiego Żyda? Jedno jest bardzo pewne. Wszyscy przodkowie Wałęsy po matce Kamińskiej byli halahicznymi Żydami. To Stąd milczenie Wałęsy na temat matki i jej przodków. Podobnie jest zaufaniem żydowskiej części SB z Gdańska w latach 1970 i 1980. Nie można zapomnieć, iż w archiwum IPN w Gdańsku są archiwalia wskazujące na to, że Wydarzenia Gdańskie, to w zasadzie zamach stanu na rząd Gomułki, to skuteczna próba zdekapitowania „Prawicowego Odchylenia” , to w końcu odwet za próbę rozliczeń, zbrodniarzy hitlerowskich, stalinowskich i zwykłych aferzystów żydowskiego pochodzenia. Zrodniarzy nigdy nie ściganych, rozliczeń zapowiedzainych na Zjazd w listopadzie 1968 r. W tym okresie Archiwim Państwowe dla m. Warszawy zniszczyło wszystkie sygnatury dotyczące warszawskich folksdeuczy – w zespole archiwalnym Starostwo Powiatowe Warszawskie z siedzibą w Aninie (1945 -50) Kto mógł go zrobić? Jaki jest udział Wałęsy w wywołaniu tych wydarzeń? (Tym się zajmijmy!!!!!) Jak to się stało, że ten na ówczas młody czowiek znalazł sie w samym centrum gdańskich wydarzeń? Tak blisko Gierka?
Proces za 1970 rok to nie wszystko! Ważne są intencj, kto i po co to wywołał? Wałęsa to nie zwykły kapuś, to pierwsza linia nacjonalistow w żydowskiej diasporze w Polsce. Wg mnie od dość dawna! PAUL SARKOZY Babcia była z domu Thomas, Toht. Była protestantką. To ewidentnie wskazuje na to, że mogła i powinna być, i raczej była ona węgierskim folksdojczem. Prawdopodobnie ona sama lub jej cała rodzina została przesiedlona do Polski w ramach jej germanizacji. Baza ODESSA3.org pokazuje, pokaźną liczbę węgierskich Niemców o tym nazwisku przerzuconych z Polski w czasie II wojny swiatowej. Zapewne z tego powodu ojciec obecnego prezydenta Francji, węgierski emigrant, nie mógł bezpośrednio – nawet jako Żyd zamieszkać zaraz po wojnie we Francji. Musiał za to wstąpić do Legii Cudzoziemskiej. Nie jest to dziwne i nie budzi wątpliwości?
Żyd pozbawiony ojczyzny, tzw. DPs, nie może zostać wpuszczony do Francji?! Baza nazwisk moikrewni.pl pokazuje w Polsce: 750 nazwisk Thomas, zamieszkałych okolice Złotowa, oraz 90 osób o nazwisku Toth – zamieszkałych glównie w Świdnicy. W Polsce mieszka też 135 osób o nazwisku Nagy. Kim są te osoby. Są rodziną Sarkozych? Byli folksdojczami? Wg Steinbach wypędzeniu… a tu proszę! Tylu „Niemców”. Czy z powodu takich Niemców marzy się francuskiemu prezentowi wspólna Europa? W granicach II RP mieszkało milion Niemców. Ze spisu mozna wyczytać, ilu Żydów podawało się z Niemców Inne osoby. Centralny Rejestr Osób Poszukiwanych za zbrodnie hitlerowskie pokazuje, ze Niemcami w Bydgoszczy byli też… Sikorscy, jeden z nich był zbrodniarzem wojennym, inna baza pokazuje, że niejaki Gunter Waltz z Warszawy dostał w RFN wyrok 13 lat za zbrodnie na Podlasiu, za mordowanie Polaków, jeszcze inna wskazuje na prawie 15 tyś procesów sądowych w Warszawie prowadzonych przeciwko osobom działającym na rzecz okupanta hitlerowskiego, ostatnio na wielu poszukiwaniach odnalazła się 10 mb. decyzji o pozbawieniu obywatelstwa łodzian. Dotyczy i to jedynie dla Łodzi – Śródmieścia., VD w Łodzi byli Polańscy, Gąsiorowscy, Bartoszewscy, Bautzitp. W Warszawie na współpracę z Hitlerem poszli Bartoszewscy -rodzona siostra pseudo profesora (zwolniony przez Niemców z obozu w Oświęcimiu!) bez legalnej matury wyszła za mąż w czasie okupacji za oficera Wermachtu!!!.


Aleksander Smolar

Smolar Aleksander -politolog, „Uchodźca” z 1968 r. Syn Grzegorza, który do roku 1968 był redaktorem naczelnym „Folks-Sztyme”, organu popieranego przez władze PRL-u. Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce. Matka Smolara pracowała w KC PZPR. Jest związany z Partią Demokratyczną. Z rodziny przedwojennych komunistów.

„Tylko w Polsce antysemityzm >nie kłócił sięna ulicy<, ale również w podziemnej prasie, partiach politycznych i Siłach Zbrojnych (…)". Aleksander Smolar „Jews As a Polish Problem", „Daedalus", wiosna 1987.

„Koncepcja roli PiS-owskiej elity („zakonu sprawiedliwych”) w transformacji Polski przypomina bardzo koncepcję partii awangardowej autorstwa Lenina”.

„Profesor” Centre National de la Recherche Scientique /Paryż/, „emigrant” z 1968r. Od 1990 roku wraz z innymi „emigrantami” tej nacji, A. Smolar zaszczycił Polskę powrotem do „tego kraju”. Aleksander Smolar, brat Eugeniusza Smolara to jeden z rozdających pod politycznym znaczone karty syjonistycznej inwazji. Podobnie jak jego pobratymcy. A. Smolar unika identyfikacji z „zawodowym” półświatkiem koszernych polityków polskojęzycznych.

A. Smolar to jednocześnie prezes Zarządu „Fundacji Batorego”, czołowej siatki agentów wpływu żydowskich w „tym kraju”.

(źródło: Lichwa rak ludzkości, Henryk Pająk s. 242).

Oto arcyciekawa garść publikacji rodem z IPN-u świadcząca o powiązaniu środowiska żydowskiego w Polsce z międzynarodowym żydostwem. Taka postawa umożliwiała, głównie amerykańskim Żydom, dyskredytowanie Polski w oczach światowej opinii publicznej. Warto także pamiętać, iż wielu, bardzo wielu, ok. 1/3 marcowych emigrantów, to byli stalinowscy zbrodniarze, opluwający Polskę i Polaków do chwili obecnej. Przykładem może być J. T. Gross (jego donosy na przyjaciół tutaj).

PROTOKÓŁ otwarcia korespondencji

II Ds 14/68

Warszawa, dnia 20 maja 1968 r.

Prokurator Prokuratury Wojewódzkiej dla m. st. Warszawy działając na mocy postanowienia z dnia 4.IV.1968 r. w sprawie Nr II 2 Ds 14/68 w przedmiocie zajęcia korespondencji wychodzącej i przychodzącej na adres: Grzegorz Smolar, Warszawa (usunięte przez redakcję) – na zasadzie art. 145§ 1 kpk. Dokonał otwarcia przesyłki skierowanej napowyższy adres. Przesyłka została nadesłana przez Urząd Wymiany Poczty Warszawa 3 przy piśmie z dnia 15 maja 1968 r.

Przesyłka ze stemplem pocztowym „Jamaica N.Y. 5 May 6 PM 1968, o adresie zwrotnym (…), adresowana do G. Smolara, Warszawa (usunięte przez redakcję), zawiera jedną kartkę gładkiego papieru formatu zeszytowego, zapisaną obustronnie pismem ręcznym w języku żydowskim /tłumaczenie w załączeniu/.

Według tłumaczenia list nosi datę: Nowy Jork 6 maja 1968 r. i zaczyna się od słów: „Drogi Herszlu. Dziękuje Ci bardzo za list” a kończy „… kontynuować naukę. Przesyłam serdeczne pozdrowienia”. Podpis nieczytelny.

Przesyłkę powyższą przekazano Komendzie Stołecznej MO w Warszawie celem sporządzenia fotokopii.

Oryginał wysłano adresatowi.

Tłumaczenie z języka żydowskiego

Drogi Herszlu,

Dziękuje Ci bardzo za list. Mimo że wiedziałem w jakiej jesteś sytuacji nie chciałem jednak zrezygnować ze swoich planów i dążyłem do tego żebyśmy mogli się spotkać. Zdawałem sobie sprawę z tego, że to spotkanie nie będzie przyjemne, uważam jednak, że oddana rodzina oraz przyjaciele są potrzebni również w biedzie. Jednakowoż miejmy nadzieję, że się w niedalekiej przyszłości spotkamy. Wkrótce pewien Warszawiak przekaże Ci pozdrowienia ode mnie. Był on tutaj w odwiedzinach u brata i wyjechał z powrotem 1-go maja. Odwiedziłem go w Brooklynie dokładnie w dniu wyjazdu. Byłem tak zaskoczony nadarzającą się okazją, że zapomniałem dać mu Twój adres. Jestem jednak pewien, że Cię znajdzie. Nazywa się Michał Zając i jest bardzo miłym człowiekiem. Niestety mógł zabrać tylko parę drobiazgów dla dziecka. Dałem mu 2 buteleczki witamin, sweterek oraz skarpety.

Ponieważ wiem, że trudno wyżyć 2 rodzinom z jednej pensji, chciałem Wam wysłać trochę pieniędzy przez PKO. Nie robiłem tego do tej pory, ponieważ sobie nie życzyłeś. Obecnie chciałbym bardzo Wam pomóc, nie chciałbym jednak nic robić bez Twojej zgody. Rozmawiałem ostatnio z Kaimem. Ucieszył się bardzo wiadomością od Ciebie. Wszyscy przyjaciele są z Tobą i mamy nadzieję, że nadejdą lepsze czasy.

Sądzimy, że Genek będzie mógł w końcu kontynuować naukę.

Przesyłam serdeczne pozdrowienia.

Podpis nieczytelny

Źródło IPN BU 0332/11 t.1 cz.1 s. 62-63


Streszczenie z języka angielskiego

Adresat H. Smolar

Cultural – Social Assosiation of Polish Jews

Warszawa (usunięte przez redakcję)

Biuletyn informacyjny Światowego Kongresu Żydowskiego

– Na przedmieściu Jerozolimy wzniesiony zostanie pomnik wdzięczności narodowi (nieczytelne) za uratowanie w okresie okupacji 7 tys. Żydów.

– Amerykański Kongres Żydów poparł propozycję Białego Domu odnośnie rejestracji posiadanej broni i zezwoleniu na nią.

– Cofnięcie Polsce przywilejów handlowych przez Administrację na skutek przejścia jej na pozycje stalinowskie. Wydawało się, że Polska będzie tworzyć bardziej liberalne rządy a okazuje się coś wręcz odwrotnego.

– dla Żydów amerykańskich nadszedł czas działania. Jeżeli chce się osiągnąć to okres przedwyborczy jest do tego celu najbardziej odpowiedni (Podaję przykład Francji, gdzie gen. de Gaulle obawiając się, że nie osiągnie większości w wyborach zgodził się na sprzedaż (nieczytelne)

– Rząd włoski zadecyduje, czy Żydzi są (nieczytelne)

– Czy A.G.E. (nieczytelne) zbrodniarzy hitlerowskich?

– Nie ma nadziei na rychłe uwolnienie statków zablokowanych na Kanale Sueskim.

– Wzrasta budżet wojskowy w krajach arabskich.

– Algieria prosi o wymianę pasażerów – ofiar piractwa powietrznego.

Źródło: IPN BU 0332/11 t. 1 cz. 1 s. 66

Adresat:
H. Smolar
TSKŻ W-wa


Biuletyn Światowego Kongresu Żydowskiego
Streszczenie z j. ang.

Biuletyn zawiera przegląd wydarzeń prasowych.

– Nahum Goldman przesłał życzenia przewodniczącemu Rady Państwa Rumunii z okazji rocznicy wyzwolenia. Podkreśla w niniejszym, że mniejszość żydowska cieszy się w Rumunii równymi prawami, o czym przekonał się osobiście w czasie pobytu tam w ub. roku.
– Burstein przewodniczący miasta Tel-Aviv został wybrany przewodniczącym wydz. Kultury Światowego Kongr. Żyd. którego celem jest zacieśnienie więzów między Żydami z Izraela i diaspory.
– Eksperci do spraw studiów n.t. Żydów w (nieczytelne) wydali w Londynie publikację omawiającą syt. Żydów pod rządami (nieczytelne) w okresie 6 miesięcy liberalizmu.
– Egipski min. spraw zagr. udał się do W. Brytanii.
(…)
– Prowadzone przez (nieczytelne) i Międzynarodowy Czerwony Krzyż tajne (nieczytelne) pozwoliły na wyjazd z Egiptu ok. 500 rodzinom żydowskim, które otrzymały paszporty do Hiszpanii i innych krajów zachodnich.
– W więzieniach egipskich przebywa ok. 250 Żydów, których się bije i torturuje.
– (…)
Ironicznie zacytowany fragment z radzieckiej prasy, gdzie mówi się, że wejście wojsk na terytorium CSR było podyktowane koniecznością obrony socjalizmu w CSR i najwyższym dobrem ludności.
– Polakom prasa wyjaśnia, że sprawcami sytuacji w CSR obecnie były te same siły co w Polsce w marcu.

Źródło: IPN BU 0332/11 t.1 cz.1 s.67-68

Adresat

H. Smolar

Cultural – Social Assosiation of Polish Jews (TSKŻ)

Warszawa

streszczenie z . angielskiego

Biuletyn informacyjny Światowego Kongresu Żydowskiego

– Światowy Kongres Żydowski zwrócił się z apelem do (nieczytelne) o pomoc w umożliwieniu emigracji prześladowanej mniejszości żydowskiej na Środkowym Wschodzie. Społeczności żydowskie we wszystkich krajach diaspory wstrząśnięte są odmową (nieczytelne) odnośnie wysłania przedstawicieli ONZ na Środkowy Wschód, celem zbadania sytuacji mniejszości żydowskiej. Egipt, Irak i Syria hołdując faszystowskiej doktrynie (nieczytelne) można robić zamieszkałą na swoim terenie mniejszość narodową co się chce, gwałcić międzynarodowe prawa człowieka, Egipt trzyma w więzieniach setki Żydów. Traktuje się ich w brutalny sposób. Po 12 miesięcy siedzą i nie robi się procesów.

– Partia komunistyczna i robotnice podpisały w Bratysławie wspólne oświadczenie, w którym stwierdzają m.in. „że uczynią wszystko co w ich mocy, żeby usunąć skutki agresji Izraela w myśl zasady rezolucji Rady Bezp. ONZ z 22.XI.67 r. o wycofaniu sił izraelskich z okupowanych terenów”.

– Arabowie zaatakowali na Zgromadzeniu Ogólnym Światowej Rady Kościołów w dniu 2.VI w Uppasli.

– Jewish Obserwer ukazujący się w Londynie pisze, że knuje się „międzynarodowy spisek” zmierzający do zniszczenia Izraela.

– Żydowski Teatr w Warszawie znalazł się w niebezpieczeństwie a przyszłość organizacji żydowskich jest wątpliwa.

Źródło: IPN BU 0332/11 t. 1 cz. 1 s. 72-73

 

Adresat

Gutkowicz

Folks Sztyma

W-wa

Streszczenie z języka angielskiego.

Biuletyn Żydowskiej Agencji Telegraficznej

– (nieczytelne) rozpoczyna po powrocie ze Szwecji nową serię rozmów z (nieczytelne).

– (nieczytelne) poinformował ambasadora francuskiego i włoskiego, że zwróci Izraelowi samolot o ile Izrael zwolni przynajmniej 4-5 Arabów palestyńskich uwięzionych za działalność terrorystyczną. Amerykańskie Towarzystwo Podróży domaga się akcji zmierzających do natychmiastowego zwrotu Izraelowi samolotu, załogi i pasażerów.

– 17 lat minęło od zgładzenia grupy pisarzy żydowskich w ZSRR. Podaje się, że padli ofiarą „kultu jednostki” a jak dotąd nie wyjaśniono bliższych szczegółów w tej sprawie.

W latach 1948-1959 nie ukazała się w ZSRR żadna publikacja w j. żydowskim. Świat chce znać fakty i przyczyny dlaczego (nieczytelne) do pogromu kultury i literatury żydowskiej w ZSRR.

– W Bukareszcie ukazał się kalendarz żydowski zawierający przegląd działalności Federacji Społeczności Żydowskiej w Rumunii.

– Z okazji 700-lecia osiedlenia się Żydów w CSR zostanie zorganizowana specjalna wystawa poświęcona sztuce żydowskiej.

(….)

– Wzrost liczby studentów w Izraelu o 40% w ciągu najbliższych 4 lat.

(…)

Źródło: IPN BU 0332/11 t.1 cz.1 s. 76-77

 

Adresat

J. Gutkowicz

Folks Sztyme

Warszawa, (usunięte przez redakcję)

Streszczenie z j. angielskiego

Biuletyn Informacyjny Żydowskiej Agencji Telegraficznej

– Eschol oświadczył, że Izrael nie będzie tolerował ataków granicznych oraz poczynań grup terrorystycznych i sabotażowych.

– Moshe Dayan odwiedzał osiedla graniczne – Cel – zabezpieczenie spokojnego życia w tym rejonie.

– Terroryści mogą spowodować nową wojnę.

– 400 delegatów na 49-cia doroczną konferencję kobiet amerykańskich przyjęło rezolucję stwierdzającą, że zajmowane obecnie terytoria muszą pozostać w rękach Izraela i w przyszłości.

– Z diaspory napływają zgłoszenia młodych Żydów na wyjazdy na obozy organizowane w Izraelu. Jest to przejawem budzenia się świadomości o przynależności do narodu żydowskiego Kandydatów jest znacznie więcej niż miejsc.

– Izrael cieszy się dobra opinią w Afryce – oświadczył Meshel po powrocie z kilku krajów afrykańskich, gdzie przewodniczył misji „dobrej woli”.

– Syria odrzuciła protest Libanu odnośnie nowych (nieczytelne) na towary libańskie. Syria oskarża Liban o przyjmowanie uchodźców z Damaszku.

– Brazylia wyraża gotowość przyjęcia uchodźców żydowskich z krajów arabskich i Polski – ofiar prześladowań.

– Irak złożył we Francji zamówienie na 54 samoloty typu (nieczytelne).

– W Waszyngtonie potwierdza się wiadomość, że ZSRR odmówiła Egiptowi udostępnienia rakiet dalekiego zasięgu. Nie oznacza to jednak zaprzestania (nieczytelne) Arabów.

– Delegat Egiptu domagał się (nieczytelne) sankcji w stosunku do Izraela za ostatnie ataki powietrzne.

(…)

– Pakistan poparł Arabów na forum Rady Bezpieczeństwa. Podobne stanowisko zajęło szereg innych państw.

Źródło: IPN BU 0332/11 t.1 cz.1 s.80-81

 

Przekład z angielskiego

Willesden Lane,

London NW2, 11 czerwca 1964 r.

Drogi Alex,

Bardzo rad jestem, że Twoje egzaminy już ukończone i jestem pewien, że zdałeś je pomyślnie. Wiem, że pragniesz udoskonalić swój język angielski, więc żona moja i ja zapraszamy Cię do spędzenia letnich wakacji z nami. Są specjalne kursy angielskiego języka podczas lata dla studentów zagranicznych i z pewnością będą one dla Ciebie bardzo pożyteczne. Będziesz oczywiście naszym gościem oraz opłacimy kursy, na które będziesz uczęszczał oraz drobne wydatki. Również opłacimy koszt biletów powrotnych gdy tylko otrzymamy wiadomość, że możesz i chcesz skorzystać z naszego zaproszenia.

Prosimy jak najrychlejszą wiadomość w tym względzie.

Dzisiaj wyjeżdżamy na urlop do Korsyki i wrócimy w początkach lipca. Serdeczności dla Twych Rodziców, dla Niny i Twego brat.

W nadziei, że zobaczymy się tego lata przesyłamy wiele najlepszych życzeń.

podpis

Alec Ray

Ray i Alec Waterman

Źrodło: IPN 0332/11 t.1 cz.1 s. 88

 

NR II 2 Ds 14/68

POSTANOWIENIE

o zajęciu korespondencji

Warszawa,

dnia 4 kwietnia 1966 r.

Prokurator Prokuratury Wojewódzkiej dla m.st. Warszawy (nieczytelne) po zapoznaniu się z aktami w sprawie Nr II 2 Ds 14/68 mając na uwadze, że dla toczącego się śledztwa istotne znaczenie będzie miało zajęcie korespondencji – na zasadzie art. 145 § 1 kpk

postanowił

1. zająć korespondencję wychodzącą i przychodzącą na adresy:

a. (usunięte przez redakcję)

b. Librarian University Of Ife Library – Ife Nigeria,

c. H. Noufeld London (usunięte przez redakcję), Anglia,

d. Emil Komaża Bratysłwa, (usunięte przez redakcję)

e. R. Eshela, (usunięte przez redakcję), Izrael,

f. Eugeniusz Smolar Warszawa, (usunięte przez redakcję)

g. Grzegorz Smolar Warszawa, (usunięte przez redakcję)

h. Olczak Ludwig (usunięte przez redakcję), Sweden,

i. Regina Lityńska Warszawa, (usunięte przez redakcję).

3. Kopię niniejszego postanowienia za pośrednictwem Komendy Stołecznej MO w Warszawie przekazać właściwemu urzędowi pocztowemu.

Źródło: IPN BU 0332/11 t.1, cz.1, s. 87

 

No i proszę, można było się wykazać charakterem podczas przesłuchań. Odmowa odpowiedzi na pytanie wśród ówczesnych „opozycjonistów” była jednak rzadkością. Prawie wszyscy wzajemnie na siebie donosili. Efektem były represje i akty oskarżenia. Mamy więc, aż nadto wśród obecnych tzw. elit, zatrzęsienie ześwinionych moralizatorów i komentatorów. Bez wątpienia prof. Staniszkis jest wśród nich.

L.B.

 

PROTOKÓŁ przesłuchania podejrzanego

Warszawa, dnia 4 kwietnia 1968 roku

Inspektor Biura Śledczego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie kpt. Aleksy Opaliński w dniu dzisiejszym przesłuchał w charakterze podejrzanego Aleksandra Smolara s. Grzegorza.

Przesłuchanie rozpoczęto o godz. 20.

Pytanie: Proszę wyjaśnić, jakie stanowisko zajęliście w czasie dyskusji nad tezami programowymi Jacka Kuronia wygłoszonymi w mieszkaniu Andrzeja Marchlewskiego w dniu 3 marca 1968 r.

Odpowiedź: Odmawiam odpowiedzi na postawione mi pytanie z przyczyn, które podałem do protokołu z dnia 13 marca 1968 roku.

Pytanie: O której godzinie opuściliście mieszkanie Andrzeja Marchlewskiego i dokąd wówczas poszliście?

Odpowiedź: Odmawiam odpowiedzi.

Pytanie: Kto ze znanych Wam osób był w mieszkaniu Andrzeja Marchlewskiego w dniu 3 marca 1968 roku?

Odpowiedź: I na to pytanie odmawiam odpowiedzi.

Przesłuchanie zakończono o godz. 21.

Protokół osobiście przeczytałem i jako zgodny z moimi wyjaśnieniami podpisuję.

Wyjaśnił:

Aleksander Smolar

Przesłuchał kpt. Al. Opaliński

Źródło: IPN BU 0332/11 t.1 cz. 1 s. 8