Archive for the ‘dydymus’ Category

Riese
Pamięci ofiar Syjonizmu
Premiera : 01.grudnia.2012r
Zamówienia : ligaswiata@gmail.com
http://facebook.com/archiwaipn
https://archiwaipn.wordpress.com

20121102-213633.jpg

ZAMACHU STANU W POLSCE  W 1968 R.

Warszawa, dnia 8 VI 1968 r.
Do Prokuratury Wojewódzkiej
dla m. st. Warszawy
Centralne więzienie w Warszawie zawiadamia, że tymczasowo aresztowany Korwin-Mikke Janusz s. Ryszarda ur. 27.10.1942 r. przebywający do Waszej dyspozycji w spr. II 2 Ds. 14/68 w dniu 24.5.68 r. odmówił przyjmowanie posiłków, jako przyczynę podał, że niewinnie przebywa w więzieniu i władze więzienne niewłaściwie postępują z nim. Natomiast w dniu 30.5.68 r. głodówkę przerwał.
Naczelnik Centralnego Więzienia
w Warszawie
Źródło: IPN BU 473/32 s. 1-18

Janusz KORWIN-MIKKE
Naczelnik Centralnego Więzienia
Oświadczenia
Niniejszego uroczyście oświadczam, że wobec złamania względem mnie regulaminu dla tymczasowo aresztowanych – przez umieszczenie mnie w kabarynie bez wysłuchania moich wyjaśnień i pomimo, iż o fakcie tym (nieczytelne) zakazu wspomniałem wyraźnie (§ 82 p. 2) – nie czuję się od tej chwili związany jakimikolwiek postanowieniami regulaminu. Sytuację oceniam następująco: albo załoga więzienia daje mi do zrozumienia, że regulaminu nie należy przestrzegać, albo łamie praworządność, albo jest bandą kretynów. Z tych możliwości wybrałem pierwszą – jak sądzę dla Pana i Pańskich ludzi najpochlebniejszą i wykorzystam fakt nie wiązania mnie regulaminem w sposób i w czasie uznanym przeze mnie za najkorzystniejszy. Zwracam uwagę na fakt, iż zabieranie z kabaryny jedynego taboretu (również na odzież) jest w świetle regulaminu bezprawne („kara wymieniona w pkt. 5 polega na pozbawieniu pościeli,… itd.) bez wzmianki o taborecie, który gwarantuje każdemu (nieczytelne) „Warunki bytowe”.
Nadto skandalicznym jest fakt, że od tej pory (19 V po śniadaniu) nie jestem przez nikogo powiadomiony o sposobie i wymiarze kary – z wypowiedzi oddziałowego i podsłuchanych rozmów zza drzwi kabaryny wnioskuję, że karę miałem (nieczytelne) i trzymają mnie „na wszelki wypadek” (nie protestuję, bo osobiście wolę być sam!). Mimo próśb nie dostarczono mi również w dniu wczorajszym nawet „Trybuny Ludu”.
Tyle uchybień. Z poniższego upoważnienia i załączonego zażalenia zorientuje się Pan, co do mojej lini postępowania. Życzę rozsądku!

 

Upoważnienie
Upoważniam niniejszym P.T. Naczelnika Centralnego Więzienia w Warszawie do przetrzymania załączonego zażalenia, skierowanego do Dep. Więziennictwa przy Min. Sprawiedliwości pod warunkiem, że w ciągu trzech dni uzyska ode mnie pisemne potwierdzenie, iż udzielił mi pełnej satysfakcji z powodu złamania wobec mnie Regulaminu dla Tymczasowo Aresztowanych
Janusz Korwin-Mikke
 

Warszawa, dnia 4 VI 1968 r.
WYJAŚNIENIE
W sprawie skargi tymczasowo aresztowanego Korwin-Mikke Janusza ur. 27.10.1942 r. w Warszawie, osk. z art. 164 § 2 KK przebywającego do dyspozycji Prokuratury Wojewódzkiej dla m.st. Warszawy. Wydział Śledztw i Dochodzeń sygn. akt. II 2 Ds. 14/68.
W okresie pobytu w tut. zakładzie tj. od dnia 25.3.68 r. dał się poznać jako osobnik niezdyscyplinowany, krnąbrny i arogancki jak gdyby chciał i tutaj kontynuować działalność podobną do działalności wśród studentów. Od początku komentuje przepisy jakoby nie wszystko było unormowane, brak zarządzeń wykonawczych do regulaminu itp.
Już w dniu 5.4.br popełnił przekroczenie nie wstając z łóżka na apel poranny. W dniu 6.4.br. prowadził on głośne rozmowy w celi prawdopodobnie w tym celu, aby był słyszany w sąsiednich celach. Na uwagi oddziałowego nie reagował i w dalszym ciągu zakłócał spokój. Za te obydwa przekroczenia łącznie został ukarany pozbawienia paczki.
W dniu 13.5.br w celu porozumienia z innymi tymczasowo aresztowanymi wywoławczo wygwizdał melodię hymnu akademickiego. Za to przekroczenie otrzymał karę 5 dni twardego łoża.
W dniu 20.5.br otrzymał karę nagany za określone funkcjonariuszy SW „bandą kretynów”. Kara stosunkowo łagodna z uwagi na brak wyboru innej kary, która nie byłaby przedłużeniem poprzednio wymierzonej kary /trwały kary: pozbawienia paczki i twarde łoże/.
Nie było przypadku nie wzywania tymczasowo aresztowanych na rozmowę przed wymierzeniem kary dyscyplinarnej. Trudno mi uwierzyć w jakąś pomyłkę. Wydaje mi się, że skarga ww. jest jego wymysłem, ponieważ jeszcze przed wymierzeniem kary zapowiedział w celi „rozróbę”.
Po wymierzeniu mu kary 5 dni twardego łoża zapowiadał, że „rozróba” już się wszczyna.
Tryb wykonania kary twardego łoża nie wymaga wyjaśnień.
O butności ww. świadczą zakończenia zażaleń do różnych władz do: Prokuratury Wojewódzkiej, Ministerstwa Sprawiedliwości i N-ka C.W.

Z-ca Naczelnika Centralnego Więzienia w Warszawie

Ministerstwo Sprawiedliwości
Naczelnik Centralnego Więzienia
w Warszawie
Proszę poinformować tymczasowo aresztowanego Janusza Korwin-Mikke, iż zarzuty pod adres funkcjonariuszy Służby Więziennej zawarte w skardze z dnia 19 V 1968 r. nie potwierdziły się.
Jednocześnie proszę przekazać moje zdziwienie co do form złożonej skargi stanowiącej zaprzeczenie ogólnie przyjętej wśród ludzi kulturalnych zasady wyrażania swoich protestów.

Naczelnik Wydziału
Organizacyjno – Prawnego
Warszawa, dnia 23 lipca 1968 r.
 

Do 
P.T. Naczelnika Centralnego Więzienia
PODANIE
Niniejszym proszę, aby w związku z nieoczekiwanie przedłużającym się, ale niewątpliwie miłym! – pobytem w tym zakładzie, zechciał Pan uprzejmie zezwolić na moją korespondencję dodatkowo z:
1. K. J. Szaniawskim UW
2. M. Kempisty UW
3. J. Górniewicz UW
4. A. Trubulcem Płock PW
Z góry dziękując
pozostaję z poważaniem
(podpis nieczytelny)
15.05.68 r.
Źródło: IPN BU 473/32 s. 1-18
 
Przekroczenie rozpatrywałem w obecności wych. Lesiaka, powiadomienie było wych. Kulika. Korwin-Mikke przyznał się do kontaktowania, ale wyjaśnił tylko w celu gry w warcaby. (W reg. jest, że nie wolno kontaktować się w sprawie a z innymi nie ma zakazu). Karę przyjął lekceważąco z podziękowaniem.

Decyzja NACZELNIKA (KOMENDANTA)
Po wysłuchaniu obwinionego w obecności wychowawcy za popełnione przekroczenie:
nielegalne kontakty za pomocą wystukiwania alfabetu Morsa przez ścianę, wymierzam karę dyscyplinarną 3 dni twardego łoża. Kartkę z alfabetem załączyć do akt sprawy.

Dnia 29 VI 1968 r.

Opinia lekarza o niezdolności do odbywania kary: Zdolny do odbywania kary 8 VII 68 r.

Adnotacje o wykonaniu i zachowaniu się więźnia w czasie odbywania kary dyscyplinarnej:
Karę rozpoczął dnia 8 VII 67 r. do dnia 11 VII 68 r. Karę odbył.

(pisownia oryginalna)

Źródło dokumentów: IPN BU 473/32 s. 1-18

UWAGA byli pracownicy Instytutu Badań Jądrowych w Świerku


Warszawa 1986-11-06
TAJNE SPEC. ZNACZENIA
Egz. pojedynczy
CHARAKTERYSTYKA
TW ps. „JACEK” nr ewid. 36812
– Sławomir ROTTER
s. Zbigniewa i Barbary zd. Oszczepalińska
ur. 25.09.2954 r. w Warszawie
zam. Warszawa
narodowość i obywatelstwo polskie
Tajny Współpracownik ps. „JACEK” został pozyskany doraźnie do współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa przez kpt. M. PATELSKIEGO w dniu 18.10.1982 r. na podstawie dobrowolności. Przewidziany był do uzyskania informacji ze środowiska byłych aktywnych działaczy NSZZ „Solidarność” w Instytucie Badań Jądrowych oraz informowania o przejawach wrogiej działalności w obiekcie. Z TW „JACEK” odbyto jedenaście spotkań i pięć rozmów telefonicznych.
Na pierwsze spotkanie TW przybył punktualnie nie przekazując jednak żadnych informacji interesujących Służbę Bezpieczeństwa. Tłumaczył to faktem silnej depresji psychiczno-nerwowej i załamaniem moralnym wynikającym z posiadania zobowiązania o współpracy. Dwa razy nie stawił się na umówione wcześniej spotkania a próby podejmowane przez oficera operacyjnego, aby nawiązać z nim kontakt spotkały się z niechęcią z jego strony.
Niemożność uczestniczenia w spotkaniach TW tłumaczył nawarstwiającymi się problemami natury rodzinnej oraz złym stanem zdrowia.
Na przełomie lutego i marca 1983 r. TW „JACEK” podjął starania zmierzające do zmiany miejsca pracy. Zabiegi czynione w kierunku podjęcia pracy w charakterze elektronika w Zespole Artystycznym WOP zakończyły się fiaskiem z przyczyn mu nieznanych. W czasie odbywanych z nim spotkań /ostatnie w dniu 23.11.1984 r./ TW przekazywał ustne informacje natury ogólnej, które nie miały operacyjnej wartości. Spotkania miały miejsce w godzinach popołudniowych w samochodzie oficera operacyjnego /dwa spotkania odbyły się w kawiarni/.

 

 

TW nie przekazywał w swoich słownych relacjach nazwisk konkretnych osób. Jak to sam twierdził podczas spotkania „…musi się kontrolować aby nie powiedzieć czegoś o jakiejś osobie czym mógłby ją skrzywdzić”. W czasie spotkań sugerował swoją nieprzydatność do współpracy z powodu braku odpowiednich predyspozycji. Przekazywane informacje były (nieczytelne) ale wiele konkretnych faktów zataił przed oficerem operacyjnym – konkretne informacje należało „z niego wyciągnąć”. TW „JACEK” nie był kontrolowany przy wykorzystaniu techniki operacyjnej. Nie był szkolony i nie odbyto spotkania (nieczytelne) z udziałem przełożonego. Nie był również wynagradzany – przekazywane informacje nie były przydatne w prowadzonych sprawach operacyjnych. Z dniem 15.01.1985 r. zwolnił się z pracy na własną prośbę, gdyż zamierzał podjąć pracę prawdopodobnie w sektorze (nieczytelne).
Kier. Sekcji
Por. W. (nieczytelne)
Źródło: IPN BU 001134/2480, s. 4-5

Ujawniamy życiowe credo śp. Jacka Kuronia:
„KTO ANTYSEMITA BIJ W MORDĘ”

I to za czasów, gdy niepodzielnie rządziła stalinowska żydokomuna. Gdy na 17 szefów Wojewódzkich Urzędów Bezpieczeństwa Publicznego wszyscy byli z

bolszewizowanymi Żydami, mordującymi polskich patriotów. Gdy ponad 80 proc. kierownictwa UB i PZPR stanowili wybrańcy Stalina spod gwiazdy Dawida, do mordowania ostatniego polskiego powstania, ostatnich wiernych Rzeczypospolitej, żołnierzy wyklętych. Tym właśnie hasłem wspierał stalinowskich zbrodniarzy reżimu, stojąc na czele trockistowskich drużyn walterowskich. Jacek Kuroń przeciętnemu zjadaczowi chleba w III RP kojarzy się – dzięki „michnikowskim” mediom – z zatroskanym krzywdą ludzką, dobrotliwym ministrem pracy i polityki społecznej, serwującym publicznie zupki zwane „kuroniówkami”, a potem zasiłki dla bezrobotnych. Z archiwów IPN wyłania się jednak inny jego wizerunek.

Warszawa, dnia 16 grudnia 1963 r.
TAJNE

INFORMACJA

dot. KURONIA Jacka – Jana s. Henryka, ur. 3.III.1934 r. wykształcenie wyższe. czł. PZPR, kierownik Działu Pracy z Młodzieżą w Głównej Kwaterze ZHP. Zam. W-wa
W październiku 1962 r. z inicjatywy Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego oraz grupy „młodzież lewicującej z okresu października” powstał Polityczny Klub Dyskusyjny przy Uniwersytecie Warszawskim. Określając cel Klubu organizatorzy stwierdzili, że powstał on po to aby rozruszać i zaktywizować młodzież w zakresie politycznym. Młodzież uniwersytecka zaangażowana politycznie stanowiłaby wg ich oceny – „grupę nacisku” na władze rządowe i KC, wysuwałaby postulaty polityczne, ekonomiczne i inne żądając ich realizacji. Jako program naprawy widząc konieczność stworzenia klimatu społecznego postulowania, szczególnie w kwestii ekonomicznej, walki z kompromisowymi posunięciami władz na odcinku realizacji postulatów października odnoszących się do systemu zarządzania gospodarką narodową itp.
Na szczególną uwagę zasługuje Jacek Kuroń, który z wrogich pozycji rewizjonistycznych, przy każdej okazji przedstawia aktualną sytuację polityczną i ekonomiczną w kraju. Twierdzi on, że obecny ustrój widząc trudne problemy, nie usiłuje ich rozwiązać, a dąży do ich zamaskowania. Obecny system socjalistyczny w Polsce trzeszczy w szwach i już niedługo musi runąć. Konieczna jest rewolucja. On sam jest zwolennikiem rewolucji.
W dniu 15.III.1963 r. występując w Politycznym Klubie Dyskusyjnym przy Uniwersytecie Warszawskim Kuroń powiedział:
„…Dyskusja na temat patriotyzmu wywołana została celowo, aby odwrócić uwagę społeczeństwa od spraw obecnie istotnych i aktualnych – sytuacji w naszym kraju, sytuacji ekonomicznej, aby stępić aktywność społeczeństwa w rozwiązywaniu tych spraw”.
W dniu 22 V 63 r. na spotkaniu w tym samym Klubie Kuroń zabierając głos przypomniał, że na terenie Politechniki Warszawskiej rozrzucono ulotki. Przytoczył ich treść i dalej stwierdził:
„… niezależnie od tego kto pisał te ulotki, gówniarze czy pewien Urząd Polski Ludowej to wiele haseł w nich zawartych jest słusznych” i dalej „w Polsce nacjonalizm jest wspólny zarówno Episkopatowi jak Rządowi oraz KC”.
Tego rodzaju wypowiedzi przynoszą szkodę, budzą ferment i zaniepokojenie wśród młodzieży.
Na zebraniu POP PZPR przy Uniwersytecie Warszawskim skrytykowano nieodpowiedzialne wystąpienie Kuronia i udzielono mu upomnienia. Kuroń przyrzekł, że więcej nie powtórzą się tego rodzaju wystąpienia.
Jednak już w dniu 20 IX 63 r. Jacek Kuroń przeprowadził rozmowę z drużynowym 182 WDH Miecznikowskim Januszem, b. drużynowym Andziakiem Zbigniewem i Magdziarzem Andrzejem.
W wyniku tej rozmowy w dniu 22 IX 1963 r. przyszedł na zbiórkę 182 WDH, która odbyła się w mieszkaniu Miecznikowskiego i przeprowadził pogadankę, która sprowadzała się do następujących zagadnień:
– jakie było Twoje największe przeżycie w ciągu ostatniego roku?
– ocenił drużynę jako zgrany zespół i zadał pytanie czy widzę co taki zespół jest w stanie zrobić np. w fabryce?
– usiłował przedstawić byłe drużyny „walterowskie” jako ofiarę niesprawiedliwych zarządzeń Kierownictwa Partii.
Rozwijając ten temat powiedział, że stworzyli hufiec „walterowców” ich hasłem było „kto antysemita bij w mordę”, chcieli stworzyć republikę dziecinną /Targówek, Marymont/. W okresie największego rozkwitu posiadali 500 instruktorów „walterowskich”, ale Partia rozwiązała hufiec. Obecnie zamierzają przejść do Hufca – Ochota, gdyż tam z uwagi na dużą ilość zakładów produkcyjnych będą mogli prowadzić właściwą działalność.
W dniu 29 IX 1963 r. odbyła się ponowna zbiórka drużyny w udziałem Jacka Kuronia, który rozpoczął od pytania – co się Wam najbardziej nie podoba? Jeden z uczestników spotkania Magdziarz stwierdzi, że nie podoba mu się polityka Ch.RL. Odpowiadając Kuroń stwierdził, że aby wyrobić sobie zdanie na ten temat trzeba mieć informację z trzech źródeł – czytać naszą prasę, prasę radziecką i biuletyny KPCh, które bez trudu można otrzymać w ambasadzie chińskiej. KPCh jest partią lewicy marksistowskiej. Natomiast Rosjanie gdyby mogli nie popieraliby walki narodowowyzwoleńczej, gdyż chcą zawrzeć status quo z USA. Dążą do podziału świata pomiędzy siebie i USA. Takie dążenia mogą doprowadzić do upadku rewolucji na Kubie. Rosjanie zdławili Ruch rewolucyjny na Węgrzech. Opowiadał obszernie o wypadkach w Nowoczerkasku. Przekonywał zebranych, że sytuacja ekonomiczna jest w Polsce katastrofalna i wyrażał zdziwienie, że robotnicy nie organizują strajków protestacyjnych. Uważa jednak, że nadchodzący kryzys ekonomiczny spowoduje wystąpienie robotników w Polsce.
Mówiąc na temat Związku Radzieckiego stwierdził, że w ZSRR po rewolucji spory ideologiczne rozstrzygnięto siłą, rozstrzeliwano trockistów. Powstały obozy na Syberii, w których zesłańcy na wzór obozów hitlerowskich byli numerowani, zresztą obozy te były „ulepszane” w oparciu o wzory hitlerowskie. Numery wybijano więźniom na kolanach, ręku, czole i plecach. Ma kolegów, którzy przyjechali z tamtych terenów i od nich o tym wie. W latach 50-tych w Związku Radzieckim był zastój gospodarczy, gdyż Stalin, Chruszczow, Malenkow i Mołotow rozprawiali się z Berią, wygrał Chruszczow i realizuje stare plany.
Kuroń omawiał również rozbieżność między KPZR i KPCh stwierdzając, że ze Stalina rozbieżności załatwiano „w cztery oczy”. Chiny nigdy nie były proradzieckie. Ruch narodowo-wyzwoleńczy w Chinach nie był nigdy popierany przez Stalina. Zalecał zebranym do przeczytania książkę Trockiego o rewolucji dodając przy tym, że KPP skłaniała się ku Trockiemu i dlatego przegrała, to samo dotyczy członków KP Ukrainy, których masowo rozstrzeliwano i dlatego na Ukrainie nastąpił rozwój „oddziałów UPA”.
W zebraniu uczestniczyło 14 członków drużyny „Krasnali” w wieku 17-20 lat, większość uczniowie techników.
Jest to tylko jedna z form „wychowawczych” Kuronia. Do tego rodzaju prelekcji Kuroń wykorzystuje każdą okazję a praca w GK ZHP zwiększa jego możliwości wpływania na młodzież zwłaszcza w czasie wizytacji obozów harcerskich.
Ponadto Kuroń zamieszcza artykuły w czasopismach harcerskich do których często redakcje mają zastrzeżenia, ale z „uwagi na ciekawą treść i formę” drukują.
Kuroń nawet w pisanych tekstach piosenek harcerskich usiłuje przemycić lansowane przez siebie poglądy.
Z uwagi na charakter działalność prowadzonej przez Jacka Kuronia uważamy, iż należy pozbawić go możliwość szkodliwego wpływu na młodzież harcerską i rozpatrzyć jego sprawę przez Komisję Kontroli Partyjnej.
W załączeniu odpisy:
1/ oświadczenie ob. Jana Hajdukiewicza
2/ oświadczenie ob. Wojciecha Zajączkowskiego
3/ tekst piosenki „O potrzebie busoli”.
Źródło: IPN BU 0330/327, t. 22
Warszawa, dnia listopada 1963 r.
Piosenka o potrzebie busoli
sł. J. Kuronia
1.
Coraz więcej różnych dróg przed nami
a gdy nam busoli dobrej brak,
kiedy droga zasnuje się mgłami,
bardzo łatwo w mgle zagubić szlak.
refren
Chcemy wiedzieć, że jest tam ląd
choć na mapie wciąż biała karta.
My możemy płynąć po prąd,
nam wystarczy, że busola jest coś warta.
2.
Tylko naprzód, wszystko będzie dobrze,
nie czekać, aż zmieni się wiatr.
Byle dalej, choć buty się podrą,
tylko naprzód, przed siebie w świat!
Chcemy wiedzieć…
3.
Tylko jak mamy znaleźć busolę
i drogę wśród ludzi, wspólny krok?
Może tego nauczą nas w szkole,
ale chyba aż na przyszły rok.
Chcemy wiedzieć…

II wersja 3 zwrotki
Tylko jak mamy znaleźć busolę
i drogę wśród ludzi i w czasie?
Może tego nauczą nas w szkole.
Ale pewnie – w trzynastej klasie.



Leszek Moczulski, właściwie Robert Leszek Moczulski (ur. 7 czerwca 1930 r. w Warszawie). Działacz opozycji w okresie PRL, wielokrotnie aresztowany, łącznie przez około sześć lat więziony w tym okresie z przyczyn politycznych.
We wrześniu 1979 roku założył Konfederację Polski Niepodległej, którą kierował w okresie PRL i następnie w III RP przez ponad 20 lat. W lutym 1980 był jedną z ośmiu osób, które KPN bez powodzenia usiłowała zarejestrować jako kandydatów w wyborach do Sejmu PRL.
W 1990 wystartował w wyborach prezydenckich. Zajął ostatnie, 6. miejsce, zdobywając 411 516 głosów, czyli 2,50%. W latach 1991–1997 sprawował mandat posła na Sejm I i II kadencji.
W 1992 został umieszczony na tzw. liście Macierewicza. Po uchwaleniu ustawy lustracyjnej w 1999 jako pierwszy w Polsce złożył wniosek do sądu o tzw. autolustrację. W 2005 sąd lustracyjny I instancji stwierdził, że Leszek Moczulski w latach 1969–1977 jednak był Tajnym Współpracownikiem SB i otrzymywał za to wynagrodzenie.
W 2005 obronił na Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku pracę doktorską pt. Geopolityka. Dzieje myśli i stan obecny dyscypliny, której promotorem był prof. Bronisław Geremek.



Przy okazji publikacji „Uchwały Krajowego Prowodu OUN” z 22 VI 1990 r. wyszła na jaw antypolska postawa Konfederacji Polski Niepodległej (KPN). Chodzi o akceptację rewindykacji obecnych wschodnich granic RP na korzyść Ukrainy! Co tu się zresztą dziwić, skoro jej wódz Leszek Moczulski był w czasach PRL-u Tajnym Współpracownikiem SB. Sprawa znana od lat, dlatego publikujemy tylko najważniejsze dokumenty z jego esbeckich teczek, a są ich setki.


PRL-owski komunistyczny reżim po wymordowaniu narodowych elit w czasach stalinowskich miał pod pełną kontrolą wszystkie pojawiające się opozycyjne grupy. Jedne skutecznie rozbijał, a pozostałe trzymał pod pełną kontrolą, jak właśnie KPN. Względną niezależnością od reżimu cieszył się jedynie KOR, kiełkujący w latach 60-tych ub.w. na bazie pogrobowców żydo-stalinowskich. Był on jednak postrzegany jako lewacka siła polityczna, z którą wcześniej czy później można się będzie dogadać w temacie podziału władzy i zapewnieniu bezkarności oraz niedopuszczeniu do dekomunizacji i lustracji, co też się stało w wyniku obrad Okrągłego Stołu.


Leszek Bubel





[Leszek Moczulski] Przedtem pracował kolejno w redakcjach jako dziennikarz w „Trybunie Ludu”

– „Życiu Warszawy”

– tyg. „Wieś”

– „Dookoła Świata” – (1955-1957 r.)

Oraz w wydawnictwie Książka i Wiedza.

Studia ukończył w 1950 r. na Wydziale Prawa UW. Obecnie robi doktorat na UW w Instytucie Historycznym.

Moczulski w niedawnym okresie czasu wydał książkę pt. „Polityka w (nieczytelne)” dotyczącą Bundeswehry NRF i tego i z tego tytułu był sprawdzany przez szefostwo WSW, czy materiałów do tej książki nie uzyskał za granicą.

Moczulski miał być za granica w Zw. Radzieckim i na Węgrzech (w Wydziale Paszportów KSMO nie figuruje).

Ins. Wydziału III KSMO

Por. M. Kijowski

(źródło: IPN BU 2420/2, t. 1)



Warszawa, dnia 28.11.1969 r.

Tajne spec. znaczenia

Egz. Nr 1

CHARAKTERYSTYKA

Tajnego Współpracownika ps. „Lech” nr rej. 4750

TW „Lech”, płeć męska, ur. W 1930 r. w Warszawie, poch. społ. interlig. prac. wykszt. wyższe prawnicze, pracuje jako dziennikarz w redakcji „Stolica” /kier. działu hist./ rozwiedziony, zam. Warszawa.

Wymieniony pozyskany został do współpracy 30.08.69 r. na zasadzie dobrowolności – do sprawy krypt. „Bar” nr rej. 970. Dotychczas odbyto z nim 7 spotkań. Podaje informacje charakteryzujące środowisko dziennikarskie, które znane jest mu z racji pełnionego zwodu. Z własnej inicjatywy podał informację o osobie znajdującej się w zainteresowaniu MSW. Informacji o figurancie dotychczas nie udzielił.

Podane przez niego dotychczas informacje polegają na prawdzie, sprawdzone zostały z informacjami uzyskanymi z innych źródeł oraz przez wykorzystanie środków pomocy Biura „T”.

TW „Lech” do współpracy z organami bezpieczeństwa jest chętny. Dotychczas udzielane przez niego informacje nie wymagały wykonywania przez niego zadań, które by absorbowały go czasowo. Obecnie TW „Lech” otrzymał zadanie w stosunku do figuranta, które będzie wymagać z jego strony zaangażowania się czasowo.

TW „Lech” w przeszłości w 1966 r. udzielił kilkakrotnie informacji dla pracownika Grupy „Zagubiony” przy MSW, co było związane bezpośrednio z artykułem w prasie opublikowanym przez TW „Lech”. Informacji tych udzielił chętnie.

Mimo wyrażonej chęci udzieleni pomocy organom bezpieczeństwa TW „Lech” nie pisze dotychczas osobiście przez siebie informacji, co może być powodem ostrożności w wiązaniu się z naszym aparatem. Na spotkania czasem się spóźnia oraz często odwołuje – jest to związane z nieunormowanym trybem pracy TW „Lech” i załatwianiem przez niego dużej liczby interesów.

Wynagradzany materialnie dotychczas nie był.

TW „Lech” od 1948 r. pracuje jako dziennikarz, pracował przedtem w „Trybunie Ludu”, „Życiu Warszawy”, „Dookoła Świata” i lektor prasy KW PZPR /organizacja gazetek zakładowych/. W okresie studiów na UW był czł. PZPR – 1951 r. został usunięty zarzekamy nacjonalizm. Do obecnego ustroju PRL jest ustosunkowany pozytywnie, patriotycznie.

W 1957 r. miał sprawę sądową, w której był oskarżony o dostarczanie informacji prasowych stanowiących tajemnicę państwową – dziennikarzowi Wołowskiemu Aleksandrowi, który to informacje te wykorzystał w paryskim tygodniku „Paris Match” będąc nieoficjalnym korespondentem tego pisma. Wyroku nie otrzymał.

TW „Lech” opublikował pracę na temat remilitaryzacji NRF. Obecnie zajmuje się historią kampanii 1939 r. Z tego powodu w środowisku dziennikarskim i kombatanckim uważany jest za patriotę. W artykułach prasowych unika gloryfikowania działalności b. org. AK, a uwypukla tradycje rewolucyjne Warszawy.

TW „Lech” posiadał łatwość nawiązywania kontaktów, formułuje swoje uwagi zrozumiale i w przystępny sposób, posiada bardzo dużo kontaktów w środowisku kombatanckim. Wśród osób, z którymi się styka, ma zaufanie – co może pozwalać mu na odzyskiwanie informacji o wrogiej działalności. Kontaktów poza granicami PRL nie posiada – i nie ma obecnie perspektyw na to aby można go było w tym kierunku wykorzystać.

W dalszym ciągu wykorzystywany będzie do sprawy krypt. „Bar” i środowiska dziennikarskiego. TW „Lech” rozszedł się niedawno /jesień br./ z żoną, ma z jej strony w dalszym ciągu pretensje natury finansowej, uzyskał sądownie rozwód, ale sprawa dot. roszczeń materialnych znajduje się aktualnie w sądzie.

Inspektor Wydziału III

/-/ por. M. Kijowski

(źródło: IPN BU 2420/2, t. 1)



Warszawa, dnia 24 X 1969 r.

Źródło: „Lech”

Przyjął: M. Kijowski

Miejsce – Hotel

Godzina: 16.00

Tajne

Egz. pojedynczy

DONIESIENIE

/spisane ze słów/

REDAKCJA „STOLICA”

1/ Leszek Wysznacki – Naczelny Redaktor, członek PPR – od 1943 r. Obecnie członek PZPR.

W okresie okupacji był pod Krakowem, potem w Ostrowcu Świętokrzyskim. Po wojnie pracował w 1951-1954 w KC – Biuro Prasy. Potem był Naczelnym Redaktorem „Expressu Wieczornego” – w latach 1954-1958.

W 1958 r. „Express” był główną tubą „grupy puławskiej” – ale sam Wysznacki nie zdawał sobie z tego sprawy, ponieważ za niego robili tę robotę inni jak: Tomasz Atkins /wyjechał nielegalnie z Polski – jest – prawdopodobnie w USA, miał kłopoty z b. MBP i w latach 1956-1957 był częstym gościem amb. Izraela – ale po cichu/. Jego bliski przyjaciel i to Żyd z Białegostoku, który był korespondentem N. Jork Taimsa /chodzi o Atkinsa/. Drugim wtedy był Krasuski Ludwik. Obecnie jest dziennikarzem w „Trybunie Ludu”. Atkins pierwszy rozpoczął w „Expressie”, w niepodpisanej notatce – atak na Piaseckiego. Związane to było z artykułem Piaseckiego „Instynkt Państwowy”. Wtedy poważny wpływ wywierał na kierunek polityczny „Expressu Wieczornego” Holland, który popełnił samobójstwo w trakcie aresztowania go przez funk. MSW.

W czasie rozdźwięków w „Expresie” do których dochodziło na tle różnic politycz. zwolennicy grupy „Puławskiej” pozbyli się Wysznackiego z „Expressu” i na jego miejsce przyszedł Bielski. Było to mniej więcej w roku 1958. Wpłynęło to na zapoczątkowanie procesu przemian ideowych u Wysznackiego i gdzieś w okresie 1958-1962 doszedł on do wniosku, że grupa „Puławska” zwłaszcza Zambrowski nie szczerze głosili program demokratyzacji.

Przeobrażenia ideowe doprowadziły, że odrzucił on kosmopolityzm grupy „Puławskiej” i stanął na pozycjach socjalistycznych i patriotycznych. Nie później niż od roku 1961/62 Wysznacki i redagowana przez niego gazeta, jako jedna z pierwszych zaczęła prostować program socjalistyczno-patriotyczny i walczyć z kosmopolityzmem, z postawami niezaangażowanymi, popularyzowanie postępowych treści walki wyzwoleńczej ostatniej wojny, a zwłaszcza GL, AL.

Wszystko to sprowadziło na „Stolicę” ataki innych gazet, a zwłaszcza „Przeglądu Kulturalnego”, a sam Wysznacki został prawie całkowicie potępiony w środowisku dziennikarskim, jako „stalinowiec” antysemita. Wysznacki ulega często wpływom innych – w tej chwili wpływom własnej żony, o poglądach raczej nacjonalistycznych ale także socjalistycznych – która pełni obowiązki z-cy Naczelnego /faktycznie Naczelnego/ w tyg. „Przyjaciółka”. W połowie lat 60-tych przyjaźnił się z Kłosiewiczem, Rumińskim – ale ostatnio kontakty te są osłabione.

2/ Marek Sadzewicz

Popularna postać w „Stolicy” – przedwojenny dziennikarz – /”Gazeta Polska” – organ Sanacji/. Podczas wojny w oflagu. Po wojnie w tygodniku „Tydzień”, w „Kurierze Codziennym” /organ SD/, a od 1954 r. w „Stolicy”.

W latach 50-tych odgrywał w „Stolicy” ważna rolę – miał duży wpływ na redagowanie pisma – gazetę wtedy prowadziły 3 osoby: Kobielski Dobrosław /był wtedy Naczelnym – obecnie „Perspektywy”/, Władysław Bartoszewski – który uchodził za jedną z czołowych postaci w środowisku akowskim w Warszawie i jest związany z „Tygodnikiem Powszechnym” i trzecią był właśnie Sadzewicz.

Podejrzewam, że wtedy ze środowiska tych 2 osób Bartoszewski lub Sadzewicz mogli mieć kontakty ze swoimi dawnymi znajomymi, którzy już wtedy byli i są w „Wolnej Europie”. Ma to być ktoś z dawnej „Gazety Polskiej”.

Natomiast w latach 60-tych Sadzewicz się rozpił, i w tej chwili jest pracownikiem oczekującym emerytury – ma zrujnowane zdrowie przez alkohol. Ma ograniczoną ilość znajomych, którymi się spotyka w kawiarni, ze środowisk przedwojennych dziennikarzy, literackich, naukowych. Jak np. Szwed – Szaniawski – emerytowany pułkownik. Zbrożek – dziennikarz z przed 1939 r. Przychodzą do niego niewiasty w starszym wieku w dużych ilościach.

Na spotkaniach autorskich – często przemawia będąc pod wpływem alkoholu i czasami od rzeczy.

Od kilku lat nie zdradza zainteresowania polityką.

Odnośnie poglądów politycznych – zwolennikiem obecnego ustroju nie jest ale się pogodził z obecnym stanem rzeczy. Wydal sporo książek, głównie o tematyce wojennej. Żona jego nie pracuje, mają adoptowaną córkę.

3/ Iwona Jacyna

Na przełomie lat 1940-1950, gdy pracowała w „Rolniku Polskim” uchodziła za zaufana osobę Ireny Grosz. Red. Naczelnego w owym czasie, żony Wiktora Grosza /nie żyje/, który był razem z żoną blisko związany z Bermanem i Radkiewiczem.

Potem pracowała /Jacyna/ w prasie dla wsi. Ostatnio w „Chłopskiej Drodze”.

Przyjęta została do „Stolicy” z własnym etatem, staraniem Grzybowskiego Edmunda z-cy Naczelnego, oraz podobno Róg-Swiostka, Nacz. „Chłopskiej Drogi”, który chciał się jej pozbyć z redakcji oraz tow. Adamiaka wówczas z-cy Kier. Biura Prasy KC.

Wysznacki przyjął ją pod warunkiem, że nie będzie przychodziła do Redakcji, a tylko przesyłała artykuły. Trwało to jakiś czas, a potem również staraniem Edmunda Grzybowskiego, zaczęła normalnie pracować.

Kilkakroć w rozmowach towarzyskich w redakcji dała do zrozumienia, że jej nie odpowiada linia ideowa pisma. W marcu 1968 r. jawnie ostro wystąpiła przeciwko rezolucji na zebraniu redakcyjnym, o potępienie sprawców „zajść marcowych” skrytykował linię pisma, która była jednoznaczna.

W okresie agresji Izraela na ZRA Jacyna była jedyną osobą w redakcji, która jawnie opowiadała się po stronie Izraela. Jest rozwódką, żyje z jakimś mężczyzną – mieszkają razem na Ochocie. Jej prywatne kontakty są troskliwie chronione przed współpracownikami redakcji.

Wpływu na linię pisma nie ma żadnego. Pisze materiały popularno-naukowe, obojętne politycznie. Wysznacki nie ma do niej zaufania. Jedyną osobą w redakcji, z którą utrzymuje bliższe stosunki i przez kogo jest forsowana – to jest Edmund Grzybowski. Przypuszczam, że ta przyjaźń spowodowana jest faktem, że E. Grzybowski i Jacyna przez parę lat razem pracowali w „Chłopskiej Drodze” a Grzybowski obawia się aby nie został z redakcji usunięty i może ją wykorzystać jako swoją osobę zaufaną wśród prac. Redakcji. Członek PZPR.

4/ Bogdan Juchniewicz

Nie pracuje w „Stolicy” – jest obecnie archiwistą „Życia Warszawy”. Utrzymuje dość bliskie stosunki z archiwistką „Stolicy” – Franciszką Gryką. Ponadto kiedyś razem z Gryką F. współpracowali przy przeprowadzaniu ankiet socjologicznych. Zewnętrznie jego związki Gryką są zawodowe – to znaczy dot.: współpracy archiwum, ale wg pogłosek łączy ich jakiś romans.

Juchniewicz podobno rozwodzi się z żoną z którą ma mieć dwoje dzieci. Łączą go jakieś nieznanego mi charakteru związki z Dobrosławem Kobielskim – Naczelnym „Perspektyw”.

5/ Edmund Grzybowski

Z-ca Naczelnego w „Stolicy”. Przed 1939 r. był dziennikarzem w „Kurierze Popularnym”. Miał bogatego ojca – jakiś bankowiec. Od 1944-45 w PPR – potem w PZPR. Naczelnik Wydziału Prasy w Urzędzie Wojewódzkim w Szczecinie /w 1945 r./ wówczas b. liski znajomy Berkowicza, ówczesnego wojewody szczecińskiego, przyjaciela Radkiewicza. Dziś nie chwali się tą znajomością, ale ona chyba trwa. Potem z-ca Naczelnego Red. „Sztandaru Ludu” w Lublinie, skąd odszedł wskutek jednego skandalu związanego z kobietami. Następnie Sekretarz Red. „:Chłopskiej Drogi” – od 1965 r. z-ca Naczelnego „Stolicy”. Jawnie i głośno opowiada się za obecną linią „Stolicy” choć na pewno robi to z przyczyn oportunistycznych. Lubi konne wyścigi. Powściągliwy w swym zachowaniu, spokojny w samej rzeczy – tchórz.

Jego przyjacielem – jest Adamiak obecny v-ce Prezes Radia, z-ca Sokorskiego.

6/ Leszek Moczulski

Kierownik Działu Historycznego. W latach 40-stych – członek ZWM i PPR m.in. po. kier. wydz. Propagandy KM PPR w Gdyni w 1948 r. W 1951 r. usunięty z PZPR za rzekomy nacjonalizm czyli tzw. „gomułkowszczyznę”. Dziennikarz od 1948 roku – „Trybuna Ludu”, „Życie Warszawy”, „Dookoła Świata”. Sektor prasy KW-wskiego PZPR /organizacja gazet zakładowych/.

Od 1961 w „Stolicy”. Przyczyniła się do gruntownej zmiany profilu materiałów historycznych „Stolicy” eliminując znacznie natłok materiałów glory6fikujących AK /co konsekwentnie czynił jego poprzednik – Bartoszewski/ wprowadzając na to miejsce przede wszystkim popularyzację z wojny 1939 r. – GL i AL., oraz tradycji rewolucyjnych i robotniczych Warszawy. Uchodził za człowieka, który wywarł dość istotny wpływ na przekształcenie profilu programowego „Stolicy” w pierwszej połowie lat 60-tych. W redakcji jest lubiany, jakkolwiek uważany jest za pracownika niezbyt słownego, który „nawala” terminy.

Odwiedza go duża ilość ludzi ze sfer kombatanckich, co związane jest z prowadzonym przez niego działem.

„Lech”

Zadane:

Dotyczy przygotowania przez niego charakterystyki pozostałych pracowników redakcji „Stolica”.

Uwagi:

Spotkanie z TW „Lech” odbyłem w hotelu. TW „Lech” na spotkanie nie przyniósł przygotowanego przez siebie materiału tłumacząc się brakiem czasu na przygotowanie tego w domu. Na spotkanie zarezerwował sobie trzy godziny czasu w celu podyktowania przez siebie charakterystyki osób ze środowiska dziennikarskiego. Osobiście pisać nie chciał, tłumacząc się tym, że pisze wolno i zawsze na maszynie.

Podyktowany przez siebie materiał podpisał ps. „Lech” – ale literami drukowanymi. Powyższe świadczy o tym, że wymieniony nie jest szczery w stosunku do naszych organów. W ostatnim okresie czasu TW „Lech” faktycznie był zaabsorbowany procesem rozwodowym ze swą żoną i jej roszczeniami finansowymi, oraz faktem przebywania od 1 września w szpitalu swej matki, której stan był ciężki – obecnie przebywa w szpitalu w dalszym ciągu.

Po przyjęciu od TW „Lech” charakterystyki znanych mu osób ze środowiska dziennikarskiego – przystąpić do wyjaśnienia jego powiązań z fig. Sprawy „Bar”.

W dalszym postępowaniu z TW „Lechem” dążyć do tego, aby przygotowywał na spotkania materiał opracowany przez siebie.

Na następnym spotkaniu – pobrać od niego zobowiązanie o współpracy. Skorzystać również z propozycji TW „Lech” dot.: odbywania spotkań u niego w mieszkaniu, lub w mieszkaniu jego siostry.

Inspektor Wydziału III-go

/-/ por. M. Kijowski

(źródło: IPN BU 2420/2, t. 1)



LIST OTWARTY DO NIEMIECKIEGO ŻYDA DONALDA TUSKA I AGENTA ROSJI BRONISŁAWA KOMOROWSKIEGO
W związku z podejmowanymi przez Pana i pana rząd, oraz posłów Platformy Obywatelskiej działań na niekorzyść Rzeczpospolitej oraz jej obywateli, miedzy innymi brak udzielania przez Sejm i rząd RP zgody na ratyfikacje Traktatu Reformującego z udziałem społeczeństwa Polski wyrażonego w drodze referendum, nadto szkalowaniem Polaków (twierdzenie, jakoby ci nie wiedzieli co zawierają zapisy Traktatu.), próba zwrotu mienia lub wypłaty rekompensaty osobom, które w czasie II wojny światowej kolaborowały z okupantem hitlerowskim (zaznaczam, iż podnosi Pan, ze projektowana ustawa miała by dotyczyć wszystkie te osoby, które do 1939 roku, posiadały obywatelstwo polskie, a więc i osoby narodowości żydowskiej lub niemieckiej, które chcąc uniknąć odpowiedzialności za zbrodnie hitlerowskie porzuciły na terenie RP swoją własność i nigdy do 1972 roku nie podnosiły w tym zakresie roszczeń), następnie uchwalonej w jeden dzień w oczywistej sprzeczności z Konstytucja RP, w sposób wyczerpujący znamiona niedopełnienia przy stanowieniu prawa obowiązków służbowych, ustawy Karta Polaka, co po zestawieniu wszystkich tych argumentów wskazuje na wyczerpanie znamion czynu zabronionego – zbrodni zdrady stanu, spenalizowanej w art. 127 kodeksu karnego, przejawiającego się próbą scedowania znacznej części suwerenności RP – w sposób arbitralny, przez wąski krąg osób narodowości żydowskiej – którym pan, Donald Tusk,Bronisław Komorowski, oraz Marek Borowski, przewodzicie w sposób zorganizowany, działając wspólnie i porozumieniu z osobami z poza granic RP, na rzecz obcego, obecne projektowanego państwa – jakim miała by być zreformowana UE, zwracam się do Pana w formie listu otwartego z następującymi pytaniami: Jakiej narodowości było każde z Pana czworga dziadków?
Proszę podać pochodzenie etniczne, a nie jedynie to formalne wynikające z przynależności państwowej. Z dostępnych mi dokumentów wynika, iż wszystkie te osoby były narodowości żydowskiej, w tym Anna Liebke, matka Ewy Tusk z domu Dawidowska. Jakiego wyznania były w.w osoby? Jakiego wyznania jest Pan? Tu może Pan odpowiedzieć ale nie musi, zaznaczam jednak, iż awizował się Pan w czasie ubiegania o urząd prezydenta, iż zawarł Pan ślub kościelny, nadto uważam, iż społeczeństwo RP ma prawo wiedzieć, jakiego wyznania jest premier Rzeczpospolitej. Nie jest wystarczy twierdzenie, iż jest się chrześcijaninem bowiem jak Panu wiadomo, kościół Ewangelicko- Augsburski, w szczególności ten reformowany na ziemiach polskich to skupiska konwertowanych Żydów. Vide zbiór archiwalny w WBC – Bracia Czescy Czy Pana dziadkowie, zarówno ci ze strony matki Ewy Tusk z domu Dawidowska oraz Jozefa Tuska, podpisały tzw. Volkslistę i tym przyjęły od III Rzeszy niemiecką przynależność państwową ? Jeżeli tak, to z jaka datą? Ile osób, zarówno ze strony ojca i matki korzysta dziś z prawa do obywatelstwa nadanego na mocy konstytucji RFN, która takie osoby jak Pan traktuje jako Volksdeustchy. Zaznaczam, iż to pytanie jest jedynie formalności bowiem zarówno Tuskowie jak i Dawidowscy Volkslistę przyjęli Czy ktokolwiek z w.w osób zmieniał na wniosek brzmienie nazwiska, w szczególności rodzina Dawidowskich i Lalowskich? Czy może Pan wyrazić dla ogółu społeczeństwa RP zgodę na przeglądnie w zakresie w.w prawa zasobów Bundesarchiv w Berlinie oraz WASt (Wermacht Auskunftstele)?
Czy taką zgodę może Pan wyrazić w zakresie przeglądania zasób metrykalnych oraz USC, datowanych po 1908 roku? Jaki status miał w obozie koncentracyjnym Stuthoffu a następnie w Neuengame Jozef Tusk?
Z jaką datą i za jakimi powodami został przeniesiony z pierwszego do drugiego obozu Pana dziadek? Czy dysponuje pan jakąkolwiek korespondencją z tych obozów potwierdzającą, iż Jozef Tusk był jednie i tylko więźniem. W jakim trybie i w jakiej dacie każde z czworga dziadków przechodziło rehabilitacje w związku z odstąpieniem od narodowości Polskiej? Czy była to rehabilitacja, powiązana z podpisaniem deklaracji wierności, bo nie wszyscy mogli być polskiej przynależności państwowej lub narodowości polskiej, czy też było to nadania obywatelstwa Polskiego w drodze ustawy?
Czy szczególnie w przypadku Jozefa Tuska albo Franciszka Dawidowskiego ówczesne władze wszczynały jakakolwiek procedura karna, np. z przynależność do Wehrmachtu lub inna działalność na rzecz okupanta hitlerowskiego. Czy inne osoby z bliskiej rodziny, wujków, ciotek, podpisywały Volkslistę, zmieniały nazwiska na niemieckie? Na przykład Leon Lalowski! Takie samo pytanie dotyczy dziadków Pana małżonków. Ilu osób narodowości żydowskiej lub pochodzenia żydowskiego znajduje się w kierowanym przez Pana rządzie oraz klubie parlamentarnym ? Czy przy układaniu list wyborczych do Sejmu, Senatu, tworzeniu rządu, kierował się Pan kryterium etnicznym, to jest preferował Pan osoby pochodzenia żydowskiego, w tym w szczególności zaś tych, które mają prawo do obywatelstwa RFN lub Izraela? Takie samo pytanie dotyczy członków PO lub osób rekomendowanych do samorządu? Szczególnie rzuca się na pierwszy plan przypadek Gdańska, Warszawy, Łodzi oraz Wrocławia. Czy jest Pana znana wiedza, która mówi, ile osób z kierownictwa PO oraz innych liderów ma przodków, mających prawo do obywatelstwa RFN wynikającego z Volkslisty, lub dziadkowie albo rodzice czynnie współpracowali z okupantem hitlerowskim ?
W jakim czasie zostanie wprowadzony do porządku obrad Sejmu punkt związany ze zmianą ustawy Ordynacja Wyborcza do Sejmu, a mianowicie projekt zawierający opcją zmiany ordynacji wyborczej na mieszaną, tj. wprowadzenia prawa wyboru co najmniej polowy posłów w trybie większościowym? Czy jest Pan osobiście za tym, aby osoby publiczne, szczególnie parlamentarzyści oraz członkowie rządu mieli obowiązek ujawniania swojej narodowości, wyznania, posiadanego obywatelstwa i prawa do obywatelstwa krajów trzecich, również daty uzyskania polskiej przynależności państwowej przez przodków lub nich samych ? Kim się pan bardziej czuje – Niemcem, Żydem (osobą pochodzenia żydowskiego) czy też Polakiem? Czy kiedykolwiek publicznie wypowiadał się pan w sposób noszący znamiona antypolonizmu? Syndrom Kurta Waldheima… Dziadek Tuska, dziadek Klicha, Palkot, Sikorskiego i ojciec Wałęsy. Czy naszych polityków można szantażować? Nikt nie odpowiada za przodków! Można się jednak ich wstydzić. Obawiać się jak Kurt Waldheim? Syndrom Kurta Waldheima… kim byli dziadkowie?
WYKAZ KONFIDENTÓW GESTAPO W ŁÓDZI VOLKSDEUTSCHE -GDAŃSK TUSKi w Getto Łódz Gunter WALTZ, zbrodniarz hitlerowski. Jest śledztwo w sprawie Listy Dankowskiego. Dnia 12.12.2008 roku IPN wszczał śledztwo syg. S 61/06/ZK, o to, że funkcjonariusze SB, działając wbrew dyspozycjom par. 27 pkt. 3 Instrukcji o pracy opracyjnej SB resortu spraw wewnetrznych, kierowali wykonywaniem i podejmowali czynności wykonawcze, zlecone pismem Podsekretarza Stanu MSW z dnia 26.06 1989 r. Nr SVD- 001427/89, polegające na usunięciu z ewidencji operacyjnej informacji o osobach wybranych wówczas do Sejmu X kadencji i Senatu RP, zarejestrowanych jako TW i osobami nierejestrowanymi jako TW, ale z którymi utrzymywano kontakty operacyjne oraz prowadzenia poza ewidencją resortu kontaktów operacyjnych z opisanymi wyżej osobami, co stanowilo poświadczenie nieprawdy w ewidencji operacyjnej MSW co do okoliczności mających znaczenie prawne, na szkode intersu publicznego i prywatnego. W roku 1901 na wielkim wiecu Żydów poznańskich, znany działacz polityczny, Jaffe, powiedział do zebranych: „Zwracam uwagę na stanowisko, jakie my, Żydzi zajmujemy na pruskim wschodzie. Przed prawie tysiącem lat przodkowie nasi przed grozą prześladowań przywędrowali z Zachodu do Polski. Nigdy nie wyparli się sprawy niemieckiej, po niemiecku mówili, mówili niemczyzną swej francuskiej i szwabskiej ojczyzny, kiedy ojcowie niejednego, co nas odsądza od niemczyzny, głęboko jeszcze tkwili w słowiańszczyźnie. A kiedy ten tu kraj przyłączono do Prus, wtedy to ojcowie nasi przejęli na swoje barki wielką część kulturalnego dzieła. Jeżeli miasta poznańskie stały się głównie warowniami niemszczyzny, to właśnie ojcowie nasi spełnili w tym kierunku dobrą, a może najlepszą część pracy.
Tysiącami polonizowali się chrześcijańscy Niemcy, lecz żaden Żyd tego nie zrobił i nie zerwał związku swego z niemiecką ideą. Nie tylko więc stoimy na naszym prawie, ale stoimy też na szmacie ziemi, którą pomogliśmy zniemczyć, a na to dziś głównie kładziemy nacisk.” Dziadek Tuska, dziadek, Litwaka-żyda Sikorskiego,żyda-Litwaka Palikota,Myszkiewicza-Nussbaum-Niesiołowskiego, ojciec Wałęsy-Leiba Kohne,ojciec żyda Tadeusza Mazowieckiego ur.w PŁocku – Bronisława Mazowieckiego -wykładowcy szkółki rabinackiej i członka KPP i matki T.Mazowieckiego żydówki – Jadwiga Szempliński . Czy naszych polityków można szantażować? Nikt nie odpowiada za przodków! Można się jednak ich wstydzić. Wstydzić o to bardzo! Palikot to wie i selektywnie wykorzystuje. Fakty, mity, wątpliwości. Czy służby specjalne państw trzecich, np. Ameryka ,Niemcy,Rosja,Wielka Brytania lub Izrael wykorzystują przeciw polskim politykom poniemieckie dokumenty tzw BDC (Berlin Captured Dokuments) lub bezposrednio w zasobach CIA TUSK Dziadek Tuska nie został siłą wcielony do Wehrmachtu. Poszedł dobrowolnie bo był podobnie jak Franciszek Dawidowski, drugi dziadek byli „filcowanym Niemcami” zwykłymi folksdojczami Rdzennych Polaków, bez tzw. udziału krwi niemieckiej, nie przyjmowano na VL, co najwyżej byli kategoria – „LeistungsPole” i nie wcielano nigdy do wojska niemieckiego. Życiorysy przodków Tuska są o tyle przykre, że byli oni etnicznymi Żydami, zresztą drugi dziadek też był z narodu wybranego.
Tuskowie to nie żadni Kaszubi, to ród Żydów z okolic Bełchatowa, środkowej Polski Na przełomie XIX i XX wieku w tych okolicach żyło około 1000 osób o tym nazwisku. W getto Łódź około 50 osób narodowości żydowskiej o tym nazwisku zostało zamordowanych. Dziś wg portalu moikrewni.pl nie ma ani jednej osoby w tym regionie, zaś około 700 można wyszukać na północy Polski. W archiwum IPN znajduje się wiele akt paszportowych, które wskazują, ze Tuskowie masowo wyjeżdżali z Polski na pobyt stały do Niemiec. Jechali jaki folksdojcze. To nie są zarzuty! Może VL i Wehrmacht jest żadnym zarzutem, jednak otwartą kwestią pozostaje życiorys Josefa z lat 1939- 1944. Był rzekomo więźniem obozu koncentracyjnego w Stutthofie, następnie w Neuengame pod Hamburgiem. Komendantem tych obozów był folksdojcz Max Pauly. Ktoś powie Niemiec! W Polsce żyje obecnie 46 osób o takim nazwisku Bynajmniej nie na Pomorzu. W Tarnowskich Górach! . W 1942 ten Polak został przeniesiony do Hamburga. O dziwo, w tym samym czasie został też przeniesiony do tego obozu dziadek Tuska. Jako kto? Dlaczego wypuszczono i a zarazem przyjęto do Wehrmachtu?
Tu nasuwa kawał o dziadku w obozie… mój dziadek też był w obozie… ale na wieżyczce. Profesor Aleksander Lasik napisał niedawno w książce „Sztafety ochronne w systemie niemeckich obozów koncentracyjnych” że w załogach obozów służyło co najmniej 220 folksdojczy z Gdańska. Jak było z dziadkiem Tuska? Na prawdzie nie polega też twierdzenie, że dziadek z marszu zjawił się na progu domu. Albo kłamie premier, albo jego rodzina. Żeby moc przyjechać do Polski, trzeba było w takim przypadku złożyć deklaracje wierności bądź to w Konsulacie PRL lub jakieś Misji Wojskowej. Otwarta pozostaje kwestia powojennego życiorysu Tuska – dziadka. Jeżeli był w Wehrmachcie, to musiała zostać wdrożona jakaś procedura karna. Tego nie póki co nie wiemy, a Tusk – premier, z wykształcenia historyk, zamiłowany badacz historii Gdańska udaje, ze nic nie wie w tym temacie. A może mu wszystko darowano bo był Żydem. Nie można zapomnieć, iż przed sądami nie stanęło nigdy około 1800 osób z załogi obozów Stutthof i jego podobozów. Dlaczego? Byli zwykłymi Niemcami, czy tez zniemczonymi Żydami? Przeszłość Józefa przy poświeceniu mu odrobiny czasu wyjdzie jak szydło z worka. Myślę tez, ze nie premiera nie dotyczy syndrom Kurta Waldheima.. Jednak jak widzę, co jak platforma uchwaliła 9 marca br, ustawę o zwrocie obywatelstwa hitlerowcom, to nie byłby taki pewny. FRANEK DAVIDOWSKI Z jednej strony folksdojcz, z drugiej przymusowy robotnik w Gierłoży. Uległ wypadkowi, a leczony był w szpitalu Wehrmachtu, gdzie do zdrowia przywracał go głaskaniem sam Adolf Hitler. Jak mówimy o dziadku Kaczyńskim z KPP, to zapytajmy! Kiedy i w jakim trybie Matka Tuska i babcia po kądzieli otrzymali jako Niemcy w Polsce obywatelstwo!
Osobna kwestia jest to, ze Steinbach twierdzi, ze wypędziliśmy z Polski Niemców. Informacje, że Davidowski był folksdojczem podała Marta Tusk w rozmowie z „Wysokimi Obcasami” w kwietniu 2008 roku. BOLEK WAŁĘSA – LEIBA KOHNE-ojciec Lecha Wałęsy link do www I w tym przypadku jest masa wątpliwości. Ważniejszych wątpliwości…i nie z kategorii ojcostwa czy kapowania do SB. Ex prezydent twierdzi na forach w necie, że ojca w czerwcu 1945 roku zabili mu Niemcy. Z rożnych dokumentów wynika, ze miał jednak zejść z ziemskiego padołu w łóżku. Umarł w wieku lat 39. Umarł czy go zabito? Prezydent na to nie chce odpowiedzieć. Ojciec Bolek urodził się w 1907 roku w miejscowości Michałkowo koło Dobrzynia nad Wisłą. Kim był etnicznie? Kim była Matka Feliksa Kamińska, i babcia po kądzieli urodzona w 1916 roku, druga żona Leopolda Kamińskiego, nieznana z pochodzenia i dokumentów – Franciszka Glonek. Nieznanego pochodzenia bo wiemy tle, ze urodziła urodziła córkę Felixe w Ludwikowie. Zapewne w tym na wschód od Płocka. Genealodzy milczą w tej sprawie i podają – brak danych. Zatem nie wiemy nic na temat przodków Wałęsy od strony babci po kądzieli. Wschodnie okolice Płocka były siedzibą zboru ewangelickiego, dużą osada zniemczonych Żydów. (Maszewo) Czym było Michałkowo na początku XX wieku wieś w której na świat przyszedł Bolek? Było osadą kolonistów niemieckich. I nie chodzi tu bynajmniej o Niemców nawiezionych przez Himmlera oraz „polaka” Bach-Żelewskiego w ramach wzmacniania niemieckości i germanizacji Polski przez Einwandererzentrale Lietzmannstadt. Zarówno Dobrzyń nad Wisła i jego okolice, podobnie jak Wyszogród były ziemią obiecaną „niemieckich kolonizatorów… również zniemczonych Żydów. Ostatnio w archiwach „odnaleziono” metry archiwaliów dotyczących ziemi lipnowsko – dobrzyńskiej, które prawdopodobnie pokażą kim byli przodkowie Wałęsy.
Tych archiwaliów nie można było odszukać jeszcze dwa lata tamu. Do tego trzeba dodać, iż archiwalia dotyczące okresu międzywojnia wytworzone przez starostwa powiatowe dla tej części Kujaw prawie się nie zachowały. Służba w SS i obozach… była tego powodem? Konwersje Żydów? Są bogate obszerne zespoły prorosyjskie, ale tych polskich po 1919 brak. ZAGINEŁY!? Podobnie jest na Podlasiu! Zbór, w którym Piłsudski wziął ślub ewangelicki liczył 1500 takich Niemco-Zydów. Z lektury książki prof. Lasika wynika, że największy procent SSmanów do obozów koncentracyjny dostarczyli… kujawscy folksdojcze. Wałęsa chwali się drzewem genealogicznym po mieczu, specyfikuje przodków aż do 1800 roku, ale jakoś się nie kwapi do pokazania przodków Feliksy Kamińskiej. Ktoś jednak zrobił mu drzewko. Już jego pobieżna analiza i konfrontacja z bazą JEWISHGEN.org pokazuje, że Kamińscy po matkach byli Żydami. A kim była babcia Wałęsy… Franciszka Glonek?
W okolicy Włocławka żyje obecnie ponad 100 osób z takim nazwiskiem. Z bazy moikrewni.pl widać, iż największa ilość Glonków mieszka we… Włocławku. Inne miasta to takie typowo niemieckie: Tomaszów Mazowiecki, Piotrków Trybunalski, Sosnowiec. Można kpić z określenia tych miast jako niemieckie, ale uwaga! W Piotrkowie mieszkało 2 tys VD, w polskim Sosnowcu – 7 tyś, a jeszcze więcej w Będzinie i jego okolicach, prawdziwym zagłębiu zniemczonych Żydów. Co zatem w czasie II wojny robił Bolek Wałęsa, co robiła jego rodzina, jakie było prawdziwe nazwisko Wałęsów w XIX wieku? Dlaczego go zabito? Skąd filosemityzm Wałęsy i pokłady zaufania Rady Mędrców Europejskiego Syjonu? Zaufanie Sarkozego? Są rożne domniemania. Ja ich powtarzać póki co nie będę. To trzeba materialnie sprawdzić, wykluczyć albo potwierdzić. Czy byli na tej „niemieckiej ziemi” też niemieckim kręgiem kulturowym? To z tego powodu miłość Donka, niemieckiego Żyda? Jedno jest bardzo pewne. Wszyscy przodkowie Wałęsy po matce Kamińskiej byli halahicznymi Żydami. To Stąd milczenie Wałęsy na temat matki i jej przodków. Podobnie jest zaufaniem żydowskiej części SB z Gdańska w latach 1970 i 1980. Nie można zapomnieć, iż w archiwum IPN w Gdańsku są archiwalia wskazujące na to, że Wydarzenia Gdańskie, to w zasadzie zamach stanu na rząd Gomułki, to skuteczna próba zdekapitowania „Prawicowego Odchylenia” , to w końcu odwet za próbę rozliczeń, zbrodniarzy hitlerowskich, stalinowskich i zwykłych aferzystów żydowskiego pochodzenia. Zrodniarzy nigdy nie ściganych, rozliczeń zapowiedzainych na Zjazd w listopadzie 1968 r. W tym okresie Archiwim Państwowe dla m. Warszawy zniszczyło wszystkie sygnatury dotyczące warszawskich folksdeuczy – w zespole archiwalnym Starostwo Powiatowe Warszawskie z siedzibą w Aninie (1945 -50) Kto mógł go zrobić? Jaki jest udział Wałęsy w wywołaniu tych wydarzeń? (Tym się zajmijmy!!!!!) Jak to się stało, że ten na ówczas młody czowiek znalazł sie w samym centrum gdańskich wydarzeń? Tak blisko Gierka?
Proces za 1970 rok to nie wszystko! Ważne są intencj, kto i po co to wywołał? Wałęsa to nie zwykły kapuś, to pierwsza linia nacjonalistow w żydowskiej diasporze w Polsce. Wg mnie od dość dawna! PAUL SARKOZY Babcia była z domu Thomas, Toht. Była protestantką. To ewidentnie wskazuje na to, że mogła i powinna być, i raczej była ona węgierskim folksdojczem. Prawdopodobnie ona sama lub jej cała rodzina została przesiedlona do Polski w ramach jej germanizacji. Baza ODESSA3.org pokazuje, pokaźną liczbę węgierskich Niemców o tym nazwisku przerzuconych z Polski w czasie II wojny swiatowej. Zapewne z tego powodu ojciec obecnego prezydenta Francji, węgierski emigrant, nie mógł bezpośrednio – nawet jako Żyd zamieszkać zaraz po wojnie we Francji. Musiał za to wstąpić do Legii Cudzoziemskiej. Nie jest to dziwne i nie budzi wątpliwości?
Żyd pozbawiony ojczyzny, tzw. DPs, nie może zostać wpuszczony do Francji?! Baza nazwisk moikrewni.pl pokazuje w Polsce: 750 nazwisk Thomas, zamieszkałych okolice Złotowa, oraz 90 osób o nazwisku Toth – zamieszkałych glównie w Świdnicy. W Polsce mieszka też 135 osób o nazwisku Nagy. Kim są te osoby. Są rodziną Sarkozych? Byli folksdojczami? Wg Steinbach wypędzeniu… a tu proszę! Tylu „Niemców”. Czy z powodu takich Niemców marzy się francuskiemu prezentowi wspólna Europa? W granicach II RP mieszkało milion Niemców. Ze spisu mozna wyczytać, ilu Żydów podawało się z Niemców Inne osoby. Centralny Rejestr Osób Poszukiwanych za zbrodnie hitlerowskie pokazuje, ze Niemcami w Bydgoszczy byli też… Sikorscy, jeden z nich był zbrodniarzem wojennym, inna baza pokazuje, że niejaki Gunter Waltz z Warszawy dostał w RFN wyrok 13 lat za zbrodnie na Podlasiu, za mordowanie Polaków, jeszcze inna wskazuje na prawie 15 tyś procesów sądowych w Warszawie prowadzonych przeciwko osobom działającym na rzecz okupanta hitlerowskiego, ostatnio na wielu poszukiwaniach odnalazła się 10 mb. decyzji o pozbawieniu obywatelstwa łodzian. Dotyczy i to jedynie dla Łodzi – Śródmieścia., VD w Łodzi byli Polańscy, Gąsiorowscy, Bartoszewscy, Bautzitp. W Warszawie na współpracę z Hitlerem poszli Bartoszewscy -rodzona siostra pseudo profesora (zwolniony przez Niemców z obozu w Oświęcimiu!) bez legalnej matury wyszła za mąż w czasie okupacji za oficera Wermachtu!!!.


Julian Goldenberg z Warszawy


ZOBOWIĄZANIE


Ja Goldenberg Julek zobowiązuję się dobrowolnie z organami Służby Bezpieczeństwa M.S.W. współpracować.


Zobowiązuję się równocześnie dostarczać organom Służby Bezpieczeństwa wszelkich informacji, zgodnie z obiektywną prawdą.


Jestem zorientowany, że w razie udzielania wspomnianym wyżej organom nieprawdziwych informacji zostanę pociągnięty do odpowiedzialności sądowej.



Warszawa, dnia 9.XI.1959 r.


Ściśle Tajne


NOTATKA SŁUŻBOWA


z przeprowadzonej rozmowy z ob. GOLDENBERGEM Julianem w dniu 9.IX.1959 r.


GOLDENBERG został zwolniony w ostatnim okresie czasu z więzienia przez Komisję Rehabilitacyjną. W więzieniu siedział pięć i pół roku. Podejrzany był o działalność wywiadowczą na rzecz wywiadu państw zachodnich. Podczas prowadzonego śledztwa jak twierdzi nie zdołano udokumentować mu tych zarzutów, gdyż rzekomo tymi sprawami się nigdy nie zajmował.


Jako rekompensata za nie uzasadnione przetrzymywanie go w więzieniu na wniosek Komisji Rehabilitacyjnej otrzymał mieszkanie w Warszawie.


Wyżej wymieniony jest narodowości żydowskiej z Polski wyemigrował jeszcze przed 1939 r. do Palestyny. W Palestynie pracował jako marynarz statku pasażerskiego przez okres sześciu lat. Podczas jego pracy zapoznał wiele osób w różnych portach zajmujących się działalnością przestępczą, handel narkotykami, walutą itp.


Po zwolnieniu się ze statku przebywał na terenie Francji. Na terenie Francji miał zajmować się sprawami hochsztaplerskimi i przez to samo był znany policji francuskiej jako osobnik, który trudni się pośrednictwem przy załatwianiu różnych afer, gdzie wchodziły w grę poważne sumy pieniędzy i nic to nie miało wspólnego z żadnym morderstwem, lub przestępstwem politycznym, ażeby nie otrzymał dużego wyroku kary w razie jakiegoś procesu.


Dość pobieżnie scharakteryzował swoje postępowanie w okresie pobytu za granicą, swoją znajomość z różnego rodzaju ludźmi o znanym pochodzeniu w Paryżu, Nicei lub Lionie. Znajomości te wynikały z przeprowadzenia różnych transakcji bądź też z racji tej, że był on stałym bywalcem różnych lokali restauracji reprezentacyjnych.


Znajomości te dotyczyły również policji francuskiej. Jaki charakter miały te znajomości nie określił, może z tego powodu, że była to pierwsza rozmowa. Na terenie Polski nie prowadził żadnej działalności przed zatrzymaniem go.


Obecnie zdołał już nawiązać kontakty z osobami zajmującymi się kombinatorstwem, w szczególności waluciarstwem. Osobnicy Ci wywodzą się ze środowiska żydowskiego.


W czasie rozmowy oznajmił, że gdyby na terenie Warszawy milicja pozwoliła mu złożyć w „Polonii” lub innej restauracji tzw. „dołek” to on gwarantuje, że w przeciągu krótkiego czasu, będzie wiedział o każdej większej aferze, kto tego przestępstwa się dopuścił, bo w ten sposób pracuje policja francuska, która pozwala prowadzić jakieś interesy znanym gangsterom, aby od nich mieć informacje.


Jego znajomość obecna na terenie Warszawy z ludźmi tego pokroju datuje się jeszcze z okresu pobytu w więzieniu.


W więzieniu jak twierdzi miał opinię wśród więźniów jako bardzo twardego człowieka. Uzasadniał to tym, że kiedy w celi zaistniało jakieś przekroczenie to do niego zwracano się jako do grupowego o wydanie kto tego dokonał. On mimo, że wiedział to nigdy nikogo nie wydał, choć zawsze za to musiał nie raz po kilka dni przebywać w karcu. Dlatego obecnie ma duże zaufanie u osób tego środowiska. Bardzo często przebywa w restauracjach „Polonii”, „Grandzie” tam z nimi się spotyka, znany jest również i obsłudze tych lokali.


Utrzymuje się on z przesyłek otrzymywanych rzekomo od swoje rodziny z Australii. Częściowo zajmuje się udzielaniem lekcji języków obcych, organizowanych u siebie w mieszkaniu. Zna następujące języki: angielski, francuski, hiszpański, niemiecki, hebrajski, arabski. Posiada średnie wykształcenie. Obecnie chce żeby dopomóc mu w otrzymaniu pracy w którymś z większych hoteli w szczególności w Grand Hotelu obojętnie na jakie stanowisko, tam będzie miał możność spotykania się z cudzoziemcami, a on w zamian za to udzieli nam pomocy w udzielaniu informacji.


Należy nadmienić, że jak wynika z wstępnej rozmowy w czasie której był obecny pracownik służby kryminalnej tow. RYDEL zajmujący się sprawami przestępczości dewizowej i waluciarstwa wskazane przez niego osoby właściwie są im znane z uwagi, iż zajmują się tymi sprawami.


Umie on bardzo szybko nawiązywać różnego rodzaju znajomości. W tym okresie zapoznał się z dyrektorem „Jonitu” i niektórymi placówkami Poselstwa Izraelskiego. Większączęść czasu wolnego spędza w lokalach.


W związku z tym na następną rozmowę umówił się z nami na dzień 17.XI.br. osobiście ażeby można było w tym okresie czasu sprawdzić go i zapoznać się z materiałami o co właściwie podejrzany i na podstawie znajomości sprawy rozpytać go o niektórych faktach.


Co do dalszych konkretnych wniosków przedłożę po przeprowadzeniu wstępnej rozmowy.


Oficer operacyjny Wydziału II-go


SYSIAK St.



Warszawa, dnia 18.XI.1959 r.


Ściśle Tajne


NOTATKA SŁUŻBOWA


z przeprowadzonej rozmowy z ob. GOLDENBERG JULIAN


GOLDENBERG do Polski został internowany w 1952 r. przez władze bezpieczeństwa Czechosłowacji.


Charakteryzując swoją działalność, podał że z Polski wyemigrował jeszcze w 1936 r. W okresie działa wojennych drugiej wojny światowej był w Londynie zatrudniony w kabinie radiowej jako tłumacz. Po wyzwoleniu miał się zetknąć z wywiadem angielskim. Jeden z oficerów nazwiska sobie nie mógł przypomnieć zaangażował go do współpracy z wywiadem angielskim. Od oficera tegoż miał otrzymać 500 dolarów jako rekompensatę za wysłanie go do Szwecji celem wykonania zadania. Jakie miało być to zadanie nie potrafił szczegółowo sprecyzować, a raczej unikał dokładnego wyjaśnienia. W wypadku tym może obawiał się odnowienia jego sprawy z czego został zrehabilitowany.


Po otrzymaniu tych pieniędzy zamiast udać się do Szwecji pojechał do Hiszpanii i tam przepuścił wszystkie pieniądze. Twierdził, że ten oficer go odszukał, ale nie mógł mu zwrócić tych pieniędzy, w zamian za co miał zrobić dla niego jakąś robotę. Miał to być jedyny kontakt jego z wywiadem w czasie pobytu na terenie państw zachodnich. O tym wszystkim mówił bardzo mało w sposób wykrętny.


Zaznaczył przy tym, że właśnie jego sprawa jaka była prowadzona podciągano ją pod szpiegostwo, ale oficerowie śledczy nie mieli żadnych dowodów i argumentów, które by wskazywały, że on zajmował się działalnością szpiegowską skierowaną przeciw Polsce.


W związku z tym w rozmowie bardzo oględnie te rzeczy poruszył twierdząco, że jego kariera życiowa na zachodzie to sprawy natury kryminalnej.


Nawiązując do sprawy co było powodem obrania drogi nielegalnego przekroczenia granicy polskiej, oznajmił, że w 1952 r. postanowił powrócić do Polski ze względu jak się wyraził, że tam było już dla niego za gorąco, mianowicie miał dokonać nadużyć finansowych. Wobec takiej sytuacji postanowił zbiec z Wiednia do Czechosłowacji a następnie do Polski. Po przekroczeniu granicy czeskiej w Bratysławie miał oddać się w ręce miejscowej milicji. Z Bratysławy został przekazany władzom bezpieczeństwa polski. Od tej pory siedział w więzieniu do 1956 r.


Podstawą do przetrzymywania go w więzieniu miało być to, że on znał pięć języków obcych i dlatego tą drogą powracał do Polski.


W dalszym ciągu oświadcza, że do Polski nie szedł skierowany przez wywiad, a tylko konieczność go zmusiła, że nie mógł tam dłużej pozostać.


Mówiąc o zdecydowaniu się na powrót do Polski wspomniał, że kontaktował się z bogatym Żydem – nazwiska nie pamięta w Wiedniu i od niego pobrał kilkaset dolarów, gdyż zobowiązał się przeprowadzić jego syna z Polski do Austrii.


W wypadku tym chodziło mu o zdobycie pieniędzy nie traktował tej sprawy poważnie.


Na terenie Wiednia zamieszkuje jego narzeczona oraz posiada wielu znajomych. Zaznaczył, że dobrym jego kolegą był adwokat z Wiednia, który prowadził biuro zajmując się sprawami odszkodowań dla Żydów, nazwiska też nie mógł sobie przypomnieć.


Po umorzeniu śledztwa w 1956 r. i wyjściu na wolność, otrzymał pracę w Delikatesach jako kierownik skupu towarów z paczek P.K.O. W okresie kilku miesięcy powstało manco 100 tyś. złotych. Jako kierownik tego działu został zatrzymany i skazany na 3 lata więzienia za niedopełnienie obowiązków. Siedział tylko osiem miesięcy.


Obecnie twierdzi, że chciałby pracować w Grand Hotelu i zwrócił się z prośbą, że jeżeli my byśmy jemu dopomogli otrzymać jakąkolwiek pracę, to on postarałby się dla nas dużo zrobić.


Wspomniał, że jego dobry znajomy WACHRFIG Michał zajmuje się wymianą czeków z zagranicy przy udziale osób wyjeżdżających z Polski w szczególności w sprawach służbowych.


Obecnie wyjechał on w okolice Szczecina i tam założył jakąś knajpę. Twierdził, że on zajmuje się przerzutem za granicę różnych rzeczy. Dlatego mimo, iż mieszka w Warszawie otworzył knajpę w okolicach Szczecina, aby mógł być bliżej granicy.


W rozmowie tej wymienił szereg osób, które na terenie Warszawy trudnią się waluciarstwem i innymi kombinacjami. Między innymi poruszył sprawę pułkownika z M.O.N., który pobrał pieniądze przed wyjazdem za granicę od DZWINKOWSKIEGO na załatwienie prawdopodobnie jakiegoś interesu handlowego, po przyjeździe z zagranicy nie zwrócił pieniędzy a przywłaszczył sobie. Po odbiór tych pieniędzy DZWIONKOWSKI wysłał jego, a ostatnio kiedy został zatrzymany była żona DZWIONKOWSKIEGO i otrzymała od tegoż pułkownika 2 tys. złotych na adwokata. Nazwisko i adres ma podać na następnym spotkaniu.


Starszy oficer operacyjny Wydziału II-go.


SYSIAK St. kpt.



Warszawa, 19.VII.1960 r.


Zobowiązanie


Ja, Goldenberg Anna Maria zobowiązuję się do pomagania mężowi Julianowi Goldenbergowi we współpracy z Organami Służby Bezpieczeństwa MSW w każdej dziedzinie według zleceń i instrukcji otrzymywanych od pracownika, z którym kontaktuje się mój mąż.


Pakt współpracy mego męża z organami MSW oraz mojej współpracy zobowiązuję się zachować w głębokiej tajemnicy będąc uprzedzona o tym, że w razie rozgłoszenia powyższego będę pociągała do odpowiedzialności sądowej.


Goldenberg Anna Maria



Warszawa, 31.III.60 r.


ZOBOWIĄZANIE


Ja Goldenberg Julek zobowiązuję się dobrowolnie z organami Służby Bezpieczeństwa M.S.W. współpracować.


Zobowiązuję się równocześnie dostarczać organom Służby Bezpieczeństwa wszelkich informacji, zgodnie z obiektywną prawdą.


Jestem zorientowany, że w razie udzielania wspomnianym wyżej organom nieprawdziwych informacji zostanę pociągnięty do odpowiedzialności sądowej.


O powyższym zostałem uprzedzony.


Jednocześnie zostałem uprzedzony, że fakt współpracy z organami Służby Bezpieczeństwa muszę zachować w głębokiej tajemnicy, w wypadku zdradzenia tego faktu przed kimkolwiek będę odpowiadał sądownie za zdradę tajemnicy państwowej.


Wszelkie udzielane informacje organom Służby Bezpieczeństwa będę podpisywał pseudo „Julian”. Powyższe zobowiązanie napisałem własnoręcznie.


Julek Goldenberg